Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tuwim Julian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tuwim Julian. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

Dzięki Bogu już weekend



Week-end

Słów obcych, gdy można je zastąpić polskimi, należy oczywiście unikać. Ale tworzenie nowych nie zawsze daje dobre wyniki. nie podoba nam się wprawdzie angielski "week-end" ("łykend" jak mówią pijący) i radzi byśmy zastąpić go jakimś polskim odpowiednikiem ale...

czwartek, 5 grudnia 2013

Przekwinty


Po polsku

Antoni Lange dowiódł kiedyś, że można napisać najczystszą polszczyzną -  i zostać nie zrozumianym. Oto jego sławny dowód, cytowany w Myśli Niepodległej Andrzeja Niemojewskiego w r. 1906:

PRZEKWINTY

Śród kieretni kszcie wangroda!
Pod jabrzędów charaziną
Stoi gryfna brzana mloda - 
Z ócz jej śluzy plosem ryną.
Ni feteciem ani kwieciem
Ani jaklą - ochajona - 
Po zamorach - stoi w gzorach - 
Ostorniała i zaćmiona.

sobota, 6 kwietnia 2013

Ze starych szpargałów



Co człowiek może zrobić przez jedną minutę?

W pewnym starym romansie znajduje się taki ustęp:
Teodor podjechał do ogrodu, zeskoczył z konia, przelazł przez płot, pobiegł do altany, gdzie spoczywała Elwira, wszedł tam ostrożnie i rzucił się do stóp swej bogdanki. Ona z wykrzykiem radości podniosła go, Teodor usiadł przy jej boku, rzucił się na jej łono i zatonął w oceanie szczęścia. Wszystko to było dziełem jednej minuty.
("Kurier Świąteczny", 1873, nr 48.)

Ze starych szpargałów

Z rzadkich dziś książek, pism i broszur polskich z pierwszej połowy ubiegłego stulecia wypisujemy garstkę anegdot i osobliwości.
Profesor zoologii, zapytany przez panienkę, jaka jest różnica między bykiem a wołem, odpowiedział: "Widzisz te cielęta na łące? Byki to ich ojcowie, a woły stryjowie".
Książę pewien, widząc filozofa, zajadającego przysmaki, zapytał: "Cóż to, i filozofowie lubią także łakotki?" "Czemu nie? - odrzekł filozof - Alboż natura dla samych tylko nieuków dobre rzeczy stworzyła?"
Z pośpiechem ubierano pewną damę, która miała się udać do obserwatorium dla widzenia zaćmienia Księżyca. "Nie śpieszcie się znów tak bardzo - rzekła do obecnych - pan Argo (słynny astronom) jest tak uprzejmy, że jeśli się spóźnię, to jeszcze raz powtórzy dla mnie zaćmienie."
Król Kongo w Afryce dzień wybiera sobie do przechadzki, gdy największe panują wiatry. W czasie promenady zawiesza czapkę na jednym tylko uchu, a gdy wiatr zrzuci ją na ziemię, wkłada podatek na poddanych mieszkających w tej stronie, z której wiatr ów zawiał.
Hirygnanie, naród Ameryki Południowej, nadzy pospolicie chodzą, jednak ma każdy spodnie, ale te nosi w ręku, albo pod pachami, tak jak u nas w Europie kapelusze lub czapki.


Transkrypcje

Wydany w 1951 w Nowym Jorku "The American Oxford Atlas" podaje na str. 68 rejestr państw i miast następujące transkrypcje fonetyczne:
Świnoujście - shveno-ooish-tsiay.
Szczebrzeszyn - sh-tcheb-zeshin.
Sztrzyżów - st-zhizhoof.
Szczecin - shtchetcheen.
Zabrze - zaab-zhay.
Miasto Łódź podane jest bez transkrypcji. Dlaczego takie lekceważenie? Proponujemy: woodsh.
W trakcie przeglądania tego rejestru nasunęły się nam pewne imperialistyczne idee. Upominamy się o przyłączenie do Polski miejscowości: Sambor (Kambodża), Mara i Siwa (Celebes), Naga (Luzon, Filipiny), Raba (na wyspie Soambwa; w sąsiedztwie Jawy), Bida (Nigeria, Afryka) - no i Serdeles (Libia). Na gorąco o oczywiście i z musztardą.

