Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carver Raymond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carver Raymond. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

Raymond Carver "Happiness"

Raymond Carver

Happiness

So early it's still almost dark out.
I'm near the window with coffee,
and the usual early morning stuff
that passes for thought.
 
When I see the boy and his friend
walking up the road
to deliver the newspaper.
 
They wear caps and sweaters,
and one boy has a bag over his shoulder.
They are so happy
they aren't saying anything, these boys.
 
I think if they could, they would take
each other's arm.
It's early in the morning,
and they are doing this thing together.
 
They come on, slowly.
The sky is taking on light,
though the moon still hangs pale over the water.
 
Such beauty that for a minute
death and ambition, even love,
doesn't enter into this.
 

Happiness. It comes on
unexpectedly. And goes beyond, really,
any early morning talk about it.

Ze zbioru All of Us (1996) 

Źródło wiersza: Mikropolis

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Spotkanie Murakamiego z Raymondem Carverem

Raymond Carver i Tess Gallagher
"Spotkanie z Carverem i jego żoną, poetką Tess Gallagher, w ich domu Sky House na Półwyspie Olimpijskim w stanie Waszyngton, było celem pierwszej literackiej pielgrzymki Murakamiego tego lata [1984]. Choć wizyta trwała nie dłużej niż dwie godziny, wywarła silne wrażenie na całej czwórce. Carver był bardzo zajęty pisaniem, ale czuł się zobowiązany wygospodarować czas na spotkanie z tłumaczem, który specjalnie przyjechał do niego aż z Japonii. Tess Gallagher opowiada, że "Ray był przejęty i niemal jak dziecko cieszył się na spotkanie z Murakamim, żeby zobaczyć, kim jest ten człowiek i czemu pisarstwo Raya doprowadziło do spotkania tych dwóch mieszkańców Ziemi". Haruki i Yoko [żona Murakamiego] przybyli wczesnym przedpołudniem i zostali podjęci herbatą oraz wędzonym łososiem i krakersami. Murakami w swojej relacji ze spotkania pisze, ze miało ono miejsce po tym, jak Carver odstawił alkohol, którego nadużywał.

"Pamiętam, z jakim niesmakiem tamtego spokojnego popołudnia popijał popijał czarną herbatę. Z filiżanką w ręce wyglądał jak niewłaściwy człowiek na niewłaściwym miejscu. Co jakiś czas wstawał i wychodził na zewnątrz zapalić. Przez okno należącego do Tess Gallagher Sky House w Port Angeles dostrzegłem prom płynący do Kanady".[1]

Siedząc na oszklonej werandzie domu, połozonego na szczycie wzgórza, cała czwórka rozpaczała nad śmiercią ptaszków, ktore rozbijały się o szyby. Zastanawiali się nad przyczyną popularności Carvera w Japonii, a Murakami wysunął przypuszczenie, że może to wynikać z opisywanych przez Carvera wielu doświadczanych co dzień upokorzeń - Japończycy dobrze to rozumieją. Rozmowa wywołała u Carvera właśnie tego rodzaju wspomnienia, które później opisał w wierszu The Projectile (Pocisk), zadedykowanym Murakamiemu.

Sączyliśmy herbatę. W uprzejmej rozmowie
szukaliśmy przyczyn sukcesu mych książek w twoim kraju.
rozmowa zeszła na ból i upokorzenie,
które jak twierdzisz w moich historiach
stale się powtarzają. Jest jeszcze element
czystego przypadku. Jak to wszystko przełożyć
na język wskaźników sprzedarzy.
spojrzałem w kąt pokoju.
Przez chwilę znow mialem 16 lat
i jechałem po sniegu sedanem Dadge z lat pięćdziesiątych
z pięcioma czy sześcioma
palantami. Pokazywałem środkowy palec
paru innym palantom [...].

Wywiązała się bitwa na snieżki i "pech chciał", że jedna z piguł trafila "mnie z boku/w głowę tak mocno, że pękł mi bębenek w uchu", a silny ból wywołał łzy upokorzenia w obecności kolegów. Zwycięski "palant" odjechał swoim samochodem i pewnie nigdy więcej o tym zdarzeniu

nie pomyślał. bo i po co?
Tyle zawsze innych tematów do myślenia.
Po co miałby pamietać jakiś tam samochód,
który wpadł na chwilę w poślizg, a potem skręcił
i zniknął za rogiem?
Uprzejmie wznosimy filizanki z herbatą.
W pokoju, do którego na chwilę wszedł ktoś jeszcze.[2]

Oczywiście wówczas jeszcze nie były dostępne angielskie przeklady książek Murakamiego i Carver nie mógł nawet podejrzewać, jak bardzo ta myślowa wycieczka w przeszlość prezypomina świat powieści jego japońskiego tlumacza. Tess Gallagher wspomina, że murakami przedstawil sie jako tlumacz i że co jakiś czas zapadala cisza, bo nie miał jeszcze dużej wprawy w mówieniu po angielsku, ale że "było jasne, jak duzym przeżyciem dla niego jest spotkanie z Rayem" Później Carver z żoną zgodnie stwierdzili, że czują się z tą wyjatkową parą w jakiś sposób związani. Na Murakamim w pierwszej kolejności zrobila wrażenie imponująca postura Carvera, poza tym miał poczucie więzi z tym Amerykaninem, którego szczere, proste pisarstwo było tak bliskie jego własnemu. Mimo fundamentalnych różnic w literackim sposobie opisu świata (Carver skupia się na napięciach emocjonalnych towarzyszących miedzyludzkim relacjom, a Murakami zgłębia indywidualną psychikę i jej fantazje), Murakami, zainspirowany stylem Carvera postanowił przetłumaczyć całą jego twórczość.

W roku 1987 państwo Murakami umieścili w swym domu specjalne łóżko, bo spodziewali się gościć u siebie Carvera (187 cm wzrostu) podczas jego wizyty w Japonii [...]. Ramę łóżka zrobił stolarz, a materac futon (2x1,5 metra) powstał w warsztacie, który należał przed smiercią do ojca Yoko. Jednak nowotwór uniemozliwił Carverowi przyjazd. Pierwszego września miał operacje, podczas której usunięto mu trzy czwarte jednego płuca, a w następnym roku zmarł. Murakami nie mógł uwierzyć w wiadomość o jego smierci. "Wyobrażałem sobie, jaką męką dla tak dużej osoby musiało być takie długie umieranie. Przywodziło mi to na myśl bardzo powolny upadek ogromnego drzewa". Czuł, ze w osobie Carvera stracił dobrego przyjaciela; razem z Yoko utrzymują do dziś bliskie kontakty z Tess Gallagher. Ona z kolei, wiedząc, ile Carver znaczył dla Murakamiego, wysłała mu na pamiątkę buty Carvera. Portret Carvera i Tess jest jedną z nielicznych fotografii wiszących na ścianach w tokijskim mieszkaniu państwa Murakamich".

[1] A Literary Comrade, s.133.
[2] Raymond Carver All of Us: The Collected Poems, s.146-148.

„Haruki Murakami i muzyka słów” Jay Rubin, przełożył Wojciech Górnaś, pod redakcją Anny Zielińskiej-Elliott, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2008, s.110-113.