Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mackiewicz Stanisław. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mackiewicz Stanisław. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2013

Angielski erotyzm

Angielska mgła, 1938
"Anglików cechuje zimno w dziedzinie normalnej erotyki i ogromne gorąco we wszelkiego rodzaju zboczeniach, począwszy od najstraszniejszego ze wszystkich: morderstwa z lubieżności. Porywane są dzieci, często niemowlęta, później gwałcone i mordowane. Żaden kraj nie ma tak dużego procentu podobnych obrzydliwości jak Anglia. Homoseksualizm jest rozwinięty w ten sposób, że rzuca się ciągle w oczy. Jeśli ludzie normalni na kontynencie europejskim chętnie idą do jakiegoś teatrzyku, aby zobaczyć piękną baletniczkę, w sposób miły pokazującą kolana, to najrozkoszniejszym numerem odpowiedniego music hallu londyńskiego będzie mężczyzna przebrany za kobietę, gubiący na scenie barchanowe majtki... Życie w Anglii nauczyło mnie szacunku i sympatii do erotyzmu normalnego..."
 Stanisław Cat-Mackiewicz

piątek, 4 stycznia 2013

Dostojewski - poeta, pisarz Petersburga



W lutym 1837 roku umiera matka Dostojewskiego. Wiosną tego roku Dostojewski zachorował na gardło i stracił głos. Choroba ta zostawiła ślad na zawsze, do końca życia będzie mówił gardłowym, cichym głosem. W maju Dostojewski wraz ze swym starszym bratem Michałem wyjeżdżają do Petersburga celem wstąpienia do szkoły inżynierów wojskowych. Na razie umieszczeni są w prywatnym zakładzie Kostomarowa, przygotowującym do tej szkoły. Od tego czasu Dostojewski staje się i pozostaje petersburszczaninem. Będzie później mieszkał po różnych kątach świata, w Syberii, w środkowej Azji, w niemieckim Dreźnie, nad Jeziorem Genewskim, we Florencji, ale genius loci Petersburga towarzyszyć mu będzie zawsze, będzie mu zapalał świece lub lampę naftową przy jego stole do pisania i będzie mu je gasił dopiero nad ranem, gdyż Dostojewski pracował nocami. Jedyny krajobraz, który będzie do Dostojewskiego przemawiał i będzie go wzruszał, to krajobraz prostych, szerokich ulic Petersburga, wiosenną i letnią nocą białych od białego, bezsennego nieba, jesienią i zimą mglistych, ciemnych, z ogniskami palącymi się w śniegu na rogach ulic. Ulice te mają specyficzny zapach, będący mieszaniną zapachu dziegciu, zgniłego błota i powrozów. Petersburg jak magnes pociąga ku sobie mózg Dostojewskiego, białe noce Petersburga wciąż są przedmiotem jego słodkich marzeń. Dostojewski to poeta, pisarz Petersburga.
Oto jest przykład stosunku Dostojewskiego do miasta, którego był synem adoptowanym:

"... uważam petersburski ranek, ten, zdawałoby się, najbardziej prozaiczny ranek na kuli ziemskiej, za nieomal najbardziej fantastyczny na całym świecie. To jest mój osobisty pogląd lub raczej - moje wrażenie, lecz obstaję przy nim. W taki to petersburski ranek, zgniły, wilgotny, mglisty, dziki, pomysł jakiegoś Puszkinowskiego Hermana z Damy Pikowej powinien się jeszcze wzmóc. Ten Herman, cóż za typ kolosalny, całkowicie i niesłychanie petersburski, z petersburskiego okresu. Do mnie ze sto razy podczas tej mgły powracało dziwaczne, lecz dokuczliwe i natrętne pytanie: No i cóż, jeśli rozejdzie się ta cała mgła i pójdzie do góry, czy nie pójdzie z nią razem to zgniłe i oślizłe miasto, czy nie rozejdzie się z mgłą i nie zniknie jak dym, pozostawiając na swoim miejscu dawne fińskie błoto i tylko pośrodku, dla ozdoby, jeźdźca z brązu na gorąco dyszącym, zagnanym koniu? Jednym słowem, nie mogę wyrazić właściwie swoich wrażeń, wszystko to fantazje czy też poezje, to znaczy bzdurstwo, a jednak często zadawałem sobie i wciąż jeszcze zadaję bezmyślne pytanie: Oto wszyscy kręcą się, miotają się, a kto wie, może to wszystko sen i w ogóle nie ma żadnego człowieka prawdziwego, żadnego czynu rzeczywistego? Ktoś się obudzi, komu się to wszystko śni, i wszystko zniknie..."