Galimatias rodzinny

Żart stary, ale dobry. Przytaczamy go za warszawskim "Bazarem" z r. 1865.
Poznałem młodą wdowę, posiadającą dorosłą pasierbicę. Z wdową ożeniłem się wkrótce ja, z pasierbicą mój ojciec. W ten sposób moja żona została świekrą swego teścia, moja pasierbica moja macochą, mój ojciec zaś moim pasierbem. Macocha moja, pasierbica mojej żony, powiła syna, przybył mi zatem brat, jako syn mego ojca i macochy, ale ponieważ był on jednocześnie synem mojej pasierbicy, żona moja została babką, a ja dziadkiem mego przyrodniego brata. Ponieważ i mnie wkrótce urodził się syn, macocha moja, przyrodnia siostra tego chłopca, została nadto jego babką, gdyż był on synem jej pasierba, a ojciec nasz został szwagrem naszego dziecka, jako mąż jego siostry. Jestem przeto bratem mego własnego syna i szwagrem mojej matki, moja żona jest ciotką własnego syna, a ja swoim własnym dziadkiem.

Julian Tuwim "Cicer cum caule, czyli groch z kapustą", Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009.

piątek, 5 kwietnia 2013

Młodzieniec źle wychowany


W celu ustrzeżenia naszych Czytelników przed rozmaitymi złymi manierami i nawykami, przytaczamy poniżej wyjątki z książeczki "Rysy charakterystyczne złego wychowania czyli uczynki i mowy przeciwne grzeczności, które moraliści, tak starożytni jako i nowożytni, za takie uznali". Pożyteczne to dziełko przełożył z francuskiego Stanisław Borodzicz, "były guwerner w chełmińskim Korpusie Kadetów", i ogłosił drukiem w Warszawie w r. 1817. Rysów tego złego wychowania podaje autor aż 555. Oto celniejsze z nich. Pamiętaj młodzieży polska, abyś nie naśladowała takiego "typka" który: 

Zdmuchywa świecę przed nosem osoby blizko niego będącey.
Otwiera na wietrze tabakierkę, którą porwał drugiemu, i zaprusza ci oczy tabaką.
Daje osobie, którą mało co zna, cukierki w których są gorzkie rzeczy.
Nanosi do domu swędu stajennego.
Słysząc śpiewanie, daje takt po kolanach lub barkach osób przy sobie będących.
Dotykając się nożów, kamieni, kawałków szkła wzbudza dreszcz albo zgrzytanie zębów.
Śpiewa poziewując, poziewa mówiąc, cedzi słowa przez zęby i wydaje krzyk długi i żałosny.
Kładzie wszystko do gęby, co ma w ręku, rękawiczki, pióro, kwiatek, papier itp.
Sięga częstokroć ręką nieprzyzwoicie do swych piersi itd.
Zbliża nos do rzeczy przykry zapach maiącey i wrzeszczy krzywiąc się: "Ach jak to śmierdzi!".
Wyciera sobie ręce chlebem, a potem go je.
Ma nos w talerzu, można powiedzieć jak baran pasący się na trawie.
Ociera czoło, oczy i nos serwetą lub obrusem, a nawet i ręką.
Zaprasza kogo złośliwie, aby jadł gorącą potrawę.
Nakłada sobie do kieszeni owocu, cukierków i innych łakotek stołowych.
Chowa między policzki głowę.
Nadyma policzki, a potem dmucha.
Wyrywa niespodzianie z rąk chustkę osobie nos ucierającey.
Gdy ktoś ma usiąśdź, usuwa krzesło, ażeby ten upadł.

Inna sprawa, że redaktor Tego Działu, z wrodzonej ciekawości, chętnie by spędził kwadransik w towarzystwie młodzieńca obdarzonego wszystkimi powyższymi rysami....

piątek, 28 grudnia 2012

Groch z kapustą (5)



Wzór do pisania dla literatów honorowanych od wiersza

(Ustęp z powieści pt. "Brr!")

- Już żonaty?
- Kto?
- Ty!
- Ja?
- Tak!
- Nie.
- Ach!
- Może ty?
- Kto?
- Ty!
- Ja?
- Tak!
- Nie.
- Och!

("Kurier Świąteczny" 1868, nr 29)

Julian Tuwim "Cicer cum caule, czyli groch z kapustą", Iskry.

sobota, 10 listopada 2012

"Cicer cum caule, czyli groch z kapustą" - Julian Tuwim



"Cicer cum caule, czyli groch z kapustą" to dosyć skomplikowany i przydługi tytuł, doskonale jednak opisujący zawartość  tej znakomitej i jedynej w swoim rodzaju książki Juliana Tuwima. Właściwie należałoby ją nazwać zbiorem, kolekcją kuriozów i dziwactw. Wszyscy bibliofile i miłośnicy kolekcjonowania będą w siódmym niebie i już powinni ostrzyć sobie na nią swoje zęby. Mamy tutaj bowiem zebrane w jednym miejscu odcinki rubryki jaką prowadził Julian Tuwim w miesięczniku popularnonaukowym "Problemy". Źródłem z jakiego korzystał były głównie stare czasopisma wyszperane m. in. w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Tuwim nie działał sam. W procederze tym pomagało mu kilku znakomitych wspólników, pracujących w charakterze magazynierów we wspomnianej wyżej bibliotece. Był im niezmiernie wdzięczny za wykonaną pracę.

