Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2017

Przy winie



Przy winie

Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwo odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.

Mówię mu, co chce: o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.

Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.

Ewa z żebra, Wenus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.

Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz

Wisława Szymborska


Świętość

Kornel Filipowicz


Świętość

Nie można być świętym
W całości od stóp do głów
Od rana do wieczora
Codziennie co godzina co chwila
To nie miałoby sensu
Byłoby śmieszne
Nie mówiąc już o tym
Że w dzisiejszych czasach
Nieosiągalne
Ale wystarczy mnie zabłąkanemu
W mroku pogrążonemu
Zaszczutemu zajętemu sprawami
Mojego żołądka i skóry
Moich rąk i nóg
Jeśli czasem
Raz na tydzień
Raz na rok
Choć na chwilę
Przestanę myśleć tylko o sobie
I poczuję że jestem komuś potrzebny
Że stać mnie na to
Aby w czyjejś obronie
Być odważnym i bezinteresownym
To jakby odblask światła
Którego źródło jest mi nie znane
I niewidoczne
To jakby iskra albo promień
Który nagle przebił ciemność
Dotknął jakiegoś miejsca we mnie
I sprawił że zaświeciło
i całego mnie na chwilę rozjaśniło
Szkoda tylko
Że to tak krótko trwało
Że tak szybko zgasło.

Kornel Filipowicz

niedziela, 3 września 2017

My, z drugiej połowy XX wieku - Małgorzata Hillar

Żródło

My, z drugiej połowy XX wieku - Małgorzata Hillar

rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów
kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi
silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami
Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości


sobota, 2 września 2017

"Dzieciństwo" Leopold Staff

Dzieciństwo - Leopold Staff

Poezja starych studni, zepsutych zegarów,
Strychu i niemych skrzypiec, pękniętych bez grajka,
Zżółkła księga, gdzie uschła niezapominajka
Drzemie - były dzieciństwu memu lasem czarów...
Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wyjdę - blady książę z obrazu Van Dycka.

Motyle-m potem zbierał, magicznej latarki
Cuda wywoływałem na ściennej tapecie
I gromadziłem długi czas pocztowe marki...

Bo było to jak podróż szalona po świecie,
Pełne przygód odjazdy w wszystkie świata częście...
Sen słodki, niedorzeczny, jak szczęście... jak szczęście...


Dusza i ciało na plaży



Dusza i ciało na plaży- Anna Świrszczyńska

Dusza na plaży
studiuje podręcznik filozofii.
Dusza pyta ciała:
- Kto nas związał razem ?
Ciało mówi:
- Trzeba opalić kolana.
Dusza pyta ciała:
- Czy to prawda,
że nas wcale nie ma ?
Ciało mówi: - Opalam kolana.
Dusza pyta ciała:
- W tobie czy we mnie
zacznie się umieranie ?
Ciało się śmieje.
Opaliło kolana.


środa, 23 sierpnia 2017

"Roll The Dice" Charles Bukowski



roll the dice

if you’re going to try, go all the
way.
otherwise, don’t even start.

if you’re going to try, go all the
way.
this could mean losing girlfriends,
wives, relatives, jobs and
maybe your mind.

Your life is your life



The Laughing Heart by Charles Bukowski

your life is your life
don’t let it be clubbed into dank submission.
be on the watch.
there are ways out.
there is light somewhere.
it may not be much light but
it beats the darkness.
be on the watch.
the gods will offer you chances.
know them.
take them.
you can’t beat death but
you can beat death in life, sometimes.
and the more often you learn to do it,
the more light there will be.
your life is your life.
know it while you have it.
you are marvelous
the gods wait to delight
in you.

niedziela, 21 lutego 2016

"Możliwości" Wisława Szymborska



Wolę kino.
Wolę koty.
Wolę dęby nad Wartą.
Wolę Dickensa od Dostojewskiego.
Wolę siebie lubiącą ludzi
niż siebie kochającą ludzkość.
Wolę mieć w pogotowiu igłę z nitką.
Wolę kolor zielony.
Wolę nie twierdzić,
że rozum jest wszystkiemu winien.
Wolę wyjątki.
Wolę wychodzić wcześniej.
Wolę rozmawiać z lekarzami o czymś innym.
Wolę stare ilustracje w prążki.
Wolę śmieszność pisania wierszy
od śmieszności ich niepisania.
Wolę w miłości rocznice nieokrągłe,
do obchodzenia na co dzień.
Wolę moralistów,
którzy nie obiecują mi nic.
Wolę dobroć przebiegłą od łatwowiernej za bardzo.
Wolę ziemię w cywilu.
Wolę kraje podbite niż podbijające.
Wolę mieć zastrzeżenia.
Wolę piekło chaosu od piekła porządku.
Wolę bajki Grimma od pierwszych stron gazet.
Wolę liście bez kwiatów niż kwiaty bez liści.
Wolę psy z ogonem nie przyciętym.
Wolę oczy jasne, ponieważ mam ciemne.
Wolę szuflady.
Wolę wiele rzeczy, których tu nie wymieniłam,
od wielu również tu nie wymienionych.
Wolę zera luzem
niż ustawione w kolejce do cyfry.
Wolę czas owadzi od gwiezdnego.
Wolę odpukać.
Wolę nie pytać jak długo jeszcze i kiedy.
Wolę brać pod uwagę nawet tę możliwość,
że byt ma swoją rację.




