Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia malarstwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia malarstwa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2017

Statek głupców

Statek głupców Hieronim Bosch

Na rozległym, pejzażowym tle został namalowany drewniany statek, z dwoma masztami w kształcie drzew. Na jego pokładzie znajduje się dziesięcioro ludzi, spośród których wyróżniają się zwracający się do siebie franciszkanin i zakonnica grająca na lutni. Ich gesty nie są jednoznaczne, bowiem szeroko otwarte usta oznaczać mogą śpiew, ale również spór, którego przedmiotem jest zawieszony między nimi na sznurku placek. Placek jest aluzją do ludowego obyczaju, polegającego na zjadaniu zawieszonego na sznurku ciasta bez użycia rąk, stąd też gest otwartych ust również oznacza jedzenie. Do posiłku przyłączają się siedzący za duchownymi dwaj wieśniacy, jeden z nich w lewej ręce trzyma wiosło w formie kuchennej chochli. Stojąca obok zakonnicy starsza kobieta zwraca się poprzez gwałtowny gest (chce uderzyć dzbanem) w stronę skulonego do ziemi młodego wieśniaka. Ten trzyma za pomocą liny chłodzący się w wodzie bukłak. Obok starszej kobiety i zakonnicy stoi wieśniak wskazujący na mężczyznę sięgającego po związaną na maszcie upieczoną gęś. Poza zgromadzonym wokół stołu gronem ludzi, po prawej stronie obrazu ukazany został wieśniak, który wymiotuje do wody, jednocześnie mocno trzymając w prawej ręce pień drzewa-masztu, na której siedzi błazen pijący napój z misy. W lewej ręce dzierży laskę zwieńczoną główką o śmiejącej się twarzy. Na maszcie powiewa czerwona bandera ze złotym półksiężycem, obok niej przywiązany jest bukiet kwiatów. Na koronie drzewa stanowiącej szczyt masztu widoczna jest głowa sowy (lub stylizowana czaszka ludzka). Obok masztu widoczna jest oparta o burtę długa laska z dzbanem. Na pierwszym planie ukazano dwóch nagich mężczyzn zanurzonych w wodzie, z których jeden podaje misę, drugi zwraca się w stronę wieśniaków ucztujących na pokładzie statku. Każdy z bohaterów obrazu został przedstawiony w sposób indywidualny. Malarz nadał im własne cechy poprzez kostiumy o odmiennej kolorystyce i różne fizjonomie. Tło tworzy ciągnący się w nieskończoność morski krajobraz. W głębi po prawej stronie obrazu widoczny jest stromy stok brzegu.

Obraz ten jest prawdopodobnie ilustracją do poematu satyrycznego opublikowanego po niemiecku przez Sebastiana Branta (1458–1521). Publikacja ta była ilustrowana drzeworytami; jej edycja miała miejsce w 1494, w Bazylei. Poemat ten opowiada historię szaleńców płynących statkiem w stronę Narragonii, która jest wedle opowiadania "rajem błaznów". Dzieło Branta doczekało się sześciu edycji i kilku tłumaczeń wydanych za życia autora, stąd też przypuszcza się, iż Bosch zaznajomił się z tym dziełem. Za inspirację dzieła uważa się też "Statek szalonych kobiet" pióra Josse Bade'a. Ponadto statek był w dobie średniowiecza metaforą Kościoła wiozącego chrześcijańskie dusze do nieba, które w marynistycznej metaforze jest ostatecznym portem. Guillaume de Deguillevillies napisał utwór "Pielgrzymka ludzkiego żywota", w którym wspomina o okręcie wiary z masztem w kształcie krzyża i zabudowaniami klasztornymi tworzącymi jego burtę. Na to dzieło, które w 1488 w Haarlemie doczekało się niderlandzkiego przekładu, Bosch mógł odpowiedzieć parodią, którą jest "Statek głupców".
Oprócz spuścizny literackiej Hieronim Bosch mógł się także kierować inspiracjami plastycznymi. Jedną z nich jest ilustracja do Cudów Najświętszej Marii Panny, rękopisu z 1470 przypuszczalnie wykonanego w Brugii, przedstawiająca łódź, na której płyną trzej mnisi z przerażeniem przyglądający się trzem diabłom niosącym w powietrzu grzesznika. Wątek święta majowego, gdzie pojawia się łódź, występuje w dziełach malarstwa miniaturowego, m.in. w "Godzinkach" pędzla Simona Beninga (lub Gerarda Horenbouta) z 1470. Znajduje się tam miniatura z przedstawieniem łodzi z muzykantami, gdzie ukazany też jest podobny do dzieła Boscha motyw zawieszonego z boku łodzi bukłaka napełnionego winem. Wydany w pięciu wydaniach w latach 1478–88 traktat La somme de Roi zawiera ilustrację z bliskim Statkowi szaleństwa przedstawieniem wymiotującego łakomczucha.
Artysta zobrazował w dziele ludzką chciwość, rozpustę i łakomstwo, które prowadzą donikąd, na co wskazuje niemal puste tło. Duchowni zaniedbujący swoje obowiązki chełpią się świecką rozpustą; przy wtórze lutni mnich i zakonnica śpiewają pełnym głosem, a jednocześnie wpatrują się w placek. Wspólne muzykowanie interpretowane było w kontekście grzechu nieczystości – jako wstęp do jednoznacznych miłosnych igraszek. Dopełnieniem ilustracji nieczystości są liczne wiśnie leżące na talerzu i stole, i zanurzony w wodzie bukłak z winem. Grzech nieumiarkowania w jedzeniu i piciu obrazują wieśniacy pragnący za wszelką cenę pieczonej gęsi, zaabsorbowani plackiem wspomniani duchowni oraz wymiotujący mężczyzna. Gniew ilustruje kłótnia pary wieśniaczej – kobieta agresywnie podnosi w stronę mężczyzny duży dzban. Siedzący na gałęzi błazen, choć zaabsorbowany piciem, odwraca się od uległego rozwiązłości towarzystwa, symbolizując ferment społeczny u schyłku średniowiecza i zapowiada zgubę, która jest owocem grzesznego życia.
Dopełnieniem treści dzieła jest bogata symbolika poszczególnych przedmiotów, która była często subiektywnie postrzegana przez Hieronima Boscha, nadająca jego ilustracjom jednoznaczną wymowę. I tak siedzący na koronie drzewa puszczyk oznacza herezję, liściaste drzewa-maszty odpowiadają drzewom majowym, znanym z wiejskich zabaw wiosennych, na których duchowni wraz z ludem oddawali się rozwiązłości, dzbanki oznaczają żeński organ płciowy; z drugiej strony diabła, który wyłania się z dzbanka podczas sabatu czarownic.
Żródło: Wikipedia