Co składa się na ten pokaźnych rozmiarów zbiór? Znaleźć tu można przede wszystkim mnóstwo anegdot o dziwakach, o ludziach postawionych w komicznej sytuacji. Poza tym mamy tutaj liczne wzmianki na temat świeżo dokonanych wynalazków, często śmiesznych i dziwacznych, wraz z kolekcją szaleńców, autorów owych dzieł. Osobny dział stanowią matematyczne paradoksy i łamigłówki. Jest ich bardzo dużo. Tuwim był zauroczony magią liczb i geometrii. Najwięcej jest jednak różnorodnych zabaw słownych, co mnie osobiście najbardziej cieszy. Należą do nich dowcipy językowe, rebusy, kpiny z nazewnictwa naukowego pochodzącego z różnych epok. Oczywiście częścią najbliższą sercu Tuwima będzie wszystko co jest związane z poezją i jej tworzeniem. Wystarczy tu wymienić cały katalog metafor i porównań, którymi poeci obdarzali różne typowo poetyckie obiekty, jak również zbiór okolicznościowych wierszyków na różne okazje oraz mnóstwo prześmiesznych, i jeśli można tak to określić, przepysznych przykładów grafomanii. Najwięcej wpisów pochodzi ze źródeł XIX-wiecznych. Była to ulubiona epoka Tuwima, szczególnie przez niego wyróżniona, prawdopodobnie z powodu graniczności: już nowoczesna, a jednocześnie w połowie XX wieku odbierana jako staroświecka. Tuwim chciał w ten sposób pokazać paradoks względności czasów, jak staroświeckość bywa nowoczesna, a nowoczesność staroświecka.

Pierwsze wydanie książkowe ukazało się w 1958 roku, a więc już po październikowym przełomie 1956 roku. Książka od razu stała się powszechnie lubiana. W dzisiejszych czasach można ją odebrać jako rodzaj pewnego kulturowego kuriozum. "Cicer cum caule ..." jest także rodzajem literackiego bikolażu, zjawiska znanego w kulturze, polegającego na łączeniu zużytych fragmentów cywilizacji, bawieniu się tym, tworzeniu dziwacznych zlepków, w tym przypadku montażu odpadków branych ze śmietnika cywilizacji druku. Ta metoda dawała Tuwimowi ogromną przyjemność i radość tworzenia. Jest to wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju dzieło, które nie było by tak wspaniałe, gdyby jego autorem nie był poeta lubujący się w zabawach słownych i  po arcymistrzowsku wręcz władający polskim językiem.

