Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński Konstanty Ildefons. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gałczyński Konstanty Ildefons. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 grudnia 2016

Biurokrata na wakacjach




Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić:

"Biurokratę na wakacjach" 

Osoby:

Biurokrata i Amator Kąpieli 

Amator Kąpieli
(pośrodku jeziora): Ratunku! 

wtorek, 25 listopada 2014

"Potworny wujaszek", czyli o tym jak nuda zabija




Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić:
 
"Potwornego wujaszka"

 
Występują:
 
Potworny wujaszek, Nieszczęśliwa ciocia, Generał Mścisław

Potworny wujaszek:
(ocieka krwią)
 

 Nieszczęśliwa ciocia:
Cóż to za nowy kawał, Alojzy?
 

 Potworny wujaszek:
Zamordowałem baronową.
 

Nieszczęśliwa ciocia:
(głucho)
To już szósta zbrodnia w tym tygodniu. Alojzy, co się z tobą stało?

Potworny wujaszek:
Nuda. Nudzę się.

Nieszczęśliwa ciocia:

 Nudzisz się? Och, jaka szkoda, że jestem sparaliżowana, bo uplotłabym sobie wianek z narcyzów
i w tym wianku zatańczyłabym ci taniec Mórz Południowych. Pamiętasz, jak w Mszanie Dolnej...

Potworny wujaszek:
Gdzie jest nasz kotek?

Nieszczęśliwa ciocia:
Wyszedł na dach.

Potworny wujaszek:
Szkoda, bo chciałem go udusić. Dusić. Dusić. Nuda.

Nieszczęśliwa ciocia:

Och, uduś mnie, nieszczęsny. Przecież i tak nie dla mnie radość życia, skoro lewe oko mam wybite przez ciebie i tylko pół wiosny widzę w tym roku.

Potworny wujaszek:
Wiosna? Wiosna będzie, jak wróci generał.

Nieszczęśliwa ciocia:
Czy wróci?

Potworny wujaszek:
Wróci z bronią w ręku. Na białym koniu. I wszystkie dzwony uderzą. I nie będzie nudy, tylko konstrukcja i wielki, natchniony płacz odrodzenia. Jajka stanieją. Ja zostanę wojewodą smoleńskim. "God save general".

Generał:
(nie wraca)

Potworny wujaszek:
(dusi kotka)

K U R T Y N A


Konstanty Ildefons Gałczyński

Pierwodruk: «Przekrój» 1946, nr 57

czwartek, 26 grudnia 2013

Żona Wacia

Natalia i Konstanty Ildefons Gałczyńscy, 1947 rok

Żona Wacia
 

Cześć wam. Proszę o spokój. Jestem żona Wacia, prześladowanego wieszcza. Byli trzej bracia: Wacio, Gucio i Pucio - i wszyscy tworzyli, Wacio z wszystkich najdłużej, do ostatniej chwili. Lecz właśnie pióro złamał, o tak! i wbił w ścianę; wchodzę: kanapa - Wacio - i pióro złamane. Więc chciałam pióro skleić, Wacio dał znak brwiami, że nie, że już nie trzeba. I rzekł: "Taaak". I zamilkł. Na podłodze, koło miednicy, leżał w strzępach ostatni dramat Wacia pt. "Trąba", dziesięć aktów, a wszystko własną Wacia ręką. Lecz oni powiedzieli, że nie ma wydźwięku - więc Wacio wziął te akty, wsadził do kieszeni i poszedł ulicami pod deszczem jesieni, pośród tych złotych liści, przez tych wichur popęd, z kilową łzą na rzęsach, tragiczny jak Szopen. 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Prośba o wyspy szczęśliwe



Prośba o wyspy szczęśliwe

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Konstanty Ildefons Gałczyński

1930



 

czwartek, 28 marca 2013

"Kłótnia żebraków" K.I. Gałczyński


ma zaszczyt przedstawić
obraz Breughela
pt.

