![]() |
Młody Gustaw Flaubert |
Narodziny:
12 grudnia 1821 w Rouen, przychodzi na świat jako drugie dziecko
Achille'a-Cléophasa Flauberta, chirurga praktykującego w Rouen, i jego
żony, Anny Justyny, z domu Fleuriot.
Wygląd zewnętrzny:
wysoki (sześć stóp), duży mężczyzna, wcześnie łysiejący,
charakterystyczne wąsy, czerwona nalana twarz. Kiedy był zaledwie
dwudziestolatkiem, ludzie uważali go za "dziwaka, niedźwiedzia,
młodzieńca niepodobnego do innych". W młodości jednak mógł się podobać
kobietom (patrz zdjęcie).
Cechy charakteru: nieśmiałość,
łatwo się nudzi. Nienawidził wszystkiego co mieszczańskie, jednocześnie
ulegając konwenansom i będąc jednym z największych mieszczuchów.
Szkoła: wyrzucony z College de Rouen za łobuzerstwo i nieposłuszeństwo.
Studia:
prawo w Paryżu, studia traktował z dystansem; mówi się, iż był raczej
biernym studentem aniżeli pasjonatem prawa. Pomimo iż był zniesmaczony
miastem, zawarł w tym okresie jednak kilka znajomości, między innymi z
Wiktorem Hugo. Pierwszy atak padaczki w 1846 sprawia, że Flaubert
ostatecznie porzuca studia i opuszcza Paryż.
Praca:
zaczął pisać bardzo wcześnie, według niektórych źródeł w wieku ośmiu
lat. Flaubert wierzył i wcielał w życie zasadę "le mot juste"
("właściwego słowa"), którą uważał za kluczową aby osiągnąć jakość w
literaturze. Pracował w posępnej samotności, czasami potrzebując całego
dnia na napisanie jednego dobrego zdania oraz tygodnia by ukończyć
stronę, nigdy nie zadowolony z tego co już stworzył, gwałtownie
wysilając swój umysł aby znaleźć właściwą frazę zdania, najlepszy
przymiotnik. Jego prywatna korespondencja pokazuje, że nie był on osobą,
której przychodził z łatwością właściwy płynny język, a jego styl
został osiągnięty dosłownie w pocie czoła.
Choroby: padaczka, syfilis.
Związki z kobietami:
od 1846-1854 z poetką Louise Colet, czasami odwiedza prostytutki,
następnie traci zainteresowanie romansowaniem i szuka raczej
platonicznych przyjaźni, szczególnie z innymi pisarzami.
Przyjaźń: Maksym du Camp, Louis Bouilhet, Alfred le Poittevin, George Sand.
Znajomości: od
czasu do czasu odwiedza paryskich znajomych, do których zaliczają się:
Emil Zola, Alfons Daudet, Iwan Turgieniew, Edmond i Jules de Goncourt.
Przezwiska: Jean-Paul
Sartre nazywa Flauberta "rodzinnym idiotą". Karolina, siostrzenica
Flauberta, i jej mąż, u których zamieszkał po stracie żle
zainwestowanych oszczędności życia, nazywają go "Żarłokiem".
Podróże: chociaż
często uważano Flauberta za pustelnika, którego nie sposób ruszyć z
miejsca, podróżuje gdzie się da: do Włoch i Szwajcarii, Brytanii, z
Maksymem Du Campem odwiedził Brytanię, Środkowy Wschód, Grecję i Egipt. W
Bejrucie zaraził się syfilisem. Spędził pięć tygodni w Konstantynopolu,
odwiedził Kartaginę aby robić badania potrzebne mu w pracy nad
"Salambo". Kilkukrotnie był w Anglii, a potem jeszcze w Algierii i
Tunezji, Niemczech, Belgii i Szwajcarii.
Miejsce zamieszkania: Rouen, Croisset. Do piećdziesiątego roku życia mieszkał z matką.
Najważniejsze dzieła: "Pani Bovary", "Salambo", "Szkoła uczuć", "Kuszenie św. Antoniego". Godne polecenia są także jego "Listy".