Julian Tuwim był bibliofilem, kolekcjonerem, nazywanym w kręgach kolekcjonerskich zbieraczem kuriozów. Kolekcjonował przede wszystkim przeszłość, to co było staroświeckie, dziwne i barwne i co dodawało kolorytu tak często szarej i zgrzebnej rzeczywistości czasów w jakich żył.
"Posiadam nieprzebrane mnóstwo nikomu niepotrzebnych wiadomości. Mój księgozbiór, przez 35 lat gromadzony, dziś nie istniejący, składał się - nie w całości oczywiście, ale w dobrej połowie - z dzieł osobliwych, rzadkich, dziwnych, groteskowych. sprowadzałem ze wszystkich krajów europejskich katalogi antykwaryczne poświęcone kuriozom, dziwactwom, dziejom obyczajów, historii kultury, folklorowi, niezwykłym tematom, bzikom, ekstrawagancjom itd. i wyłapywałem co ciekawsze okazy. Wszystko to, co w tytule miało "curiosa", "curiosites", "curiosities", "curiosidades", "Kuriositaten" - i wszystko, co wyostrzony węch bibliofila wyczuł jako osobliwość, szło z Londynu, Lipska, Paryża, Moskwy, Rzymu i Świętokrzyskiej ulicy - na Mazowiecką. Wypchane półki trzeszczały już; foliały, broszury, świstki, ulotki, tomy, volumina, teki, roczniki, pudła z wycinkami itp. skarby rozsadzały już ściany mieszkania, o rozpacz i trwogę przyprawiały panią domu, a ja furt skupywałem swoje dziwolągi. Były tam m.in. działy i dziedziny następujące: demonologia, alkoholica, teratologia (nauka o monstrach i potworach), antysemitica polskie, rozprawy o wonnościach i aromatach, książki o truciznach, narkotykach, tytoniu, kawie,; dzieje medycyny i nauk przyrodniczych, stare zielniki i bestiaria, stare książki kucharskie, podręczniki "czarnej magii" (prestidigitatorzy), programy i afisze wędrownych menażerii, cyrków, szarlatanów, chiromantów, gramatyki i słowniki języków "egzotycznych", słowniki fachowe, gwarowe, języków tajnych, międzynarodowych, stare kalendarze, almanachy, sztambuchy, albumy pensjonarek, dzieła wariatów, grafomanów, "reformatorów" spod ciemnej gwiazdy, zbiory anegdot, karykatur, stara humorystyka, prowincjonalne powieści, powieści zeszytowe, brukowe, śpiewniki, libretta starych oper i wodewilów, literatura kuchenna, straganowa, odpustowa, poeci zapomniani, poematy heroikomiczne; stare podróże i mapy, compendia fachowe dla fryzjerów, kaligrafów, zegarmistrzów, nauczycieli tańca, literatura dotycząca tajnych związków, zakonów, klasztorów, dzieła o torturach, historie dziwaków, fantastów, ekscentryków etc. etc. - a wśród tych etceterów niech mi wolno będzie wymienić: największy w Polsce zbiór rozpraw i dysertacji o szczurach, książki w języku cygańskim, almanach ilustrowany (!) z czasów rewolucji francuskiej - wielkości znaczka pocztowego, manuskrypt malajski, pisany na szerokich liściach jakiejś zamorskiej rośliny, polski modlitewnik (rękopis), który czytać można było tylko przez szkło powiększające, broszurę dziwaka lwowskiego z połowy XIX w. (Zenowicza) "wydaną" w jednym egzemplarzu, Puszkina w kilkudziesięciu językach, bibliografię ksiązek o pchle, komplet "futurystycznych" czasopism polskich z lat 1919-1924 i setki innych rozkosznych sztuczek"[1]
Książka została naprawdę przepięknie wydana przez Wydawnictwo Iskry. Obwoluta i okładka przyciągają i cieszą oko, szczególnie tych, którzy się lubują, tak jak ja, w starych rzeczach, książkach, fotografiach oraz wszelkich miłośników XIX i początku XX wieku. Dzieło Juliana Tuwima jest tak bogate w treść, zabawne, a jednocześnie wzbudzające sentyment do czasów, których już dawno nie ma, że łatwiej się je czyta niż o nim pisze. Dlatego... Koniec i bomba, kto czytał ten trąba.

Julian Tuwim "Cicer cum caule, czyli groch z kapustą", Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009, s.648.

piątek, 5 października 2012

U Juliana Tuwima

Julian Tuwim, White Plains, 1949 r.

WYWIAD Z POETĄ

W 1994 roku nakładem wydawnictwa SEMPER ukazała się książka "Rozmowy z Tuwimem". Jest to zbiór wywiadów, jakie udało się skompletować do dnia dzisiejszego. Komentarzem opatrzył tę pozycję znany tuwimolog Tadeusz Januszewski. Tutaj przedstawiam jedynie jeden z wywiadów, ale za to najładniejszy, przeprowadzony przez Romana Zrębowicza z "Wiadomości Literackich":

U JULIANA TUWIMA

Mieszkanie Juliana Tuwima nie posiada szczególnych cech godnych uwagi. Jest zaciszne, wygodne, solidne. Koloryt szary, meble czarne. Nad biurkiem stary obraz przedstawiający św. Cecylię. Jaskrawymi barwami chwyta za oczy brawurowy afisz Gronowskiego, reklamujący "To-To".
Jest jednak w gabinecie poety rzecz wagi pierwszorzędnej: książki. Są to przepyszne kurioza bibliograficzne, zbierane z nie lada smakiem i znawstwem, z budzącą podziw konsekwencją. Gdybyśmy te foliały zdołali zakląć w płyny zamknięte w krystalicznych flakonach, powstałby znany wiersz poety p.n. "W Barwistanie".

wtorek, 18 września 2012

Zakochany bibliofil

Julian Tuwim z żoną Stefanią i córką Ewą w 1947

ZAKOCHANY BIBLIOFIL

Ballada Tragiczna

Na co mam przysiąc, Piękna, że z żądzy umieram?
Że mi się na Twój widok serce w pieśń rozdzwania?
Na komplety Kolberga, “Wisły”, Estreichera!
Na dziadowskich kantyczek groszowe wydania!
Na “Bandytę z miłości” (a miałem go, drania!)
Na “Kwiaty” Rozbickiego – z ryciną! Rzecz drobna,
Ale nie do zdobycia – jak ty do kochania…
- Przysięgam na te książki, na każdą z osobna!