wtorek, 6 stycznia 2015

Pokłon Trzech Króli

 Pokłon Trzech Króli  Pieter Bruegel, 1564 

Pokłon Trzech Króli – jeden z trzech obrazów o tej tematyce namalowany przez Pietera Bruegela Starszego.

Temat poruszony przez Bruegela pochodzi z Nowego Testamentu i opisany został w Ewangelii św. Mateusza (Mt 2,1-12). Pomimo, że ewangelia mówi o mędrcach i nie określa jednoznacznie ich liczby, to od XII wieku w sztuce pojawiają się królowie z atrybutami władzy. Najczęściej jest ich trzech, młodzieniec, człowiek dojrzały i starzec, reprezentują trzy kontynenty, Europę, Azję i Afrykę.

Bruegel namalował trzy obrazy, gdzie opisał motyw pokłonu Trzech Króli. Pierwszy został namalowany w 1562 roku, drugi w 1564 a kolejny w 1567 roku.

Na drugim płótnie scena pokłonu została ujęta z perspektywy widza, który jest świadkiem sceny pokłonu. W centralnej części znajduje się matka Boska a na jej kolanach siedzi dzieciątko. Zaskakujące jest iż dziecko wygląda na starsze niż w pierwszych dniach po urodzeniu. Maria na twarz pięknej młodej kobiety, choć kaptur zasłania jej jedno oko. Jej postawa jest pochylona ku dziecku a te wygląda jak lekko przestraszone. Wizerunki królów maja bardzo pospolite rysy. Szata czarnoskórego króla jest znacznie jaśniejsza od pozostałych co przyćmiewa postać Marii. Za Matką stoi Józef. Został ujęty w dość nietypowym momencie. Zamiast celebrować pokłon króli on zdaje się pochłonięty jest w słuchaniu wieści od jednego z wieśniaków. Tak przedstawiona scena adoracji spotkała się dezaprobatą kontrreformacji, która bacznie pilnowała zaleceń sformułowanych na soborze trydenckim w latach 1545 – 63 odnośnie dzieł artystów i sposobu ukazywania w nich postaci świętych. Bruegel dodatkowo wplótł wątek polityczny. Tłum wokół stajenki składa się głównie z uzbrojonych żołnierzy. Jest to aluzja do okupacji hiszpańskiej w Niderlandach i walki dwóch wyznań w obliczu jednej narodzonej prawdy. Z prawej strony widoczna jest postać w okularach, która ma pytać widza czy widzi tę prawdę, czy widzi jak tajemnica boskiego narodzenia mająca zjednoczyć człowieka i uwolnić go z grzechu teraz szykuje się do wojny religijnej w imię tego samego Boga.

Źródło: Wikipedia.pl

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Samotność w dużym mieście


Edward Hopper Nighthawks
W tym roku odkryłem dla siebie obrazy Edwarda Hoppera. Ich atmosfera melancholii, samotności, zawieszenia poza czasem i przestrzenią, pewnej magiczności, współgrała bowiem dobrze z tym co czułem gdzieś głęboko w duszy. Ludzie na jego obrazach, będący blisko siebie, często są samotni i wyobcowani. To wszystko robi trochę przygnębiające wrażenie, niemniej jednak jest bardzo interesujące. Jego obrazy "mówią" i, mimo statyczności, wiele na nich się dzieje. Każdy musi sam odkryć ukryte w nich znaczenia.