Stanisław Mackiewicz Cat "Dostojewski", Instytut Wydawniczy PAX, 1979, s. 19-20.

środa, 11 lipca 2012

Czy pisarz powinien czytać?

Antoni Czechow i Lew Tołstoj
"Drogi przyjacielu, odpowiadam Ci na to, co w twoim liście jest najistotniejsze: dlaczego my tak rzadko prowadzimy poważne rozmowy. Kiedy ludzie milczą, oznacza to, że nie mają o czym mówić albo że się krępują. Bo i o czym mówić? Nie mamy polityki, nie mamy życia społecznego ani towarzyskiego, ani nawet ulicznego; nasza miejska egzystencja jest uboga, jednostajna, szara, nieciekawa - i rozmowy o niej są nudne, jak korespondencja z Ługowojem. Powiesz, że jesteśmy pisarzami i że to samo przez się wzbogaca nasze życie. Czy istotnie? Ugrzęźliśmy po uszy w pracy zawodowej, ona nas stopniowo odizolowała od świata zewnętrznego - w rezultacie mamy mało czasu, mało pieniędzy, mało książek, mało i niezbyt chętnie czytamy, mało słyszymy, rzadko porównujemy... Mówić o literaturze? Przecież tyle już mówiliśmy o niej... Każdego roku to samo, a wszystko, co zazwyczaj mówimy o literaturze sprowadza się do jednego: kto napisał lepiej, a kto gorzej, rozmowy zaś bardziej ogólne, na szersze tematy nigdy się nie kleją, bo gdy ma się wokół tundrę i Eskimosów, to idee ogólne, jako nie pasujące do naszej rzeczywistości, równie szybko rozpływają się i znikają, jak marzenia o raju. Mówić o swoim życiu osobistym? tak, czasami to ciekawe, o tym pomówilibyśmy nawet chętnie, ale tu się już krępujemy, bo jesteśmy skryci, brak nam szczerości, powstrzymuje nas instynkt samozachowawczy, boimy się! Boimy się, że naszą rozmowę podsłucha jakiś niekulturalny Eskimos, który nas nie lubi i którego my też nie lubimy; ja na przykład boję się, że mój przyjaciel Siergiejenko, którego uważasz za człowieka mądrego, będzie we wszystkich domach i przedziałach kolejowych głośno rozstrzygać kwestię: dlaczego romansuję z panią N, skoro mnie kocha pani Z. Boimy się naszej etyki, boimy się naszych dam... A więc za milczenie, za brak powagi, za jałowość naszych rozmów nie czyń odpowiedzialnym siebie ani mnie, tylko - jak powiada krytyka - "epokę", klimat, terytorium, co chcesz, i pozostaw całą sprawę jej własnym nieuniknionym losom, w nadziei na lepszą przyszłość".

Anton Czechow "Listy", przeł. Natalia Gałczyńska, t. 2, Wydawnictwo Literackie 1988.

"Czechow czytał bardzo mało. W ogóle trzeba byłoby kiedyś ułożyć tablicę wielkich pisarzy i podzielić ich na czytających dużo, jak np. uczony Turgieniew lub samouk Gorki, czytających za dużo, jak Mereżkowski; nic prawie nie czytających, jak Dostojewski, który czytał ciągle w sobie, którego myśl pracowała tak intensywnie i w takim nerwowym pośpiechu, że czytanie cudzych myśli przeszkadzałoby mu, i wreszcie nie biorących książki do ręki z wrodzonej niechęci do czytania, jak Andriejew".

Stanisław Mackiewicz, Odeszli w zmierzch. Wybór pism 1916-1966, Instytut Wydawniczy Pax 1968.