Jakże cię mam przekonać, że mi sen odbiera
Wspomnienie o twych oczach i świat mi przesłania?
Klnę się na Syreniusza, Siennika, Kirchera
(“Mundus Subterraneus”), na “Podróże Frania”,
Na obscoenum sprzed wieku “Hrabina Melania”,
Na panegiryk “Muza weselnie- żałobna
W dźwięczno-wdzięcznych melodiach tkliwego gruchania”-
-Przysięgam na te książki, na każdą z osobna!

Ginę, Pani! Jak pragnę zdobyć Guliwera
W edycji M.Glucksberga! Przysięgam na “Zdania
I uwagi moralne Starego Fryzjera”,
Na “Młot na czarownice”, na traktat “De mania
Scribendi in latrinis”… Ginę z miłowania…
Zapomnieć? Nie! Zapomnieć Ciebie nie podobna!
A że kocham – przysięgam Ci w chwili rozstania
Na wszystkie książki razem i każdą z osobna.

Przesłanie

Pani! Żegnam raz jeszcze i pięknie się kłaniam…
Gdy nie chcesz bibliofila – niech Cię jakiś snob ma…
Jedno wiedz: dziesięć takich oddam bez wahania
Za każdą z owych książek, za każdą z osobna.

Julian Tuwim

Julian Tuwim "Cicer cum caule czyli groch z kapustą", Iskry, Warszawa 2009, s.224-225.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Groch z kapustą (3)

Portret Juliana Tuwima, dzieło Witkacego
Kopalnia tytułów

Oto urywek z tragedii Szekspira "Makbet" (akt V, scena 5), w którym pewne słowa uwydatniamy kursywą:

Tommorow and tomorrow and tomorrow
Creeps in this petty pace from day to day
To the last syllable of recorded time,
And all our yesterdays have lighted fools
The way to dusty death. Out, out, brief candle!
Life's but a walking shadow, a poor player
That struts and frets its hour upon the stage
And then is heard no more; it is a tale
Told by an idiot, full of sound and fury
Signifying nothing ...

Jest to nie tylko bardzo piękny, ale pod pewnym względem najosobliwszy i jedyny urywek z całej twórczości genialnego dramaturga - i z całej literatury europejskiej i wszechświatowej! Z tych bowiem dziesięciu linijek wzięło tytuły do swych powieści ośmiu autorów angielskich i amerykańskich. Oto ich lista:

"Tomorrow and tomorrow" - Alfred Noyes
"This petty pace" - B. Pinkerton
"All our yesterdays" - H.M. Tomlinson
"Dusty death" - Clifton Robbins
"Brief candle" - Aldous Huxley
"The walking shadow" - E.W. White
"Told by an idiot" - Rose Macaulay
"Sound and fury" - William Faulkner

Od siebie dodajemy, że olbrzymia większość ukazujących się na amerykańskim rynku księgarskim powieści mogłaby nosić tytuł powtarzający ostatnie słowa przytoczonego fragmentu: "Signifying nothing", tj. "Nic nie znaczące".

W przekładzie Józefa Paszkowskiego przytoczony fragment brzmi:

Ciągle to jutro, jutro i znów jutro
Wije się w ciasnym kółku od dnia do dnia,
Aż do ostatniej głoski czasokresu,
A wszystkie wczora to były pochodnie,
Które głupocie naszej przyświecały
W drodze do śmierci. Zgaśnij wątłe światło!
Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie,
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą.

Second hand

W londyńskiej książce telefonicznej z r. 1930, mającej 1579 stronic, nazwisko Shakespeare figuruje 21 razy. Jeden z Shakespeare'ów ma na imię William - jest on handlarzem starzyzny.

Shakespeare

Zdumienie ogarnia, jak szczupłe, jak niepokojąco szczupłe są zebrane dotychczas przez szekspirologów dane biograficzne o najgenialniejszym w dziejach literatury dramatopisarzu. Coraz więcej uczonych przeprowadza badania i studia historyczno-archiwalne nad życiem autora "Hamleta", bibliografia szekspirologiczna rośnie jak na drożdżach, a nowych szczegółów życiorysu poety jak nie ma tak nie ma...Pomijając tysiące drobnych artykułów i przyczynków, pomijając kilka innych dzieł i dziełek, w samym tylko roku 1949 ukazały się w Anglii i Ameryce następujące książki o Szekspirze: Iwor Brown: "Shakespeare", J.Thomas Looney: "Shakespeare Identified" (nowe wydanie), William Bliss: "The Real Shakespeare", Marchette Chute:"Shakespeare of London", Hesketh Pearson: "A Life of shakespeare" (nowe wydanie), Duff Cooper: "Sergeand Shakespeare" - a rezultat znikomy. Taki np. Bliss stwierdza z melancholią, że konkretne, rzeczowe, na źródłach godnych zaufania oparte wiadomości o zyciu Szekspira można spisać na ćwiartce papieru. Oto one:

Urodzony: ?

