Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller Henry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller Henry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 września 2012

Świat jest rakiem zżerającym siebie po kawałku


"Mieszkam w Villa Borghese. Nie ma tu ani jednego pyłku, ani jednego krzesła, które by stało nie na swoim miejscu. Jesteśmy zupełnie sami i jakby martwi. Zeszłej nocy Borys odkrył, że jest zawszony. Musiałem wygolić mu włosy pod pachami, ale nawet i wtedy swędzenie nie ustało. Skąd wzięły się wszy w tak pięknym domu? Nieważne. Być może Borys i ja nigdy nie zbliżylibyśmy się tak bardzo, gdyby nie te wszy. Borys przedstawił mi właśnie w skrócie swoje poglądy. Zajmuje się przepowiadaniem pogody. Twierdzi, że pogoda będzie w dalszym ciągu zła. Nadejdą kolejne klęski, przyjdzie rozpacz i śmierć. Nie ma najmniejszych oznak zmiany. Rak czasu zżera nas po kawałku. Nasi herosi pozabijali się albo właśnie to czynią. Głównym bohaterem nie jest więc Czas, ale Bezczasowość. Musimy zatem maszerować noga w nogę, trzymać krok podążając ku kazamatom śmierci. Nie ma ucieczki. Pogoda nie ulegnie zmianie. Nastała jesień mojego drugiego roku w Paryżu. Zostałem tu wysłany z powodu, którego do dziś nie udało mi się odgadnąć. Nie mam gotówki, majątku, nadziei. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeszcze rok, pół roku temu sądziłem, że jestem artystą. Teraz nie zastanawiam się już nad tym. Po prostu jestem. Wszystko, co było literaturą, opadło ze mnie. Bogu dzięki, nie trzeba już pisać żadnych książek. No a to? To nie tyle książka, co paszkwil, oszczerstwo, niegodna potwarz. Nie jest to książka w zwykłym znaczeniu tego słowa. Nie, to rozciągnięta w czasie zniewaga, plwanie w twarz Sztuce, kopniaki wymierzane Bogu, Człowiekowi, Przeznaczeniu, Czasowi, Miłości, Pięknu... czemu tam jeszcze chcecie. Zamierzam wam śpiewać. Może trochę fałszywie, ale jednak zaśpiewam. Będę śpiewał, gdy wy będziecie rzęzić, zatańczę nad waszym plugawym zewłokiem... By śpiewać, należy jednak najpierw otworzyć usta. Trzeba mieć dwa płuca i pewną wiedzę muzyczną. Akordeon czy gitara nie są już konieczne. Rzeczą najistotniejszą jest chęć śpiewania. To tutaj jest zatem pieśnią. Ja śpiewam. To dla ciebie, Taniu, śpiewam. Chciałbym śpiewać lepiej, bardziej melodyjnie, ale może wówczas nie zgodziłabyś się mnie wysłuchać. Słyszałaś pieśni innych i nie zrobiły na tobie najmniejszego wrażenia. Śpiewali nie dość pięknie, a może zbyt pięknie? Jest dwudziesty któryś października. Nie zwracam już uwagi na daty. A może to mój sen z 14 listopada ubiegłego roku? Są wprawdzie przerwy, ale to przerwy między jednym snem a drugim, i nie pozostaje po nich w świadomości ani śladu. Świat wokół mnie ulega rozkładowi, pozostawiając tu i ówdzie plamy czasu. Świat jest rakiem zżerającym sam siebie po kawałku... Sądzę, że kiedy wielka cisza spadnie na wszystkich i wszystko, muzyka zatriumfuje ostatecznie. Kiedy wszystko powróci znów na łono czasu, ponownie zapanuje chaos, a chaos to
partytura będąca zapisem rzeczywistości. Ty, Taniu, jesteś moim chaosem. Właśnie dlatego śpiewam. Choć w gruncie rzeczy to nie ja, tylko umierający świat, zrzucający skórę czasu. Ja wciąż żyję, kopię w twoim łonie; ja — rzeczywistość domagająca się zapisu. Zapadam w drzemkę. Fizjologia miłości. Wieloryb ze swoim blisko dwumetrowym penisem (w stanie spoczynku). Nietoperz — penis librę. Zwierzęta posiadające kość w penisie. Stąd — staje jak gnat... „Na szczęście — powiada Gourmont — struktura kostna u człowieka uległa zanikowi". Na szczęście? Tak, na szczęście. Wyobraźcie sobie tylko, że osobnicy naszego gatunku paradowaliby z narządami sterczącymi jak gnat. Kangur ma podwójny penis — jeden na dni powszednie, drugi od święta. Zapadam w drzemkę... List od jakiejś kobiety z zapytaniem, czy znalazłem już tytuł dla swojej książki. Tytuł? Ależ proszę: Lubieżne lesbijki".

[...]

"Właśnie nastał świt. Pospiesznie pakujemy się i wymykamy z hotelu. Kafejki są jeszcze zamknięte. Idziemy przed siebie, drapiąc się zapamiętale. Dzień zaczyna się mleczną bielą, smugami łososioworóżowego nieba, ślimakami wychodzącymi z muszelek. Paryż. Paryż. Tu zdarza się wszystko. Stare, rozsypujące się mury i miły szmer wody płynącej w pisuarach. Mężczyźni oblizujący wąsy przy barze. Podnoszone z łoskotem sklepowe żaluzje i strumyczki szemrzące w rynsztokach. Olbrzymie purpurowe litery obwieszczające Amer Picon. Zigzag. Którędy pójdziemy i dlaczego, gdzie i po co?".

