"Czytanie
jest przede wszystkim odnajdywaniem swojego miejsca wśród tego, co z
początku nieprzyjazne, a co należy w ostatecznym rozrachunku oswoić.
Czytanie nie powinno nas wyrzucać ze świata, lecz uczyć jego
rozumienia".
"W
moim domu nie było książek. Kilka przypadkowych broszurowych wydań,
żadnych klasyków, polskich czy zagranicznych („Wiosenne wody”
Turgieniewa, ale co dziecku po Turgieniewie), żadnych encyklopedii. Nic.
Najlepiej pamiętam dwa albumy przywiezione przez ojca z Moskwy, w tym
wielki płócienny bordowy z Ermitażu. Do dziś pamiętam wszystkie zawarte
tam obrazy, od Duccia, Cranacha po Picassa, łącznie z detalami, wśród
których jeden zwłaszcza utkwił mi w pamięci, z obrazu Jana Stena:
porzucony na środku pokoju pantofel śpiącej kobiety. Ni przypiął, ni
przyłatał. Nie wiem za bardzo dlaczego, ale ten oderwany detal,
porzucona rzecz, estetyczny wybryk, nieekonomiczne punctum, utkwił w
mojej głowie i odzywa się zawsze, gdy oglądam obrazy i fotografie i
szukam tego, co nie pasuje do zgrabnie skrojonej kompozycji. Poza tym
pamiętam zapach reprodukcji i wielkie grawerowane na okładce rosyjskie
„?” (już wtedy umiałem odcyfrowywać ruskie bukwy). I jeszcze dwa
świadectwa okrucieństwa: Judyta depcząca odrąbaną głowę i św. Sebastian
naszpikowany strzałami. Długo nie wiedziałem, skąd moja fascynacja tym
ostatnim. Teraz wiem.
Cały esej znajdziecie TUTAJ
Cały esej znajdziecie TUTAJ
Fragment eseju "O czytaniu", "Tygodnik Powszechny" z dnia 11.05.2010, z cyklu "Książki w Tygodniku".