Chrzest: 26 kwietnia r. 1564 w kościele parafialnym Stratford-On-Avon.

Małżeństwo: prawdopodobnie gdzieś w końcu listopada r. 1582, za specjalnym zezwoleniem biskupa Worcester. Ślub nie odbył się w Stratfordzie.

Potomstwo: córka Zuzanna, ochrzczona w stradfordzkim kościele 26 maja r. 1583 - sześć miesięcy po ślubie. Bliźnieta, Hamnet i Judyta, ochrzczeni tamże 2 lutego r. 1585.

Dalszy żywot: 1586 - opuścił Stratford; 1592-1593 - aktor w Londynie; napisał 2-3 sztuki; 1593-1611 - nalezy przypuszczać, że przebywał głównie w Londynie. Imię jego wiążą z poematami "Wenus i adonis" i "Porwanie Lukrecji" oraz z 37 sztukami i 154 sonetami. Czy on je napisał, to wciąż jeszcze jest kwestią sporną; 1611 - data nie jest pewna - wrócił do Stradfordu i mieszkał tam do końca życia w posiadłości zwanej New Place.

Zmarł: ?

Pochowany: 25 kwietnia r. 1616 na cmentarzu stradfordzkim.

Oto wszystko, co wiadomo, jeżeli się tak można wyrazić, "mniej więcej na pewno" o życiu najgenialniejszego dramaturga i jednego z najwspanialszych, najsławniejszych poetów, jakich ludzkość wydała... Mało! Niepokojąco mało... Niepokój ten przebija również z artykułu, z jakiego powyższe informacje czerpiemy ("The New Yorker", 8 kwietnia r. 1950).

Z dziejów słowotwórstwa

U schyłku w. XIX modne było kolekcjonowanie ilustrowanych kart pocztowych, tzw. widokówek. Była w Warszawie nawet wystawa takich pocztówek, połączona z konkursem na nazwę tej formy korespondencji. Napłynęło sto kilkadziesiąt pomysłów, m.in.:

Barwnoczytka, bazgrotka, bezkopertka, bezklejka, bezsekretka, biletówka, cedułka, ciekawinka, czytanka, dogoda, donoska, dopisanka, doplotek, gadka, głośnica, gonka, jawka, jawnieńka, jawnoczytka, jawnolistek, jawnopisanka, jawnoskrypt, jawnotka, jawnuszka, jednolitka, jednomarkówka, jednostronka, kartelusz, kartka, kartkówka, kartocha, kartolist, kartonik, kartopis, krajodbiórka, krajówka, kremówka (?), krótka, krótkopis, kurierka, latawiec, liścik, liścinka, listeczka, listkartka, listobarwka, listotwór, listowartka, listówka, listowstręt, lotka, łatka, malowanka, maluchna, malutka, markówka, marzycielka, nadwiślanka, nagopism, naguska, nakreska, nalistek, naradówka, nibylist, niedyskretka,nieklejanka, niekrytka, niesekretka, nieskladanka, nietajnik, niezalepianka, notatka, nowiniarka, nowinka, obojętka, odczepka, odlepianka, odręcznik, odsłonka, odwrotka, oglądka, okazyjka, ościeżna, oszczędna, otwartka, otwartomyślnik, oznajmianka, pisanka, pisemka, piska, pismówka, pisokarta, poczciarka, poczkarta, pocztarka, pocztówka, pocztylionka, polanka, poslanka, pospieszka, pośredniczka, powiadomka, powierniczka, pozdrówka, półlist, póllistówka, przelotka, przesyłaczka, rozwartka, skoropis, skrótka, skrótnik, skrótopis, skryptka, słanka, sześciogroszówka, szczerotka, śmieciucha, światodbitka, świadowidka, świstek, szybówka, taniówka, treściopis, treściwka, ujawniona, uwiadamiacz, wiadomostka, wiastka, widoczek, widocznik, widokart, widopis, wieściówka, wiestka, wszechlist, wszędobytka, wyczytka, wysłanka, wystawka, zachcianka, zapiska, zawiadamiacz, zawiadek, zawiadnik, zawiadomka, zawiadówka, zdobnokart, zwiastunka oraz: Oblęgórka i Sienkiewiczówka! (Działo się to w czasie obchodu 25-lecia działalności pisarskiej Sienkiewicza, gdy społeczeństwo ofiarowało mu posiadłość ziemską Oblęgorek.)