"Kłótnia żebraków"


Żebrak pierwszy

(do Żebraka Drugiego): Czego pan tak patrzy na mnie? Co?

Żebrak drugi:

Przede wszystkim wcale nie patrzę, bo jestem ślepy.

Żebrak pierwszy:

Pan jest ślepy? Nic o tym nie słyszałem. Pan jest najwyżej początkujący ślepiec. Jak ja byłem ślepy, to pan jeszcze piżamę w zębach nosił, a na księżyc mówił kapusta.

Żebrak drugi:

A pan jest tak zwany rzekomy garbus, czyli człowiek o potrójnym sumieniu, czyli widmo pod latarnią.

Żebrak pierwszy:

A pan jest wodny osioł, czyli żaba.

Żebrak drugi:

Wodny osioł? Ha, niech i tak będzie! Ja zniosę wszystko. (znosi wszystko i w charakterze wodnego osła odpływa w nieznanym kierunku)

Kłótnia:
(ustaje)

Słońce:
(wschodzi)

K U R T Y N A

(spada)

Konstanty Ildefons Gałczyński

1949

Pieter Bruegel Kalecy, 1568

niedziela, 24 marca 2013

"Polski Wersal" - K.I.Gałczyński


 MA ZASZCZYT ZAWIADOMIĆ
PRZEŚWIETNĄ PT. PUBLICZNOŚĆ
z ubolewaniem, że przedstwienie
z powodu choroby nerek
 Hermenegildy Kociubińskiej
się nie odbędzie
                               Dyrekcja


PUBLICZNOŚĆ:
(ryki)


GŻEGŻÓŁKA:
Niestety proszę państwa, ale nic do tego, co jest wydrukowane powyżej, dodać nie mogę. Hermenegilda dziś nie wystąpi i improwizować nie będzie.

PUBLICZNOŚĆ:
Zmusić ją!


GŻEGŻÓŁKA:
Zlitujcie się, ona jest chora na nerki.


 PUBLICZNOŚĆ:
Niech ją szlag trafi, ale niech gra. Moliera też szlag trafił na scenie. Niech ona nie odgrywa hrabiny. Służba nie drużba. Pokazać nerki!


 GŻEGŻÓŁKA:
(pokazując obolałe nerki Hermenegildy):
Jak widzicie, wykluczone. Proszę państwa! Zamiast Hermenegildy wystąpią koledzy Osiołek Porfirion i pies Fafik i odegrają sztukę prof. Bączyńskiego z perkusją

pt.:

POLSKI WERSAL

Dekoracja: Drzwi. Fafik i Porfirion certują się, kto ma przejść pierwszy.

FAFIK:
(do Porfiriona):

Pan będzie łaskaw. (8 razy)

PORFIRION:
(do Fafika)

Nie. Pan będzie łaskaw. (10 razy)


FAFIK I PORFIRION:
(razem):

Zmęczyliśmy się.

(siadają, razem na siedzący)

Pan będzie łaskaw. Nie. Pan będzie łaskaw. (24 razy)


PORFIRION:

Uf, to ciężka robota. Ledwo zipię. 

(kładzie się)


 FAFIK:
 (kładzie się):

Pan będzie łaskaw.

 PORFIRION:

 Nie. Pan będzie łaskaw. 

(548 razy na leżący)


PERKUSJA:
 (bębny, kotły & filiżanki):

Pan będzie łaskaw. PAN będzie łaskaw. PAN będzie łaskaw.TA. TA. TA. PAN będzie łaskaw....


Kurtyna


K.I.Gałczyński "Teatrzyk Zielona Gęś", Wydawnictwo Iskry, s. 108-110.

czwartek, 28 lutego 2013

"O wróbelku" - Konstanty Ildefons Gałczyński

K. I. Gałczyński, 1947


Wróbelek jest mała ptaszyna,
wróbelek istota niewielka,
on brzydką stonogę pochłania,
Lecz nikt nie popiera wróbelka
Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,
że wróbelek jest druh nasz szczery?!

kochajcie wróbelka, dziewczęta,
kochajcie do jasnej cholery!


