sobota, 5 listopada 2016

Oda do starości



Oda do starości - Wisława Szymborska

Co to za życie bywa w MŁODOŚCI !?
Nie czujesz serca ...wątroby ...kości ...
Śpisz jak zabity, popijasz gładko ...
i nawet głowa boli cię rzadko.

                   ***
Dopiero człeku twój wiek DOJRZAŁY!
Odsłania życia urok wspaniały ...
Gdy łyk powietrza, z wysiłkiem łapiesz...

Rwie Cię w kolanach ...
Na schodach sapiesz ...
Serce jak głupie szybko ci bije ...
Lecz w każdej chwili czujesz że ŻYJESZ !
Więc nie narzekaj z byle powodu
Masz teraz wszystko ,czego za młodu
nie doświadczyłeś. Ale DOŻYŁEŚ!

                  ***

Więc chociaż czasem w krzyżu cię łupie
Ciesz się dniem każdym!

Miej wszystko w DUPIE!!!


wtorek, 1 listopada 2016

Brudny Harry w krainie fantasy



"Jeśli zdarzyła się zbrodnia, musi być wymierzona kara".

„Zbrojni” (Men at Arms) to druga w kolejności pozycja w cyklu o Straży Miejskiej Terry’ego Pratchetta będącego częścią całej serii książek o Świecie Dysku . Z kontynuacjami serii książkowych bywa różnie, jedne trzymają poziom pierwszej części, inne natomiast nie. W przypadku „Zbrojnych” widać wyraźnie, że autor przygotował się, innymi słowy dobrze odrobił „zadanie domowe”, przemyślał wszystko i zaplanował cały cykl o Straży niezwykle starannie. Nie przeczytałem jeszcze wszystkich pozycji, ale moim zdaniem „Zbrojni” są chyba najlepszą częścią tego cyklu. Nie wiem czy może plusy przysłoniły mi minusy, ale ja żadnych nie znalazłem.


Akcja nadal toczy się w Ankh-Morpork, największym mieście na Dysku. Mamy tutaj ponownie tendencje rojalistyczne i chęć niektórych jednostek do przywrócenia monarchii. Pochodzący ze zubożałego rodu szlacheckiego Edward d'Eath, postanawia odnaleźć potomka dawnych królów Ankh-Morpork i doprowadzić do jego koronacji. Jakiś czas potem z muzeum Gildii Skrytobójców ginie wyjątkowo niebezpieczne urządzenie, wynalazek geniusza Leonarda da Quirma, i dochodzi do szeregu, jak się zdaje, przypadkowych morderstw. Kapitan Samuel Vimes, dowódca Straży Nocnej Ankh-Morpork, podejmuje śledztwo, pomimo że rządzący miastem Patrycjusz mu tego zabronił. W samej Straży Nocnej następują duże zmiany, zostają bowiem do niej przyjęci nowi rekruci: troll Detrytus, krasnolud Cuddy i Angua, która jest wilkołakiem. Ma to związek z napięciami rasowymi pomiędzy rożnymi „nacjami”, rasami zamieszkującymi Ankh-Morpork, gdzie niemal każdy kogoś nienawidzi: krasnoludy nienawidzą trolli, trolle krasnoludów. ludzie nienawidzą obu ras i wzajemnie. Rozwiązaniem wydaje się być pomysł, aby każda rasa miała swoich reprezentantów w oddziale Straży. Kolejnym zatem tematem tej książki, poza zagadką kryminalną, jest rasizm.
"Zawsze miło jest wiedzieć, że ktoś ma gorzej od nas. Ktoś przecież musi być tyłkiem tego świata".
W „Zbrojnych” Terry Pratchett zakpił sobie odrobinę ze swoich czytelników i bardzo umiejętnie, „nic nikomu nie mówiąc”,  poprowadził tam gdzie chciał. Kiedy bowiem czytasz tę książkę, w pewnym momencie zaczynasz zdawać sobie sprawę, dociera do ciebie fakt, że masz w rękach klasyczny kryminał, ze wszystkimi jego niezbędnymi elementami. Oczywiście osadzony w świecie fantasy, potraktowany humorystycznie i będący jednocześnie celem satyry, ale jednak kryminał  Ci, którzy lubią kryminały będą mile zaskoczeni i w pełni  usatysfakcjonowani. Ja zobaczyłem w "Zbrojnych" parodię "Brudnego Harry'ego" i "Akademii Policyjnej" i w ogóle wszystkich tego typu kryminałów policyjnych, gdzie policjanci pracują parami, mają przydzielonych partnerów, którzy często, dla kontrastu i uzupełniania się, są "odmienni", ale można na nich polegać i w razie czego uratują ci tyłek albo i życie. 
"Są ludzie, którzy odbierają innym pieniądze. W porządku, to zwykła kradzież. Ale są też ludzie, którzy jednym krótkim słowem potrafią odebrać komuś samo człowieczeństwo. To zupełnie inna sprawa".
Co mogę jeszcze dodać? Chyba tylko tyle, że przyjąłem kolejną dużą dawkę humoru, a czytanie „Zbrojnych” dało mi wyjątkową przyjemność. Książki Terry'ego Pratchetta należą do nielicznych książek, które dają czytelnikowi prawdziwy „reset” i pozwalają zapomnieć o naszym smutnym świecie. Polecam szczerze wszystkim, którzy tego potrzebują.
- Jesteś mądrzejszy od Detrytusa - pocieszył kolegę Nobby.
- Też sobie to powtarzam. Mówię: „Fred, cokolwiek się stanie, jesteś mądrzejszy od Detrytusa”. Potem mówię: „Fred... ale drożdże też są”.

