Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumacz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

Nowe wydanie Szwejka na 100-lecie wstąpienia Jaroslava Haška do wojska

Z okazji  100-lecia wstąpienia Jaroslava Haška do wojska prezentujemy nowe wydanie Losów dobrego żołnierza Szwejka czasów Wojny Światowej w genialnym tłumaczeniu  Antoniego Kroha.

Premiera 9 kwietnia .

Ciemne piwo, czarny humor i czeskie piwiarnie w oparach absurdu.

– Nie strojcie takiej idiotycznej miny.
– Nic na to nie mogę poradzić – odpowiedział poważnie Szwejk – mnie w wojsku superarbitrowali za idiotyzm, specjalna komisja urzędowo uznała mnie za idiotę. Ja jestem idiotą z urzędu.

Kiedy zamordowano arcyksięcia Ferdynanda, zmienił się porządek świata. Jednak nic nie jest w stanie wstrząsnąć Szwejkiem na tyle, by zechciał zmienić porządek, a właściwie bałagan swojego życia. Nie zmienił się. Nie miał na to czasu.

Od wydania kultowej powieści minęło już prawie całe stulecie i rzeczywiście nic się nie zmienia. Popularność niezbyt dobrego żołnierza nie słabnie. Jego absurdalne losy przetłumaczono dotąd na 55 języków, doczekały się licznych ekranizacji i adaptacji.

Na każdego znajdzie się paragraf. Głupota Szwejka wymyka się wszelkim kategoriom. Choć w tej głupocie jest metoda. Przed wami Szwejk. Idiota z urzędu.

Jarosław Hašek (1883– 1923) – dziennikarz, felietonista i satyryk, żołnierz o mało walecznym usposobieniu, bywalec knajp, urzędnik bankowy, poeta, anarchista, bolszewik i jeden z największych prozaików XX wieku. 
Antoni Kroh (ur. 16 sierpnia 1942) - pisarz, etnograf, historyk kultury, tłumacz prozy słowackiej i czeskiej, badacz i kurator wystaw poświęconych kulturze ludowej Karpat. Laureat Nagrody im. ks. Prof. Bolesława Kumora oraz Nagrody im. Romana Reinfussa.

"Kiedy proponują mi udział w jakimś publicznym spotkaniu obok Antoniego Kroha, zawsze odmawiam. Mówię, że nie wyobrażam sobie, aby ministrant miał się wypowiadać przy papieżu."
Mariusz Szczygieł o tłumaczu Losów dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej
„Duży Format” 20.08.2009 r.


Przekład
Antoni Kroh

Wydawnictwo Znak
Kraków 2015

środa, 28 marca 2012

Alfabet biblioteki (5) - T jak tłumacz

Tłumacz książki jest nie mniej ważny niż jej autor, a czasami może nawet ważniejszy. To od niego w dużej mierze zależy czy książka zostanie właściwie odebrana, jest ogniwem łączącym nas z autorem, jego "oczami" widzimy powieściowy świat. Wiedzą o tym także pisarze i bardzo często można przeczytać podziękowania dla tłumacza. Nie wszystkie też książki wymagają największego kunsztu podczas ich tłumaczenia. Jest jednak pewna liczba takich, które są bardzo trudne do przełożenia, jeżeli wręcz nieprzekładalne. Tym większe brawa należą się tłumaczom takich dzieł. W Polsce mamy wielu uznanych i świetnych tłumaczy z różnych języków, dzięki nim ktoś taki jak ja, znający zaledwie jeden język obcy, może sobie z wielką przyjemnością czytać i poznawać literaturę innych krajów.

