Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niziurski Edmund. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niziurski Edmund. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Książki mojego dzieciństwa (2)

Kiedy myślę o okresie szkoły podstawowej, pierwsze co przychodzi mi do głowy, to książki nieodżałowanego Edmunda Niziurskiego. Miałem chyba wszystkie jakie napisał, bowiem zajmowały prawie całą półkę w mojej biblioteczce. Były dla mnie naprawdę bardzo ważne. Czytałem je na okrągło siedząc w swoim pokoju, poprawiały mi humor, gdy było mi smutno lub gdy byłem chory. 

"Kołomyja elementarna"

Co było takiego w książkach Niziurskiego? Po pierwsze: absurdalny, bardzo często czarny, humor słowny i sytuacyjny. Rzeczywistość pokazywana oczami dziecka, które przeżywało często sensacyjne przygody. Szkoła przedstawiana była jako miejsce opresyjne, ale z humorem. Bardzo mi się to podobało, tak właśnie widziałem szkołę. Dzisiaj są inne czasy, inne dzieci i takiej szkoły już nie ma. Wiem coś o tym, bo przez kilka lat pracowałem w szkole. Po drugie: specyficzny styl narracji i język. Bardzo charakterystyczne dla Niziurskiego są znaczące czy groteskowe nazwiska i imiona, np. Wieńczysław Nieszczególny, Chryzostom Cherlawy, Cymeon Maksymalny, Zygmunt Gnacki, Gustaw Cykorz itp. oraz to, że bohaterowie mówią mieszanką slangu młodzieżowego i wyszukanego języka naukowego.

czwartek, 10 października 2013

Liczby pierwsze

"Pierwszego wstrząsu doznał Dziadzia, który pełnił wtedy także prowizorycznie obowiązki naszego wychowawcy. Wytrawny ów gog zaraz na początku roku zapuścił nieostrożną sondę w naszą klasę. Jak się potem wyraził, nigdy jego sonda nie wyniosła na powierzchnię podobnie ohydnych miazmatów niewiedzy i pomieszania pojęć.
Nie dowierzając jeszcze, wezwał do tablicy Pędzelkiewicza i kazał mu napisać pięć kolejnych liczb "pierwszych". Pędzelkiewicz najpierw się długo zastanawiał, rozdziawiwszy paszczę i wytrzeszczywszy z przerażenia oczy, a potem napisał: 1, 2, 3, 4, 5. Dziadzia zadrżał, ale zapytał, wciąż jeszcze spokojnie:
- Czy naprawdę te wszystkie liczby są pierwsze?
- Nie, nie - odparł niepewnie Pędzelkiewicz.
- A które?
- No, te na początku: jeden, dwa... - odparł Pędzelkiewicz i utknął.
Dziadzia zaśmiał się wtedy straszliwie. Podszedł do tablicy i napisał: 2, 3, 5, 7.
- A może zgodzisz się łaskawie, chłopassju, że to są liczby pierwsze?
Pędzelkiewicz nie zgodził się i z uporem twierdził, że liczba siedem jest liczbą ostatnią."
Edmund Niziurski "Sposób na Alcybiadesa"
 

