Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pepys Samuel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pepys Samuel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2015

Dzień z życia pisarza: Samuel Pepys



16 lipca 1666 roku 

Leżałem w łóżku całe rano i większą część popołudnia, nękany srogimi bólami a wiatrami, nie mogąc oddać wody albo mało. Niebo było tego dnia zadziwiająco ciemne i rano deszcz, a w Harwich spadł pono grad wielkości orzecha. Wypiłem tylko trochę rosołu, który lubię. Resztę dnia spędziliśmy z Baltym, który przybył z morza na dzień lub dwa. Wieczorem wziąłem lewatywę i poczułem się lepiej, i noc miałem niezłą. 

*Dziennik Samuela Pepysa*, t. , tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 65.

niedziela, 16 czerwca 2013

Humory żony

Podsłuchująca służąca,
mal. Nicholaes Maes, 1657 rok.
7 lutego 1669 roku, niedziela 
 
Żona rano bardzo na mnie zrzędziła, że niespokojnie spałem i że to teraz ustawicznie ze mną bywa, i że to ze złych myśli, które mi się śnią... i okrutnie była wzburzona. Ale jakoś to się rozwiało i poszedłem do kościoła. Kiedy wróciłem, zastałem ją w okropnym humorze i to trwało całe popołudnie; zamknęła się w swoim pokoju, zła i rozżalona, i nie mogłem z niej wydobyć, co jej dolega, ni wymóc na niej, by mnie wpuściła do siebie. Ale na koniec dała mi wejść i znalazłem ją płaczącą na podłodze, i nie mogłem jej niczym ukoić; aż na koniec wyłożyła mi jak na dłoni, że ją zdradzam z naszą służącą Jane, i podała mi parę niedorzecznych okoliczności, jako to, że Jane nie wstaje, póki ja nie wyjdę z mego pokoju, czyli chce, abym ją widział, jak się odziewa; i że na pewno chodzę do jej pokoju. Co takim jest głupstwem i tak dalekim od prawdy, że nie mogłem tego wziąć do serca, chociaż nie mogę się dziwić, że ona się niepokoi, skoro takie myśli przychodzą jej do głowy. W końcu tak ją przekonałem, że w wielkim przyjacielstwie poszliśmy wcześnie do łóżka.
 
Samuel Pepys, Dziennik, t. 2, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 387-388.
 
Źródło: Płaszcz zabójcy
 

czwartek, 4 października 2012

Powrót żony

Elizabeth (1640-1669),
 żona Samuela Pepysa
27 września 1662 roku 

Dzisiaj wieczorem powróciła moja żona z dziewką służebną i psem, wszyscy w dobrym zdrowiu, a żona potłuściała. Bardzo rad ją ujrzałem, a po kolacji do łóżka i cieszyłem się nią z wielkim obojga zadowoleniem i wzajemną miłością; rano jeno postrzegłem, że była tam jakaś zwada moich rodziców z żoną, ale mam nadzieję, że to minęło, a widzę, że żona polubiła Brampton, dom, i całą miejscowość bardziej nawet niż ja. Podobno Milord i Milady z wielką byli dla żony czułością, a kapitan Ferrers taki był czuły, aż jestem o niego trochę zazdrosny, ale ja znam te maniery kapitana Ferrersa i wiem, że nic w tym nie ma. Żona mówi, że nasza sprawa ze stryjem Tomaszem niebawem będzie sądzona, co szkoda, bo nie mam teraz ochoty wyjeżdżać z miasta.

Dziennik Samuela Pepysa, t. 1, tłum. Maria Dąbrowska, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 259.

Źródło: Płaszcz zabójcy, autorzy: Lirael i Zacofany w lekturze.

środa, 9 maja 2012

Dzień z życia pisarza (10) - Samuel Pepys

Samuel Pepys
Niedziela, 15 lipca 1666 r, LONDYN

13.00 - "Na obiad przyszli młody Michell i jego żona (Betty Howlett), co do której moja żona przyznaje, że to piękna kobieta, a z mężem stanowią bardzo wdzięczną i niewinną parę. Byłem niezmiernie rad jej (Betty) towarzystwu i rad, że żonie się podobała".

14.00 -  "Po obiedzie wyszedłem z mężem Betty, on do Opactwa Westminster, ja do Whitehall, a nie spotkawszy nikogo, z kim bym pogadał - i nie chcąc być widzianym, że próżnuję i wypytywanym o sprawy floty, poszedłem do parku i tam, jako że był skwar, a ja zmęczony, położyłem się na trawie między hołotą i spałem, a potem przemyśliwałem nad paszkwilem, co mi chodził po głowie na ostatnią bitwę i jej niepowodzenia, lecz wnet inne myśli wygnały mi to z głowy".

16.00 - "Poleżawszy jeszcze trochę poszedłem do Opactwa po Michella i z nim do domu, i napiliśmy się cienkiego piwa. Ale ciężko było mi chodzić, bo wzułem był nowe trzewiki, tedy na Fleet Street wzięliśmy powóz i do domu".

17.00 - "Wziąłem żonę i Betty, i jej męża do powozu i dalej w pola, ku Hackney, a po drodze piliśmy mleko, którego dużo wypiłem, żeby pozbyć się zgagi, co mi ostatnimi czasy dokucza". 

21.00 - "W domu po kolacji rozstaliśmy się z Michellem i jego żoną, której skradłem parę całusów - i do łóżka. Aliści wiatry i kolka, którem uczuwał już na spacerze, sparły mnie tak, że całą noc cierpiałem bóle brzucha, s... i rzygałem, co rzadko ze mną bywa i co przypisuję mleku wypitemu po piwie, okrom tego, żem się zaziębił myjąc wczoraj wieczorem nogi".

Notkę napisałem dzięki uprzejmości redaktorów bloga  "Płaszcz zabójcy". Wykorzystałem zamieszczony tam fragment z: Dziennik Samuela Pepysa, tłum. Maria Dąbrowska, t. 2, Państwowy Instytut Wydawniczy 1954, s. 64-65.