wtorek, 1 stycznia 2013

"Czuję, że zbliża się nowe życie"

1 stycznia 1915

Jaki marny dzienniczek, ale zdecydowałam się prowadzić go w tym roku. Doczekaliśmy się odejścia Starego Roku i nadejścia Nowego. Była cudna noc, błękitna i złota. Zabrzmiały dzwony kościelne. Wyszłam do ogrodu, otworzyłam furtkę i omal nie cofnęłam się z powrotem. J. [John Middleton Murry] stał w oknie i wyciskał pomarańczę do filiżanki. Cień róży sztamowej tworzył na trawniku mały bukiecik. Księżyc i rosa pokryły wszystko blaskiem. O samej północy zdawało mi się, że słyszę kroki na drodze, i przestraszona uciekłam do domu. Lecz nikt nie przeszedł. J. powiada, że zachowałam się jak dzieciak. Oczyma duszy ujrzałam ducha. L. M., bardzo blada, z rozwianymi włosami i z ciemnymi oczami pełnymi trwogi.
Mam dwa życzenia na ten rok: pisać i zarabiać. Pomyśleć tylko: mając pieniądze moglibyśmy pojechać, gdzie zechcemy, moglibyśmy mieć pokój w Londynie, moglibyśmy sobie pozwolić na swobodę, niezależność i dumę wobec nic nie znaczących ludzi. Bieda nas tylko tak przycisnęła. J. nie potrzebuje pieniędzy i nie chce zarabiać. Ja muszę, ale jak? Przede wszystkim skończyć tę książkę [powieść Maata]. To na początek. Kiedy? W końcu stycznia. Jeśli ci się uda, jesteś uratowana. Gdybym pisała cale dnie i noce, mogłabym to zrobić. Tak, mogłabym. Dalej więc! Czuję, że zbliża się nowe życie. Wierzę, jak zresztą zawsze wierzyłam, że ono przyjdzie i wszystko będzie dobrze.

Katherine Mansfield, Dziennik, tłum. Teresa Tatarkiewiczowa, Czytelnik 1985, s. 33-34.