niedziela, 5 lipca 2015

Spoza nas



Spoza nas (wiersz z banałem w środku)

nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki

bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas

Jan Twardowski





Źródło zdjęcia: Sarolta Ban

środa, 4 marca 2015

"Jeszcze mam czterdzieści ksiąg"


Sowa

Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa,
Która całą noc, do rana,
Tkwi nad książką, zaczytana.
Nie podoba się to sroce:
"Pani czyta całe noce,
Zamiast się pokrzepić drzemką,
Pani czyta wciąż po ciemku.
Czyta się, gdy światło świeci,
To zły przykład jest dla dzieci!"

czwartek, 11 grudnia 2014

Urodziny Mistrzów - Emily Dickinson



184 lata temu urodziła się Emily Dickinson

"A slash of Blue" (204)

A slash of Blue—
A sweep of Gray—
Some scarlet patches on the way,
Compose an Evening Sky—
A little purple—slipped between—
Some Ruby Trousers hurried on—
A Wave of Gold—
A Bank of Day—
This just makes out the Morning Sky.


Emily Dickinson 

środa, 20 sierpnia 2014

Ogród Luizy


Ogród Luizy

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy
Którego nieistnienie zabija jak topór
Zawieszony na tęczy pod gwarancją wizji
Rozżarza się w olśnienie purpurowych kopuł
W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy


Luiza której lekkość gracja i swoboda
Metal z różą a krzemień z obłokiem kojarzy
Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu
Serca wyryte w korze mając na swej straży
Luiza której lekkość gracja i swoboda


Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków
Gamę śmiechu Luizy powtarza gdy ona
Rozrzucająca włosów rozgwiazdę na piasku
Poddaje nagie gardło śmiechem zwyciężona
Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków


Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo
Pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie
Zwycięzco umazany gęstą krwią zwierzęcą
Przynieś jej lwią paszczękę i serce łabędzie
Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo


Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy
Labiryntów i altan puszcz i klombów kwietnych
Ptaszarni i rykowisk gonów gazel chyżych
Pojąć potrafi tylko prawy i szlachetny
Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy


Którego nieistnienie zabija jak topór
Realnością śmiertelnych poczekalni ziemi
Przeklęty rojeniami dzieci i idiotów
Wydrwiony mgieł nonsensem ginie w neurastenii
Którego nieistnienie zabija jak topór


Andrzej Bursa

Jako deser i przysłowiowa wisienka na torcie, film inspirowany wierszem Andrzeja Bursy o tym samym tytule "Ogród Luizy" w reżyserii Macieja Wojtyszki, z Patrycją Soliman w roli Luizy i z Marcinem Dorocińskim. Dziękuję za podpowiedź xbw, autorce bloga A jeśli lepiej być nie może? :)

wtorek, 3 czerwca 2014

Świetnie, jak na garbatego



Rzekł do uczniów nauczyciel.
Wzniośle tak, jak tylko mógł:
„Wszystko to, co stworzył Bóg,
jest zrobione znakomicie.
Nie ma skazy na tym cudzie,
wszystko jest bezbłędne w krąg:
błękit nieba, zieleń łąk,
zwierzę wszelkie oraz ludzie.”
Wtem wymowy tok mu przetnie
głos garbuska z tylnych ław:
„A mnie czy w nawale spraw
Pan Bóg stworzył też tak świetnie?”
Bacznie spojrzał się na niego
nauczyciel, łebski człek,
po czym bez wahania rzekł:
”Świetnie, jak na garbatego”.

Antoni Marianowicz


"Garbaty pajac", Andrzej Troc


piątek, 23 maja 2014

Polskie piekiełko

Antoni Marianowicz


Polskie piekiełko

Imbecyl głupkowato
Idiocie raz powtórzył
Wyrazy, których matoł
O głąbie ględząc użył.

Półgłówek o tumanie
Andronów naplótł tyle,
Że przez to niesłychanie
Dotknięci są debile.

A tępak dyrdymały
Wbił osłom do łepetyn
Przez które żal niemały
Ma do bęcwała kretyn.

Kiep, bredząc o cymbale
Popełnił straszne faux-pas,
W zakutej budząc pale
Nienawiść do jełopa.

Na domiar złego dement
Gamonia zraził, który
Do sprawy wniósł element
Obłędnej awantury.

Wiec wszyscy gniewem płoną,
Kotłują się najbzdurniej,
I żadne mędrców grono
Już nie pogodzi durni.

* * *
Gdy rodzimy rzępoli Rzępolak
Czasem serce mnie boli, żem Polak.