Jeżeli chodzi o język angielski to najbardziej znani są ci, którzy tłumaczą Szekspira czy Joyce'a. Można tutaj m.in. wymienić Macieja Słomczyńskiego ("Ulisses", "Dzieła" Szekspira, "Przygody Alicji w Krainie Czarów" Lewisa, "Podróże Guliwera" Swifta, "Raj utracony" Miltona, "Światłość w sierpniu" Faulknera), Stanisława Barańczaka ("Dzieła" Szekspira, poezja angielska i amerykańska, "Czarnoksiężnik z Archipelagu" Le Guin). Z moich ulubionych lektur pamiętam także Lecha Jęczmyka, to dzięki jego świetnym przekładom poznałem takie powieści i autorów jak "Paragraf 22" Josepha Hellera, "Mały Wielki Człowiek" Thomasa Bergera, "Valis" i "Człowiek z Wysokiego Zamku" Philipa K. Dicka, "Śniadanie mistrzów", "Kocia kołyska", "Matka noc" i "Rzeźnia numer 5" Kurta Vonneguta, "Lewa ręka ciemności" Le Guin czy wreszcie "Imperium Słońca" Ballarda. Podobały mi się także przekłady Tomasza Mirkowicza takich ważnych książek jak "Rok 1984" Orwella oraz "Lot nad kukułczym gniazdem" Kena Keseya. Dużym wyzwaniem dla tłumacza są takie utwory jak "Lolita" i "Blady ogień" Nabokova, "Mechaniczna pomarańcza" (dwie wersje A i R) Burgessa czy "Alicja w Krainie Czarów" Lewisa, których tłumaczem był Robert Stiller, zawsze opatrujący swoje tłumaczenia licznymi przypisami lub posłowiem na temat przekładanego utworu i swojej nad nim pracy.

W poznawaniu dzieł literatury francuskiej przez polskich czytelników wielką rolę odegrał jeden człowiek, Tadeusz Boy-Żeleński. To dzięki niemu możemy dzisiaj zachwycać się utworami takich pisarzy jak Proust, Balzak, Molier, Stendhal, Flaubert, Diderot, Gide, Rabelais, France, de Laclos i wielu innych. Wspaniali tłumacze z języka hiszpańskiego to Zofia Chądzyńska (przetłumaczyła mnóstwo opowiadań i powieści Julio Cortazara oraz Jorge Luisa Borgesa), Carlos Marrodan Casas (tłumacz wielu powieści Mario Vargasa Llosy m.in. "Zielonego domu", Gabriela Garcii Marqueza m.in. "Miłości w czasach zarazy", Javiera Mariasa oraz "Cienia wiatru" Carlosa Ruiza Zafona) oraz Filip Łobodziński ("Klub Dumas", "Fechmistrz", "Szachownica flamandzka" oraz cykl "Przygody kapitana Alatriste" Artura Pereza-Reverte czy "Zeszyty don Rigoberta" Maria Vargasa Llosy).

Zmieniają się czasy, zmienia się także język, którym mówią kolejne pokolenia Polaków i dlatego kolejni tłumacze podejmują swoje próby przekładu znanych już dzieł. Na ogól z dobrym skutkiem. Jednak czasem, gdy mamy do czynienia z bardzo popularnym utworem, wielokrotnie czytanym, którego liczne cytaty funkcjonują od dawna w języku polskim, trudno jest się przestawić i przyzwyczaić do nowego tłumaczenia. Można tu choćby wymienić dramaty Szekspira, "Don Kichota", "Fausta" "Proces" czy moje ulubione "Przygody dobrego wojaka Szwejka", które dodatkowo z każdym nowym tłumaczeniem mają zmieniany także tytuł.

Nie wspomniałem o wielu jeszcze znakomitych tłumaczach, także z innych języków, bo nie bylem w stanie wymienić ich wszystkich. Temat jest według mnie interesujący, ale też bardzo obszerny niczym powieść-rzeka. Osobiście bardzo jestem ciekawy tego jak pracują tłumacze literatury pięknej, jak znajdują te właściwe słowa, tworząc praktycznie swoją własną wersję przekładanego dzieła. Według mnie są właściwie jego autorami w innym języku. Nie bez znaczenia pozostaje tutaj fakt, że prawie wszyscy wymienieni przeze mnie tłumacze są również pisarzami, twórcami swoich własnych utworów.

A Wy, czy macie swoich ulubionych tłumaczy? Czy uważacie, że przekład może równać się oryginałowi lub być nawet od niego lepszym? Co sądzicie na temat nowych przekładów znanych już dzieł?

[1] Źródło, fot. Sławomir Mielnik

Nieco szerzej o życiu i pracy tłumacza Carlosa Marrodana Casasa można przeczytać TUTAJ

Pozostałe części cyklu Alfabet biblioteki można przeczytać TUTAJ