 

wtorek, 25 grudnia 2012

Dwóch Polaków



Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić 


DWÓCH POLAKÓW

Występują:

SANDWICZ, SKOCZWISKI


SKOCZWISKI:

Ja pana wykończę.

SANDWICZ:

A ja pana.

SKOCZWISKI:

Co? Dokumenty!

SANDWICZ:

Legitymacja!!

SKOCZWISKI:

Czy pan wie, kto ja jestem?

SANDWICZ:

A czy pan wiesz, z kim masz zaszczyt?

SKOCZWISKI:

Nie wiem, ale sądząc z pańskiego plugawego wyglądu, przypuszczam, że nie słyszał pan nawet o Heraklicie z Efezu.

SANDWICZ:

Nie. Mam w Efezie pańskiego Heraklita. Precz z Heraklitem z Efezu!

SKOCZWISKI:

Co? Niech żyje Heraklit z Efezu!

SANDWICZ:

(daje mu w twarz)

SKOCZWISKI:

Jak?

(daje mu w twarz)

Pauza dziejowa.

SANDWICZ:

Czy pana boli?

SKOCZWISKI:

O tak. Cierpię.

SANDWICZ:

I ja. Cierpimy. A znowu na jednej mapie nas nie było.

SKOCZWISKI:

Niemożliwe.

SANDWICZ:

Znowu intrygi.

SKOCZWISKI:

Przeklęta Europa.

SANDWICZ:

Ma pan lusterko? Czuję, że jagody* mi puchną.

SKOCZWISKI:

I mnie. Dobrze by było jakiś gorący kompres. Ma pan kuchenkę elektryczną?

SANDWICZ:

Mam, ale kontakt zepsuty.

SKOCZWISKI:
(jadowicie)

Był to pewnie pański jedyny kontakt z rzeczywistością.

SANDWICZ:

To nie pański interes. A kuchenki też nie ma. Zgubili.

SKOCZWISKI:

Kto zgubił?

SANDWICZ:

Nie wiem. Ot, zgubili i koniec. Od kuchenki został mi tylko sznur.

SKOCZWISKI:
(jak echo)

Ostał ci się ino sznur.

Światła ciemnieją; wiatr.

Kurtyna


* Uwaga dla czytelników zagranicznych: jagody po staropolsku policzki.


Konstanty Ildefons Gałczyński "Teatrzyk Zielona Gęś", Iskry, 2009, s. 19-21.


wtorek, 11 grudnia 2012

Pożegnanie z bronią


Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić powieść pacyfistyczną pt.

POŻEGNANIE Z BRONIĄ

Występują:
BROŃ I AUTOR

AUTOR
(patetycznie, w sztywnym kołnierzyku):

 Żegnam na zawsze.

Kurtyna
uroczyście spada


Konstanty Ildefons Gałczyński "Teatrzyk Zielona Gęś", Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009, s. 153.



piątek, 7 grudnia 2012

Miłość


Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić:

MIŁOŚĆ

OSOBY:

ON&ONA

ON
(poeta)

Mario, kocham Cię. Kocham tak, jak nikt przedtem i potem. Jak nikt na świecie. Jak nikt w dziejach. Tak nie kochał ani Dante, ani Don Juan. Miłość. Czy Ty rozumiesz, co to jest miłość?

ONA
(medyczka)

Rozumiem. Jest to psychiczna hypermetamorfoza prowadząca do hypercenestezji, co w konsekwencji daje angiopatyczną neurastenię.

ON

Dziękuję.


Kurtyna
spada ze złowieszczym świstem


Konstanty Ildefons Gałczyński "Teatrzyk Zielona Gęś", Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009, s.152.