Cormac McCarthy
napisał bardzo smutną i poruszającą książkę. Niezmiernie trudno jest mi
o niej pisać. Po kilku latach przeczytałem ją ponownie i muszę
stwierdzić z niejakim zdziwieniem, że nadal wywiera ogromne wrażenie i
działa na mnie emocjonalnie uderzając w jakieś głęboko skrywane struny.
Z
pozoru banalna, osadzona w przyszłości, historia jakich setki jeżeli
nie tysiące stworzyli do tej pory autorzy prozy science-fiction. Świat
zniszczony po bliżej nieokreślonym konflikcie zbrojnym, być może wojnie
światowej. Niemal wszystko pokrywa wszechobecny popiół. Promienie
słoneczne nie docierają do powierzchni ziemi, powodując ochłodzenie
klimatu oraz brak wegetacji roślinnej. Nie ma zwierząt i ptaków. Po tej
spustoszonej krainie przemieszczają się nieliczni ocaleli ludzie.
Walcząc o przetrwanie wykorzystują wszelkie przydatne pozostałości po
świecie, którego już nie ma. Ludzie lub być może już zwierzęta, bestie w
ludzkiej skórze, zabijające się wzajemnie i żywiące ludzkim ciałem. A w
środku tego piekła ojciec i kilkuletni syn, wędrują razem na południe
aby przeżyć nadchodzącą zimę. Niestety już od pierwszych stron domyślamy
się, że na końcu drogi nie może być szczęśliwego zakończenia. Pomimo
tej ponurej wizji, mamy tutaj do czynienia z wyjątkowo piękną, mądrą i,
co może wydać się zaskakujące, bardzo ciepłą książką. Zawarta w niej
mądrość daje nam słowa otuchy i przypomina w jakim świecie żyjemy i co
moglibyśmy, mimo wszystkich jego wad, stracić.
Autor
stawia ważne pytania, na które musimy sobie sami odpowiedzieć. Wielu z
Was, tak jak i ja, nie doświadczyło w swoim życiu wojny. Znamy ją tylko z
książek, opowieści i filmów. Możemy jedynie próbować sobie wyobrażać
wszystkie możliwe okropieństwa jakie niesie ze sobą. Nie wiemy jak
zachowalibyśmy się w, podobnej jak pokazana w książce, ekstremalnej
sytuacji. W zależności od doświadczenia życiowego każdy będzie czytał i
odczuwał inaczej. Ja osobiście nie mogłem czytać ponownie ostatnich,
bardzo wzruszających i smutnych, choć może trochę jednak napawających
otuchą, stron książki opisujących pożegnanie ojca z synem.
"(...)
Podniósł się, gdy chłopiec jeszcze spał, włożył buty i okutany w koc
ruszył między drzewa. Zszedł w wąwóz krasowy - tam ukucnął i długo
kaszlał. A potem ukląkł w popiele. Podniósł twarz do jaśniejącego dnia.
Jesteś tam?, wyszeptał. Czy wreszcie cię zobaczę? Czy masz szyję, żebym
mógł cię udusić? Czy masz serce? Bądź przeklęty na wieki, czy masz
duszę? O Boże, szeptał, o Boże." [s.15]
Książka
napisana jest pięknym, prostym, chwilami nieomal poetyckim, językiem.
Dzięki bardzo krótkim zdaniom oraz prostym dialogom tekst niesie
wyjątkowo głębokie znaczenia i bardziej do nas przemawia. Wielokrotnie
pojawiają się takie same frazy i zdania. Często padają słowa "umrzeć" i
"śmierć". Chłopiec jak mantrę powtarza "Bo my jesteśmy dobrymi ludźmi",
"Bo my niesiemy ogień", szukając w ten sposób bezpieczeństwa, jakiejś
wiary, czegoś na czym można się oprzeć w tym nienormalnym i strasznym
świecie.
Cormac McCarthy otrzymał za "Drogę" w 2007 roku Nagrodę Pulitzera oraz najstarszą angielską nagrodę literacką w dziedzinie fikcji The Tait Black Memorial Prize.
Na podstawie powieści został nakręcony film. Nie widziałem go jeszcze
ponieważ nie chciałem sobie popsuć wrażeń jakie pozostawiła lektura.
Książkę jednak odbiera się zupełnie inaczej, tworząc sobie wyobrażony
świat w głowie, podczas gdy film narzuca nam gotowe obrazy wymyślone
przez reżysera, ograniczając w ten sposób pole działania naszej
wyobraźni.
"Droga" to jedyna jak dotąd przeczytana przeze mnie powieść Cormaca McCarthy'ego. Mam jednak zamiar kontynuować przygodę z jego twórczością. Jest on uważany obecnie za jednego z czterech - obok Thomasa Pynchona, Dona DeLillo i Philipa Rotha - najlepszych współczesnych pisarzy amerykańskich i następcę Faulknera.
"(...) Mogę cię o coś spytać?
Tak, oczywiście.
Umrzemy?
Kiedyś tak. ale nie teraz.
Idziemy na południe?
Tak.
Więc będzie nam ciepło.
Tak.
Dobrze.
Co dobrze?
Nic, po prostu dobrze.
Śpij już.
Dobrze.
Zdmuchnę lampę, dobrze?
Tak. Dobrze.
A potem w ciemności: Mogę o coś spytać?
Tak. Oczywiście, że możesz.
Co byś zrobił, gdybym umarł?
Gdybyś umarł, to też chciałbym umrzeć.
Żebyśmy byli razem?
Tak. Żebyśmy byli razem.
Dobrze." [s.13]
Cormac McCarthy "Droga"