Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Williams William Carlos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Williams William Carlos. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 czerwca 2012

Dwa wiersze - William Carlos Williams

William Carlos Williams, 1926

William Carlos Williams

 The Red Wheelbarrow

 so much depends
 upon

 a red wheel
 barrow

 glazed with rain
 water

 beside the white
 chickens


 To A Poor Old Woman

 munching a plum on
 the street a paper bag
 of them in her hand

 They taste good to her
 They taste good
 to her. They taste
 good to her

 You can see it by
 the way she gives herself
 to the one half
 sucked out in her hand

 Comforted
 a solace of ripe plums
 seeming to fill the air
 They taste good to her


William Carlos Williams

 Czerwone taczki

 tak wiele
 zależy

 od taczek
 czerwonych

 wymytych deszczem
 do połysku

 tuż obok stadka
 białych kur

przełożył Stanisław Barańczak

 Ubogiej staruszce

 żującej śliwkę na
 ulicy z papierową torbą
 śliwek w ręce

 bardzo te śliwki
 smakują. Bardzo jej smakują
 te śliwki. Te śliwki jej
 bardzo smakują

 Poznać to po starannym
 skupieniu z jakim wysysa
 trzymaną w palcach
 połówkę

 Podnosi ją na duchu
 to pocieszenie dojrzałych śliwek
 wypełniające jak gdyby powietrze
 Bardzo jej te śliwki smakują

przełożył Stanisław Barańczak

środa, 30 maja 2012

"Młoda mężatka" - William Carlos Williams

William Carlos Williams


The Young Housewife - William Carlos Williams

At ten AM the young housewife 
moves about in negligee behind 
the wooden walls of her husband's house. 
I pass solitary in my car. 

Then again she comes to the curb
 to call the ice-man, fish-man, and stands 
shy, uncorseted, tucking in 
stray ends of hair, and I compare her 
to a fallen leaf. 

The noiseless wheels of my car 
rush with a crackling sound over 
dried leaves as I bow and pass smiling.

Młoda mężatka
(w tłum. Piotra Sommera)

O dziesiątej rano młoda żona
snuje się w szlafroku po
drewnianym domu swego męża.
Ja przejeżdżam obok samochodem.

A potem podchodzi do krawężnika
i woła dostawcę lodu, sprzedawcę ryb, i stoi tam
speszona, bez gorsetu, upychając
sterczące kosmyki włosów, i przypomina mi
opadły liść.

Spod bezgłośnych kół mojego samochodu
słychać trzask suchych liści kiedy
kłaniam się i mijam ją z uśmiechem.

Młoda mężatka
(w tłum. Stanisława Barańczaka)

O dziesiątej rano młoda mężatka
krząta się w szlafroku, niewidoczna
zza drewnianych ścian mężowskiego domu.
Przejeżdżam obok, sam jeden w aucie.

A jednak zbliża się do krawężnika, żeby
przywołać rozwoziciela lodu czy ryb, i stoi
nieśmiała, bez gorsetu pod szlafrokiem, zatykając
za ucho zbłąkane pasemka włosów, a ja porównuję ją
do opadłego liścia.

Bezszelestne opony samochodu
kruszą potrzaskujące lekko
uschłe liście, gdy przejeżdżam obok
ze skinieniem głowy i uśmiechem.