WARSZAWA, ZIMA 1954
3.00
- "W nocy ciężkie sny. Ogromny pies wczepił mi się w tyłek i gryzie z
całej siły; potężne szczęki i kły, ale jakoś wcale nie boli; duszę psa,
pies gryzie coraz zacieklej, a ja się ani nie boję, ani mnie boli,
dziwne, nie?
6.00
- "Obudziłem się w nie najgorszym nastroju. Każdy psychoanalityk, i od
Freuda i od Junga, powiedziałby, że pies to komunizm. Ale to nie takie
proste"
