niedziela, 20 maja 2012

"Sztuka tracenia" - Elizabeth Bishop

Elizabeth Bishop (1911-1979) - amerykańska poetka, tłumaczka, powieściopisarka, uważana za jedną z najważniejszych poetek anglojęzycznych XX w. W dzieciństwie opiekowali się nią dziadkowie i ciotki (straciła ojca w wieku 8 miesięcy, a jej matka była chora psychicznie). W latach 1929 - 1934 studiowała w Vassar College, gdzie poznała Marianne Moore. Po studiach zaprzyjaźniła się m.in z czołowym poetą nurtu konfesyjnego, Robertem Lowellem, który wywarł na nią wielki wpływ. Debiutowała w 1946 tomem North & South, w 1956 otrzymała Nagrodę Pulitzera za tom North & South - A Cold Spring. W późniejszych latach otrzymała większość najważniejszych amerykańskich nagród literackich, łącznie z National Book Award. Przez całe dorosłe życie podróżowała, mieszkała m.in. w Nowym Jorku, Paryżu, San Francisco, Meksyku. Szesnaście lat spędziła w Ouro Preto w Brazylii, potem powróciła do Bostonu, gdzie mieszkała do końca życia. Zmarła w 1979 z powodu tętniaka.

Jedna sztuka

przełożył Stanisław Barańczak

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie straty,
że kiedy się je traci - nie ma sprawy.

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
stracone szanse, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz -wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy blask dawnych domów?
Dzisiaj blady cień, ukłucie w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

Straciłem dwa najdroższe miasta - ba, dzierżawy ogromniejsze:
dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

Nawet stracę Ciebie (ten gest, śmiech chropawy, który kocham), nie będzie w tym kłamstwa.
Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

One Art

The art of losing isn't hard to master;
so many things seem filled with the intent
to be lost that their loss is no disaster,

Lose something every day. Accept the fluster
of lost door keys, the hour badly spent.
The art of losing isn't hard to master.

Then practice losing farther, losing faster:
places, and names, and where it was you meant
to travel. None of these will bring disaster.

I lost my mother's watch. And look! my last, or
next-to-last, of three beloved houses went.
The art of losing isn't hard to master.

I lost two cities, lovely ones. And, vaster,
some realms I owned, two rivers, a continent.
I miss them, but it wasn't a disaster.

-- Even losing you (the joking voice, a gesture
I love) I shan't have lied. It's evident
the art of losing's not too hard to master
though it may look like (Write it!) a disaster.

3 komentarze:

  1. ładny [choć, to chyba złe określenie dla poezji] ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. sądze że autorka dobrze wie, że nie da się nauczyć tracić, wylicza tyle utraconych rzeczy aby podkreślić ile ich jest i że wciąż o nich pamięta czyli tak na prawdę nie pogodziła się z utratą, chce sama sobie nakazać i wmówić, że to nic takiego, chce umniejszyć znaczenie utraty aby tak nie bolało bo możliwe że to jedyny sposób aby ulżyć uczuciom, jednak jeśli byśmy przywykli do utraty nie zasługiwalibyśmy na to aby nazywano nas ludźmi lecz maszynami. Możliwe z drugiej strony, że chodzi o to abyśmy żyli chwilą i cieszyli się z tego co jest bo jutro może tego czegoś zabraknąć i tu nie chodzi o to, że zostanie nam skradzione czy odebrane lecz o to, że tak jak bywa w naturze po prostu odejdzie bo wszystko przemija

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka chociaż w głębi cierpi przez każdą utratę przedstawia utratę jako coś na pożądku dziennym, bagatelizuje utratę materii w stosunku do straty prawdziwej wartości, ludzi, boi się utraty przyjaciela.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...