piątek, 6 kwietnia 2012

Dzień 4 - książka, która przypomina mi o domu

I znowu takich książek jest bardzo dużo. Kiedy jednak zacząłem zastanawiać się nad tym, pierwsze co przyszło mi do głowy to książki Edmunda Niziurskiego. Zajmowały prawie całą półkę w mojej biblioteczce i były dla mnie bardzo ważne. Czytałem je na okrągło siedząc w swoim pokoju, poprawiały mi humor, gdy było mi smutno lub gdy byłem chory. Co było takiego w książkach Niziurskiego, że tak je lubiłem? Po pierwsze absurdalny, bardzo często czarny, humor słowny i sytuacyjny. Rzeczywistość była pokazywana oczami dziecka, które przeżywało bardzo często sensacyjne przygody. Szkoła przedstawiana była jako miejsce opresyjne, ale z humorem. Bardzo mi się to podobało, tak właśnie widziałem szkołę. Dzisiaj są inne czasy, inne dzieci i takiej szkoły już nie ma. Po drugie specyficzny styl narracji i język. Bardzo charakterystyczne dla Niziurskiego są znaczące czy groteskowe nazwiska i imiona, np. Wieńczysław Nieszczególny, Chryzostom Cherlawy, Cymeon Maksymalny, Zygmunt Gnacki, Gustaw Cykorz itp. oraz to, że bohaterowie mówią mieszanką slangu młodzieżowego i wyszukanego języka naukowego. Nie byłem jedynym, który zaczytywał się w tych książkach. Czytali je też moi koledzy ze szkoły i podwórka, na którym, z kluczem od mieszkania zawieszonym na szyi, spędzałem wiele godzin. nie powiem, że odgrywaliśmy sceny i wydarzenia z tych książek, ale z pewnością działały one na naszą wyobraźnie i bardzo często były źródłem, z którego czerpaliśmy pomysły do zabaw. Do moich ulubionych książek Edmunda Niziurskiego należały: "Księga urwisów", "Sposób na Alcybiadesa", "Naprzód wspaniali!", "Awantury kosmiczne", "Niesamowite przypadki Cymeona Maksymalnego", "Adelo zrozum mnie" i wreszcie "Siódme wtajemniczenie". Właśnie tę ostatnią książkę lubię najbardziej. 

Uważana jest czasem za najwybitniejsze dzieło w twórczości Niziurskiego, ma charakter powieści inicjacyjnej, która mówi o wyrastaniu ze świata chłopięcych przygód i wchodzeniu w realia dorosłości. Nieco oniryczna powieść ma budowę szkatułkową, z każdą odsłoną zmienia punkt widzenia bohatera. Ma też cechy realizmu magicznego. Akcja rozgrywa się w fikcyjnym górnośląskim miasteczku górniczym Gnypowice Wielkie. Bohater, nowy uczeń klasy 6B Gustaw Cykorz, musi zdecydować, do której z dwóch dominujących, zwalczających się wzajemnie szkolnych grup: Matusów czy Blokerów, ma dołączyć. Cykorz jest rodowitym Ślązakiem, ale nie pochodzi z Gnypowic. Jego ojciec, inżynier, podróżuje służbowo po całej Polsce i w związku z tym Gustaw często zmienia szkoły, zmuszony na nowo zaaklimatyzować się w każdym miejscu. Szkoła w Gnypowicach jest dla niego szczególnie trudna, ze względu na ciężki charakter większości nauczycieli z "Kowbojką" na czele, oraz ze względu na istnienie dwóch odwiecznie zwalczających się gangów – Matusów (rodowici Ślązacy) i Blokerów (przybysze z innych regionów kraju). Do tej pory mam w pamięci wierszyki jakimi obie grupy raczyły się na wzajem. Cykorz ostatecznie postanawia dołączyć do Matusów i przechodzi kolejne wtajemniczenia, poznając tajne hasła, kwatery i plany na przyszłość. Odwiecznym marzeniem Matusów jest "Wielki Wander" czyli wyprawa po "Wielkich Jeziorach" (nie jest do końca jasne, czy chodzi o Pojezierze Mazurskie czy o Wielkie Jeziora Północnoamerykańskie). Sam Gustaw miewa też sny o tematyce kosmicznej, w trakcie których odbywa loty pod komendą Komandora. Podobne sny ma miejscowy alkoholik, Inocynt. W końcu Gustaw, po przejściu serii pięciu wtajemniczeń, zostaje wysłany na wyprawę przeciw Blokerom z zadaniem zdobycia "Twierdzy Persil". W trakcie wyprawy i w samej "Twierdzy" przeżywa dziwne zdarzenia – dowiaduje się, że istnieje także szóste, a w końcu i siódme wtajemniczenie, które stawiają całą działalność Matusów i Blokerów w zupełnie innym świetle.

Pisząc korzystałem z Wikipedia.pl