Śmierć: zbiedniały, samotny i znużony Flaubert umiera na apopleksję (udar mózgu) 8 maja 1880 roku w Croisset. Maupassant pomógł ułożyć jego ciało. Siostrzenica Flauberta zażądała, żeby wykonano zgodnie z tradycją odlew ręki pisarza. Okazało się to niemożliwe: pięść była zbyt mocno zaciśnięta w ostatnim skurczu. Procesja ruszyła najpierw do kościoła w Canteleu, następnie na Cimetiere Monumental. Wygłoszono parę słów, a potem spuszczono trumnę. Zaklinowała się. Grabarze daremnie zmagali się z trumną, nie mogli jej ani wepchnąć, ani wydobyć. Po kilku kłopotliwych minutach żałobnicy powoli rozeszli się, pozostawiając Flauberta zaklinowanego w ziemi pod kątem skośnym. Zola stwierdza w nekrologu, że był nieznany czterem piątym mieszkańców Rouen, a znienawidzony przez resztę. Zostawił niedokończoną powieść "Bouvard i Pecuchet". Niektórzy twierdzą, że zabiła go praca nad tą książką. Po pogrzebie grupa żałobników, w której znaleźli się poeta Francois Coppee i Theodore de Banville, wydała w Rouen obiad dla uczczenia zmarłego pisarza. Kiedy siadają do stołu, spostrzegaj, że jest ich trzynastu. Zabobonny Banville nalega, żeby znaleźć czternastego stołownika, i zięć Gautiera, Emile Bergerat, zostaje wysłany, żeby rozejrzał się po ulicy. Po kilku niepowodzeniach wraca z żołnierzem na przepustce. Żołnierz nigdy nie słyszał o Flaubercie, ale marzy o poznaniu Coppeego.
Hasło w encyklopedii: Pustelnik
z Croisset. Pierwszy nowoczesny powieściopisarz. Ojciec realizmu. Kat
romantyzmu. Pomost między Balzakiem a Joycem. Prekursor Prousta.
Niedźwiedź w mateczniku. Antymieszczański mieszczuch. W Egipcie "ojciec
wąsacz". Święty Polikarp; Cruchard; Quarafon; Vicaire-General; major;
starszy pan; salonowy idiota. Wszystkie te tytuły uzyskał człowiek
obojętny na szlacheckie formy tytułowania: "honory przynoszą dyshonor,
tytuły poniżają, urzędy ogłupiają".
Goncourtowie o Flaubercie:
"Chociaż całkowicie otwarty z natury, nigdy nie jest do końca szczery w
tym co powiada o swoich uczuciach, cierpieniach, miłościach". A co
wszyscy inni powiedzieli o Goncourtach? Zawistni, niegodni zaufania
bracia.
Słynne cytaty:
"Jakimże mędrcem byłby człowiek, gdyby poznał dobrze choćby pięć lub sześć książek!"
"Jestem
niedźwiedziem i chcę pozostać niedźwiedziem skrytym w swoim mateczniku,
na swoim legowisku, w swojej skórze, skórze starego niedźwiedzia; chcę
żyć spokojnie, z dala od mieszczuchów",
"Żyję sam jak niedźwiedź",
"Pani
Bovary to ja" - to aluzja do odpowiedzi udzielonej przez Cervantesa,
kiedy pytano go na łożu śmierci, skąd wziął swojego sławnego bohatera.
"Przyciągam szaleńców i zwierzęta" List do Alfreda le Poittevina, 26 maja 1845 r.,
"W życiu codziennym bądź dokładny i uporządkowany jak mieszczuch, abyś mógł być rewolucjonistą w literaturze",
"Kiedy piszesz biografię przyjaciela, musisz robić to tak, jakbyś brał za niego odwet" List Flauberta do Ernesta Feydeau, 1872 r.
"Uważał, że żadna dobrze napisana książka nie może być niebezpieczna" według siostrzenicy Flauberta, Karoliny.
Podczas pisania korzystałem z: Julian Barnes "Papuga Flauberta" (Flaubert's Parrot), z angielskiego przełożył Adam Szymanowski, Świat Książki, Warszawa 2011, s.222.
Uuuu, no to mnie zaskoczyłeś. Prostytutki i syfilis???? No to ładnie. Ale mnie się nawet za młodu nie podobał;) Choć może jakbym na żywo spotkała...:)
OdpowiedzUsuńNic co ludzkie nie było mu obce:) Przeczytałem, już drugi raz, książkę o nim, i chyba go lubię, mimo wszystko:)
UsuńCzyli w sumie pisarstwo było dla niego ciężka pracą.)))
OdpowiedzUsuńSam sobie narzucił tę pracę, starając się bardzo pięknie pisać, dobierać słowa, dlatego też mimo morderczej pracy, napisał niewiele w porównaniu z innymi współczesnymi mu pisarzami.
UsuńŚwietny pomysł i wykonanie na wpis. Czekam z utęsknieniem na następne pigułki:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Mnie się ten pomysł też wydaje interesujący, poszukuję czegoś, próbuję coś wymyślić, podzielić się rzeczami, które mnie fascynują i aby to jeszcze było zjadliwe:)
OdpowiedzUsuńBardzo smutny opis pogrzebu... Widzę przed oczyma duszy mojej te zakłopotane spojrzenia żałobników. Nerwowe pokasływanie i chrząkanie. Patrzenie po sobie, aż wreszcie ktoś pierwszy zdecydował się odejść, a za nim natychmiast poszli wszyscy.
OdpowiedzUsuń