Antoni Marianowicz

Za http://www.marianowicz.pl/index.html

środa, 21 maja 2014

Ptak



PTAK

Fragment książki Antoniego Marianowicza "Życie surowo wzbronione", Czytelnik, Warszawa 1996

[...] Po wojnie zapomniałem jakby o tej swojej gettowej twórczości i nagle, gdzieś około roku 1962, wziąłem do ręki egzemplarz "Les Temps Modernes", miesięcznika wydawanego przez Jean Paul Sartre'a i ze zdumieniem znalazłem tam na czele numeru wiersz, opatrzony następującym komentarzem: "Latem 1942 roku produkował się w getcie warszawskim słynny magik. Niniejszy wiersz, pióra nieznanego autora, znaleziony został w archiwum Żydowskiej Komisji Historycznej". Utwór nazywał się L'Oiseau - "Ptak", a jego pierwsza zwrotka brzmiała:

Quelgue part, a la belle étoile
Dressa sa tente un mage célebre:
Devant l'entrée un signe étrange,
Symbole de mystérieuses ténebres.

I zacząłem mówić z pamięci:

Pod gołym niebem, na ulicy
Namiot swój rozbił słynny mag.
Nad wejściem dziwny widniał znak
Symbol straszliwej tajemnicy.

A w środku tłum szyderczy zamarł...
Zaś słynny mag w turbanie z gwiazd
Patrzył się w ogień, który gasł
I ręce wznosił niby szaman.

Seans rozpoczął się: żonglerka
Talerzy i płonących kół,
Na ręku mistrza ciężki stół
Wirował zwinnie, jak tancerka.

A później połykanie ognia
I migocących, cienkich szpad,
W ciemności zda się mistrz to bladł,
To znów rozbłyskał jak pochodnia.

Aż wreszcie wbił mu w ciało miękkie
Połyskującą szablę ktoś,
A mag, przebity nią na wskroś,
Uśmiechał się i kłaniał z wdziękiem.

Na koniec coś cylindrem jeszcze
Przykrył starannie wielki mag,
Uchylił - i uleciał ptak
I zaraz poszybował w przestrzeń.

Wzleciał jak gdyby światło rakiet,
Jak pocisk wzbił się ponad mur,
Jeszcze pozostał spoza chmur
Przeświecającym nikłym znakiem.

Mag długo wzrokiem żegnał ptaka.
Miał w oczach łzy, a w głowie szum,
Wreszcie obejrzał się na tłum,
A tłum, wpatrzony w niebo, płakał.

[...] Tak, to ja napisałem ów wiersz nieznanego autora, który w przekładzie trafił do francuskiego czasopisma. Napisałem go któregoś letniego wieczora i nazajutrz odczytałem jednemu z ówczesnych przyjaciół, młodzieńcowi mocno egzaltowanemu, który w zawstydzającym mnie odruchu padł na kolana. Ten gest, stanowiący podziękę za dedykację "Ptaka" - to pierwszy sukces literacki w moim życiu... [...]

Za: http://www.marianowicz.pl/index.html

czwartek, 15 maja 2014

Raymond Carver "Happiness"

Raymond Carver

Happiness

So early it's still almost dark out.
I'm near the window with coffee,
and the usual early morning stuff
that passes for thought.
 
When I see the boy and his friend
walking up the road
to deliver the newspaper.
 
They wear caps and sweaters,
and one boy has a bag over his shoulder.
They are so happy
they aren't saying anything, these boys.
 
I think if they could, they would take
each other's arm.
It's early in the morning,
and they are doing this thing together.
 
They come on, slowly.
The sky is taking on light,
though the moon still hangs pale over the water.
 
Such beauty that for a minute
death and ambition, even love,
doesn't enter into this.
 

Happiness. It comes on
unexpectedly. And goes beyond, really,
any early morning talk about it.

Ze zbioru All of Us (1996) 

Źródło wiersza: Mikropolis

sobota, 10 maja 2014

Kto jest poetą?

Tadeusz Różewicz


Tadeusz Różewicz - Kto jest poetą?

poetą jest ten który pisze wiersze
i ten który wierszy nie pisze

 
poetą jest ten który zrzuca więzy
i ten który więzy sobie nakłada

 
poetą jest ten który wierzy
i ten który uwierzyć nie może

 
poetą jest ten który kłamał
i ten którego okłamano

 
poetą jest ten co ma usta
i ten który połyka prawdę

 
ten który upadał
i ten który się podnosi

 
poetą jest ten który odchodzi
i ten który odejść nie może 

Źródło wiersza: Dobre wiersze

czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielkanocny pacierz

ni gorejącym krzakiem -
tyle zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już Alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
serca mego ocali
czerwoną chorągiewkę


niedziela, 5 stycznia 2014

"Dość kobieca" - Erica Jong



"Dość kobieca" - Erica Jong

Ponieważ godziny mojej babki pochłonęło pieczenie szarlotek
I zbieranie pyłków kurzu, i żółknąca bielizna,
I nieuchronne strzępienie się szwów i rąbków –
Ja prawie nigdy nie zajmuję się domem –
Choć tak naprawdę lubię czyste domy i chciałabym mieć czysty dom.