Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raduńska Sonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raduńska Sonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 czerwca 2012

W dobrym stylu


RMS Titanic, brytyjski transatlantyk typu Olympic, należący do towarzystwa okrętowego White Star Line, w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku, podczas swojego dziewiczego rejsu na trasie Southampton - Cherbourg - Queenstown - Nowy Jork, zderzył się z górą lodową i zatonął.

sobota, 17 marca 2012

"Solo" - Sonia Raduńska


"Jesteśmy jak śliwki węgierki wiszące na drzewie w październiku; trochę już podmarznięte, zmarszczone, ale najsłodsze i gęste od treści."[s.21]

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem tę książkę coś mnie do niej przyciągnęło i poczułem, że muszę ją koniecznie przeczytać. Podobno nic nie dzieje się bez powodu. W każdym razie wdzięczny jestem Opatrzności, że postawiła na mojej drodze "Solo" Soni Raduńskiej i, że najzwyczajniej w świecie nie przegapiłem tej książki. Nie mogę powiedzieć, że wiedziałem cokolwiek o autorce lub, że czytałem którąś z jej książek, chociaż nazwisko wydawało mi się dosyć znajome. Sonia Raduńska jest bowiem psychologiem, pisarką i felietonistką ("Zwierciadło"), autorką wydanych wcześniej Białych zeszytów (2005) oraz Kartek z białego Zeszytu (2008).

Kiedy ktoś mnie zapyta o czym lub o kim jest Solo, odpowiem, że o dojrzałych kobietach. I już widzę oczami wyobraźni tych, którzy po takich słowach pomyślą sobie: "To w takim razie chyba nie dla mnie." Nieprawda, nic bardziej mylnego. To jest książka także dla Ciebie. Bardzo piękna i mądra książka, która porusza tak uniwersalne tematy jak miłość, szczęście, rodzicielstwo, samotność, wolność, śmierć.

"Zobaczyłam, w jak wielu fragmentach mojego pisania zajmuję się śmiercią:: realną i symboliczną, ludzi znanych i nieznanych osobiście, różnych gatunków istot żywych z wróblem i kwiatami włącznie. Również czytam o śmierci z zainteresowaniem. Oswajam śmierć? Ufam śmierci, bo tylko ona - oprócz miłości - dotyka mnie do żywego. Pamiętam Treyę Wilber piszącą: "Być może nie dożyję przyszłej wiosny, ale posłuchajcie tylko jak śpiewa ten ptak!". Nikt nie wie, więc i ja nie wiem, czy dożyję następnej wiosny, ale jaką urodę ma dzisiejszy wrześniowy dzień! Jak przejmująco śpiewa Peter Gabriel. Jak zmysłowo pachnie nasłoneczniona skóra ramienia." [s.81]

Solo napisane jest w formie dziennika, osobistych zapisków dojrzałej kobiety, Soni, z zawodu psychoterapeutki, byłej żony, matki, przyjaciółki, miłośniczki kotów i zwierząt, która odnotowuje ważne dla siebie wydarzenia, zarówno te szeroko nagłośnione w mediach, jak i te zaobserwowane wyłącznie przez nią, nikomu nieznane, ale bardzo dla niej ważne. Dzieli się z nami swoimi przemyśleniami na temat wielu życiowych spraw. Mijają kolejne pory roku, domykają się kolejne cykle w przyrodzie, podobne do siebie jednak nie takie same. Odchodzą bliscy jej ludzie i zwierzęta. Jest samotna, ale bardzo w swej samotności szczęśliwa. Potrafi czerpać radość z życia, ze zwykłej codzienności, i opisywać ją w bardzo atrakcyjny dla czytelnika sposób. Niby nic szczególnego się nie dzieje, nie ma spektakularnych fajerwerków, a mimo to wprost trudno oderwać się od lektury. Sonia jest też kobietą, którą chciało by się poznać osobiście i zaprzyjaźnić się z nią. Komentuje i przedstawia swoje poglądy, z którymi można się zgadzać lub nie, na wiele dość kontrowersyjnych spraw, takich jak wojna w Iraku, obecność tam polskich żołnierzy, patriotyzm, aborcja. Swoją wewnętrzną siłę i energię do życia czerpie z uprawianej przez siebie medytacji oraz z tego co jest najlepsze w buddyzmie. 
Książka została napisana naprawdę pięknym, niemal poetyckim językiem. Wiele uroku dodają jej też znajdywane co jakiś czas małe klejnociki w postaci pięknych haiku, wierszy, jak również bardzo licznych cytatów z wypowiedzi lub książek ważnych dla autorki osób, które zaraz po przeczytaniu ma się ochotę jeśli nie zapamiętać to przynajmniej podkreślić ołówkiem lub zapisać.
"Od wczoraj ważne zdanie:
Ja chyba muszę nie musieć nic,
Bo tylko wtedy wiem,
Co naprawdę muszę,
A czego nie."
                             Jacek Kleyff [s.114] 

Lektura książki Soni Raduńskiej to pewnego rodzaju terapia, pełna pozytywnej energii, która zmienia trochę człowieka. Dzięki niej zaczynamy inaczej patrzeć na świat i ludzi wokół nas, zastanawiać się co tak naprawdę ważne jest w życiu, co to znaczy być szczęśliwym. Zwalniamy starając się cieszyć  każdą chwilą, bardziej dostrzegać we wszystkim pozytywne strony, więcej czasu poświęcać tym, których kochamy, bo życie na tym świecie jest krótkie i możemy nie zdążyć nacieszyć się nim i przegapić coś bardzo ważnego.

"Nadużywa się celnych słów księdza Twardowskiego o śmierci: 

"Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." Chodzimy utartymi ścieżkami.

A o tym samym Bronisław Maj:

[...] Nie gotowi: w pół słowa, z nie
wysłanym listem, kobietą nie dość pokochaną,
zatajonym
grzechem, ktory pozostanie śmiertelny - nikt nie jest
gotowy. Pokochać to, co skazane. Nie ma innej
miłości. Z każdym żegnać się tak, jak na zawsze
to znaczy być dobrym, wybaczać. Nie odkładać na jutro,
nie tłumić słów ważnych i wielkich, może nie być
czasu, nie być przestrzeni. Nie będzie już
innej miłości. [...] [s.107]