"Czy rzeczywiście udało mu się uciec? Rosnąca nadzieja przyśpieszyła bicie serca. Jeśli to prawda - to tym bardziej powinien odpocząć... Nie, jeszcze jeden skok, do następnego wzgórza! Nagle okazało się, że nie może biec. Nogi ciążyły mu okropnie. Ciężar stóp nie był czymś zwykłym. Po prostu zaczął grzęznąć. Zupełnie jak w śniegu - pomyślał i nagle zapadł się do połowy łydek. Zaskoczony, próbował wyciągnąć nogę, lecz wtedy druga noga zapadła się natychmiast po kolana. Co się dzieje? Kiedyś słyszał o “piasku zjadającym ludzi". Szamotał się na wszystkie strony, aby się jakoś wydostać, ale im bardziej walczył, tym głębiej się zanurzał. Obie nogi zapadły się już po uda. A więc to była pułapka! Ich celem nie było wcale morze, ale to miejsce. Chcieli go zlikwidować, nie zadając sobie nawet trudu, by go schwytać! Likwidacja jak się patrzy. Nawet magik z czarodziejską chusteczką nie poradziłby sobie tak łatwo. Powieje wiatr i wszystko zniknie. Nawet najlepszy pies policyjny będzie tu bezsilny. Teraz tym łotrom jest już obojętne, nie muszą się tu pokazywać! Nic nie widzieli i nic nie słyszeli. Głupi przybysz sam się tu zabłąkał i zniknął na zawsze. Dranie, załatwili się z tą całą sprawą nie brudząc nawet rąk.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abe Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abe Kobo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 stycznia 2014
"Żyć za wszelką cenę"
"Czy rzeczywiście udało mu się uciec? Rosnąca nadzieja przyśpieszyła bicie serca. Jeśli to prawda - to tym bardziej powinien odpocząć... Nie, jeszcze jeden skok, do następnego wzgórza! Nagle okazało się, że nie może biec. Nogi ciążyły mu okropnie. Ciężar stóp nie był czymś zwykłym. Po prostu zaczął grzęznąć. Zupełnie jak w śniegu - pomyślał i nagle zapadł się do połowy łydek. Zaskoczony, próbował wyciągnąć nogę, lecz wtedy druga noga zapadła się natychmiast po kolana. Co się dzieje? Kiedyś słyszał o “piasku zjadającym ludzi". Szamotał się na wszystkie strony, aby się jakoś wydostać, ale im bardziej walczył, tym głębiej się zanurzał. Obie nogi zapadły się już po uda. A więc to była pułapka! Ich celem nie było wcale morze, ale to miejsce. Chcieli go zlikwidować, nie zadając sobie nawet trudu, by go schwytać! Likwidacja jak się patrzy. Nawet magik z czarodziejską chusteczką nie poradziłby sobie tak łatwo. Powieje wiatr i wszystko zniknie. Nawet najlepszy pies policyjny będzie tu bezsilny. Teraz tym łotrom jest już obojętne, nie muszą się tu pokazywać! Nic nie widzieli i nic nie słyszeli. Głupi przybysz sam się tu zabłąkał i zniknął na zawsze. Dranie, załatwili się z tą całą sprawą nie brudząc nawet rąk.
niedziela, 12 stycznia 2014
Ogień, ćma, pająk
"Nie mając nic do roboty, zapalił lampę. Gdy z roztargnieniem zapalał papierosa, dostrzegł pająka - tłustego i ruchliwego - który zataczał kręgi wokół lampy. Byłoby zupełnie naturalne, gdyby to była ćma, ale pająk dążący ku światłu - to bardzo dziwne. Już miał przypiec go papierosem, lecz powstrzymał się w ostatniej chwili. Pająk krążył dalej, zataczając precyzyjnie koło w promieniu piętnastu czy dwudziestu centymetrów, jak sekundnik zegarka. Być może nie była to zwykła fototropia. Krążył tak oczekując na coś, aż wreszcie przybłąkała się ćma. Jej wielki cień zamajaczył kilka razy na suficie, gdy uderzała w szkło lampy, potem usiadła na metalowym uchwycie i trwała w bezruchu. Była to jakaś nieporadna ćma, co nie pasowało do jej wyglądu. Przypalił ją papierosem. Zniszczył jej ośrodek nerwowy i wijącą się z bólu podrzucił na drogę pająka. Od razu rozpoczął się oczekiwany dramat. Pająk rzucił się błyskawicznie i przylgnął do żywej jeszcze ofiary. Potem zaczął krążyć wlokąc za sobą martwą już ćmę. Wydawało się, że mlaskał przy tym językiem w przeczuciu soczystego dania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)