Jak widzimy z powyższej długiej listy pomysłów słowotwórczych, jedno tylko słowo "zrobiło karierę" i utrzymało się: pocztówka. Widokówki, nazwy rzadziej używanej, nie ma w tym spisie, musiała powstać później, niezależnie od konkursu. Dziś mówimy zazwyczaj "karta ilustrowana". Powyższe dane czerpiemy z "Poradnika językowego" (1901, nr 2).

Fragmenty pochodzą z: Julian Tuwim, "Cicer cum caule czyli groch z kapustą", Iskry, 2009, s.647.

piątek, 20 kwietnia 2012

Groch z kapustą (2)

Julian Tuwim
O pożyczaniu książek 

Książek pożyczonych nie należy oddawać, aby pożyczających odzwyczaić od pożyczania. Jeżeli się komu powyższy paradoks wyda egoistyczny czy antydemokratyczny, to trudno... doświadczenie nauczyło nas, że w 99 wypadkach na 100 książka pożyczona komuś jest książką straconą. Nie wiadomo dlaczego, zwrócenie byle długu karcianego czy jakiejś sumy pieniędzy jest sprawą "honoru", a zatrzymanie książki nie uchodzi za kradzież.

Kawa

Będąc od wielu lat gorącym wielbicielem czarnej kawy, redaktor Tego Działu długo rozmyślał, skąd się w nim ta skłonność wzięła. Odpowiedź dał "Opiekun Domowy" z r. 1866 (nr 3), w którym czytamy:

Pewnemu uczonemu udało się odkryć nową własność w kawie, od wielu lat już znanej w Europie. Dr Szalian uważa, że kretynizm (osłabienie umysłowe bliskie głupowatości) od 20 lat znacznie się zmniejsza w okręgu Briantońskim; tłumaczy to powszechnym użyciem kawy, w ubogich nawet chatach. Kawa ma własność ożywiania omdlałego ciała i ożywiania mózgu u osób usposobionych do kretynizmu.

Z czego wynika, że inklinacje kawowe kierownika Tej Rubryki mają źródło w podświadomej diagnozie oraz intuicyjnej samoobronie.

Tylko dla łacinników

Miłośnikom języka łacińskiego podajemy próbę nowej interpretacji popularnych cytat i przysłów:

Homo sapiens - astmatyk
In statu nascendi - w mieście rodzinnym
Caveant consules - czy państwo konsulostwo napiją się kawy?
Sevus servorum Dei - moje najniższe uszanowanie dla przewielebnego duchowieństwa!
Bona fide - wierna guwernantka
Persona grata - stare pudło
Expressis verbis - jak podaje "Express Wieczorny"
Dramatis personae - tragedia osobista
Sic ut est, aut non sit - jeżeli tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać samochód
Carpe diem - gdy jem karpia
Primus inter pares - prymas w łaźni
Fiat lux - luksusowy "Fiat"
Corpus delicti - rozkoszne ciało
Ex cathedra - ruiny świątyni
In partibus infidelium - zdradza mnie, ale częściowo
Ne varietur - nie szalej!
Alter ego - starszy ode mnie
Nota bene - nie ma tak dobrze!
Hora canonica - żona ks. kanonika nie domaga
Per aspera ad astra - ojciec ma nadzieję, że dostanie order
Ius civile - już nie jest w wojsku
Pro bono publico - tylko dla lepszej klienteli
Tempora mutantur et nos mutamur in illis - temperatura, równie jak nos podlega zmianom.

Week-end

Słów obcych, gdy można je zastąpić polskimi, należy oczywiście unikać. Ale tworzenie nowych nie zawsze daje dobre wyniki. nie podoba nam się wprawdzie angielski "week-end" ("łykend" jak mówią pijący) i radzi byśmy zastąpić go jakimś polskim odpowiednikiem ale...

Oto plon przedwojennego konkursu na spolszczenie "week endu":