Terry Pratchett "Zbrojni", tłum. Piotr W. Cholewa, Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Grafika: Marc Simonetti

wtorek, 25 października 2016

Terry Pratchett "Straż! Straż!"



"Tu właśnie odeszły smoki"

Moje pierwsze spotkanie ze "Światem Dysku" Terry'ego Pratchetta miało miejsce już bardzo bardzo dawno temu, kiedy to w jednym z numerów "Nowej Fantastyki" pojawiła się pierwsza część tego cyklu, a mianowicie "Kolor magii". Książka nie zachwyciła mnie jednak. Owszem, przeczytałem ją do końca, wtedy miałem jeszcze zwyczaj kończenia zaczętych książek choćby nie wiem co się działo. Wszystko wydało mi się dosyć wydumane, naciągane, a humor jakiś taki wymęczony. Dlatego nie sięgałem już po kolejne tomy. Teraz już wiem, że wszystko przez to, iż zacząłem od niewłaściwej strony, w nieodpowiednim miejscu.
"Poza tym Straż z zasady nie miesza się do bójek. O wiele prościej jest wkroczyć później i aresztować wszystkich nieprzytomnych".
Cykl "Świata Dysku" dzieli się na kilka podcykli i najlepiej podobno zacząć od cyklu o Straży Miejskiej lub o Czarownicach z Lancre. Pierwszą częścią cyklu o Straży Miejskiej jest powieść zatytułowana "Straż! Straż!". Terry Pratchett wyśmiewa się w niej z instytucji straży miejskiej oraz policji, robiąc odniesienia do naszej "wspaniałej" rzeczywistości. W ogóle cały "Świat Dysku" jest dosyć postmodernistyczny, można znaleźć tutaj odwołania, aluzje, nawiązania i parodie różnych postaci z literatury światowej, np. z dramatów Szekspira, czy też problemów i instytucji z naszego świata, takich jak poczta, giełda, policja, świat polityki i nauki. Mnie przypomina to trochę teksty ze Shreka, ale w wersji dla dorosłych, w dobrym tego słowa znaczeniu. "Świat Dysku" to fantasy, ale nie klasyczna, raczej jej parodia. Występują tu postaci znane z książek tego gatunku, jak trolle, krasnoludy, smoki. czarownice, wilkołaki, golemy czy nawet wampiry. Humor Terry'ego Pratchetta jest wspaniały, dlatego niejednokrotnie zaśmiewałem się podczas lektury. Przy tym autor wykorzystując cały ten "arsenał" i pisząc lekko, porusza jednocześnie poważne sprawy i problemy, zwracając nam uwagę na wiele ciemnych stron ludzkiej natury z jakimi mamy stale do czynienia. Człowiek jaki jest każdy widzi. Pasuje tutaj cytat z klasyka "Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie".
"Macie czelność się skarżyć, [pomyślał smok]. A przecież my byliśmy smokami. Smoki powinny być okrutne, chytre, nieczułe i straszne. Ale coś ci powiem małpo… [Wielki pysk zbliżył się jeszcze i Wonse spojrzał prosto w głębie bezlitosnych smoczych ślepi.] Smoki nigdy nie paliły na stosie, nie torturowały, nie rozpruwały na kawałki i nie nazywały tego moralnością".
Książki Terry'ego Pratchetta to literatura rozrywkowa, dająca dużą radość z jej czytania, a przy tym niegłupia. Dialogi skrzą się tu dowcipem najwyższej klasy, a cytaty z jego książek są już klasyczne i kultowe. Zdaję sobie sprawę, że piszę tutaj o książkach, które są znane na całym świecie i trudno by było znaleźć kogoś kto o nich przynajmniej nie słyszał lub nie widział charakterystycznych ilustracji z ich okładek. Jeżeli jednak jest jeszcze ktoś taki, ostatni maruder, to musi szybko pędzić do biblioteki lub księgarni, aby nadrobić swe niebywałe braki. I Bob jest twoim wujem! :)
"Życie to tylko chemia. Tu kropla, tam strużka, a wszystko się zmienia. Niewielki łyk sfermentowanych soków i nagle człowiek zdolny jest przeżyć kolejne parę godzin".
Terry Pratchett "Straż! Straż!"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...