[...]

"To nie przypadek gna ludzi takich jak my do Paryża. Paryż jest po prostu sztuczną, obrotową sceną pozwalającą widowni ujrzeć wszystkie fazy konfliktu. Sam w sobie Paryż nie inicjuje żadnych dramatów. Powstają gdzie indziej . Paryż jest tylko instrumentem położniczym wyrywającym z łona żywy płód, by umieścić go w inkubatorze. Paryż jest kołyską sztucznych narodzin. Bujając się w tej kołysce każdy odnajduje swoją ziemię rodzinną: wraca w snach do Berlina, Nowego Jorku, Chicago, Wiednia, Mińska. Wiedeń nigdzie nie jest bardziej Wiedniem niż w Paryżu. Wszystko podnoszone jest do rangi apoteozy. Kołyskę Opuszczają niemowlaki, ich miejsce zajmują następne. Na Miniach można tu przeczytać, gdzie mieszkali Zola i Balzak, i Strindberg, i wszyscy, którzy coś znaczyli. Każdy tu kiedyś mieszkał. Nikt tu nie umiera...".

Henry Miller "Zwrotnik Raka", przełożył i posłowiem opatrzył Lesław Ludwig ,Wydawnictwo Literackie, Kraków 1990.

czwartek, 27 września 2012

Cudowne miejsce

"Tuż obok, na Montague Street, mieściła się wspaniała biblioteka, dość posępne miejsce, ale za to wypełnione skarbami. Kiedy Mona była w teatrze, ja czytałem. Czytałem wszystko, na co tylko przyszła mi ochota, i to z podwójną uwagą. Często nie dawało się czytać – to miejsce było po prostu zbyt cudowne. Wciąż widzę, jak zamykam książkę, podnoszę się wolno z krzesła i chodzę w pogodnej zadumie od sali do sali, przepełniony zadowoleniem. Naprawdę niczego nie chciałem, prócz ciągłego, niezakłóconego powielania tego samego". [s. 11]
-
"W bibliotece na Montague Street znali mnie doskonale, jako że sprawiałem im wiele kłopotów, prosząc o książki, których nie mieli, domagając się, żeby sprowadzili mi z innych bibliotek rzadkie lub drogie egzemplarze, narzekając na ubóstwo ich zbioru, niefachowość usług i generalnie dając im w kość. Na domiar złego, zawsze płaciłem wysokie kary za przetrzymywanie lub gubienie książek (które przeznaczałem na własne półki), czy za brakujące strony. Co pewien czas otrzymywałem publiczną naganę, jakbym wciąż był uczniakiem, za podkreślanie fragmentów czerwonym atramentem lub pisanie na marginesach" [s. 15]

Henry Miller, Różoukrzyżowanie. Plexus, przeł. Ewa Kulik-Bielińska, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2003.

Źródło: Poczytalnia/kultura czytania.

środa, 30 maja 2012

Pisarze o pisaniu (11) - Henry Miller

Henry Miller
Na portalu poświęconym literaturze Booklips.pl, znalazłem artykuł pt. "11 zasad Henry'ego Millera odnośnie pisania". Henry Miller podobno uchodził za osobę nie akceptującą zasad i wszelkich ograniczeń. Tym bardziej zaskakujące jest, że pisząc swoją pierwszą i najsłynniejszą powieść, „Zwrotnik Raka”, autor stosował się do zbioru jedenastu reguł, które mogą okazać się pomocne wszystkim aspirującym pisarzom. Poniżej znajdziecie pełną listę, którą Miller ujawnił wiele lat później w swojej książce „On Writing”:






1. Pracuj nad jedną rzeczą na raz, dopóki jej nie skończysz.
2. Nie zaczynaj żadnych nowych książek, nie dodawaj żadnego nowego materiału aż do „Czarnej Wiosny” (druga powieść Millera).
3. Nie denerwuj się. Pisz spokojnie, z radością, brawurowo, tym, co masz pod ręką.
4. Pisz zgodnie z planem a nie wedle nastroju. Przerywaj tylko w wyznaczonym wcześniej czasie.
5. Kiedy nie możesz wymyślać, możesz pracować nad już napisanym tekstem.
6. Spajaj i łącz tekst po trochu każdego dnia, zamiast wciąż dodawać „nowych nawozów”.
7. Bądź człowiekiem! Spotykaj się z ludźmi, odwiedzaj miejsca, pij, jeśli masz na to ochotę.
8. Nie bądź koniem pociągowym! Pisz tylko z przyjemnością.
9. Odrzuć swój plan, jeśli odczuwasz taką potrzebę – ale następnego dnia wróć do niego. Skoncentruj się, bądź skrupulatny, wyłącz się z otoczenia.
10. Zapomnij o książkach, które chcesz napisać. Myśl tylko o tej, którą właśnie piszesz.
11. Na pierwszym miejscu pisz. Malarstwo, muzyka, przyjaciele, kino, wszystkim tym zajmuj się później.