Sobótka, wyraj, sobotnica, świątki, posobocie, świętówka, końcówka, potygodnie, wagary, dwudzionek, przedświątek, wypad, blak (?), przedświęcie, tygodniak, dwudniówka, słońcówka, marzenko, radośnik, kojnik, pozdrówko, słońcorad, przedświętówka, błogodzień, świętowczas, potrudzie, wyjażdżka, kwiatówka, świątecznik, wylotka, sobotowywczas, sobotniówka, wykapka, kresówka, trudokres, zamiastówka, półtoradniówka, czasopęd, miłoczas, sobniedziela, wydech, potygodniówka, hasanka, turniedziela, turświęto, sobotówka, niedzielanka, swobódka, kontyg (?), wywczaśnik, wytchniówka, niedziałek, sobotniak, wypoczka, odzipka, odnowa, półtorak, uzdrowystyk, krestyg, dobówka, popracówka, wagarówka, preczwilej, wigiliada, dobomarsz, przewietrze, poznój, przewiewka, wyrólaba, zefirówka, pokrzepka, odświezka, półświątki, dowsiciąg, wczasik, saturniak, naturzanka, letkulig, anglosobótka, gajówka, siedmiodniówka, pokrzepiówka, wyskok, przyrodowypoczynek, radojzda, wyjrzywko, doboświątek, krajówka, świętoczynek, dnioraj, sobotnik, niedzielnik, świątnik, świątecznik, oponiak, ozonówka, przyświęcie, przyświątka.

W słowotwórstwie, jak w każdej twórczości, potrzebny jest talent, a czasem i natchnienie. Puszkin powiedział, że natchnienie potrzebne jest nawet w geometrii. ale, jak widać, ten stan błogosławiony nie towarzyszył autorom powyższych projektów. Strzeżmy się nowopotworów!

 Fragmenty pochodzą z: Julian Tuwim "Cicer cum caule czyli groch z kapustą", Iskry, 2009, s.647.


poniedziałek, 27 lutego 2012

Groch z kapustą (1)

Julian Tuwim
Koniugacja

Pewien cudzoziemiec skarżył się na trudny język polski. Jako dowód przytaczał koniugację czasownika "jeść":

ja jem - od "jajo"
ty jesz - od "tyć"
on je - przecież JE to czwarty przypadek liczby mnogiej od ONA, więc KOGO on i CO?
my jemy - od "myć"
wy jecie - od "wyć"
oni jedzą - od "jechać" (my jedziemy, wy jedziecie, oni jedzą)

Po polsku

Antoni Lange dowiódł kiedyś, że można napisać najczystszą polszczyzną -  i zostać nie zrozumianym. Oto jego sławny dowód, cytowany w Myśli Niepodległej Andrzeja Niemojewskiego w r. 1906:

 PRZEKWINTY

Śród kieretni kszcie wangroda!
Pod jabrzędów charaziną
Stoi gryfna brzana mloda - 
Z ócz jej śluzy plosem ryną.
Ni feteciem ani kwieciem
Ani jaklą - ochajona - 
Po zamorach - stoi w gzorach - 
Ostorniała i zaćmiona.
W duk chachali sie - w pociemno - 
Marykuje, kniazi, blada - 
Ostawiła chyz i dziada...
Ach - do korząt jej czeremno!
Drujkie było naściwienie - 
Nawidziadło - omamienie - 
Wrodne było nizaczmienie!
Ozgowało się, pieścilo,
Całowało się, haiło:
Łopie zeszły gmy na grapy,
A zagłoby i utrapy!
Ej, chaśniku roztomiły,
Coś za zazór mię wyzwolił - 
Zdobramiru jak nie piły - 
Szczezłeś!...Bóg mi nie podolił!
Idą śryże, chaje, gmy - 
Gdzie twa jata, rządź, gdzie ty?

Nie rymowany przekład z polskiego na polski brzmi:

WYMYŚLNE SŁOWA

Śród zarośli kwitnie śliwa. Pod gałęziami sokor stoi piękna dziewczyna młoda, z oczu jej łzy jeziorkiem płyną, nie wstążką ani kwieciem, ani stanikiem przystrojona, po odurzeniu stoi w łachmanach, zdrętwiała i znużona. Kryje się w próżny pień, w ciemność, narzeka, jęczy żałośnie, błąka się; opuściła dom ojcowski, ach do cna jej smutno! Słodkie były nawiedziny, ułuda, omamienie, okropne było opuszczenie, płonęło się, pieściło, całowało się, rozkoszowało. Prędko zeszły mgły na parowy leśne, a kłopoty i strapienia. Ej, miły kochanku, coś mnie wybrał całkowicie, niespodzianie, jak obcy, zniknąłeś! Bóg mi nie poszczęścił. Idą śniegi, burze, mgły, gdzie twa chata, mów, gdzie ty?

 Wieżyczka Babel

Od nazwiska wynalazcy J.L. Macadama utworzyli Anglicy czasownik to macadamize, tj. pokrywać szosy specjalnym żwirem i ubijać go w trwałą powłokę. Na słowo to w postaci re-macadamizing zwrócono uwagę z powodu niezwykłego jego składu:

re - jest łacińskie
mac - gaelickie
adam - hebrajskie
iz - greckie
ing - angielskie




Julian Tuwim "Cicer cum caule czyli groch z kapustą", Iskry, 2009, s.647.