Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Calvino Italo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Calvino Italo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 grudnia 2012

Ja nie czytam książek


- Ja? Ja nie czytam książek - mówi Irnerio.
- To co w takim razie czytasz?
- Nic. Tak dobrze wyćwiczyłem się w nieczytaniu, że nie czytam nawet tego, co nasunie mi się przed oczy przypadkiem. Nie jest to łatwe: uczą nas czytać, kiedy jesteśmy dziećmi, i potem do końca życia pozostajemy niewolnikami całej tej pisaniny, którą nas zarzucają. Może na początku kosztowało mnie to trochę wysiłku, zanim nauczyłem się nie czytać, ale teraz przychodzi mi to w sposób zupełnie naturalny. Sekret polega na tym, aby nie odwracać wzroku od napisanych słów, przeciwnie, należy patrzeć na nie tak długo, aż znikną.

Italo Calvino, Jeśli zimową nocą podróżny, tłum. A. Wasilewska, PIW, Warszawa 1989, s. 51.

Źródło: Czytane nocą...

czwartek, 18 października 2012

O czytelnikach i ich czytaniu

Czytelniku, pora już, aby twój kapryśny żeglarski statek zawinął wreszcie do przystani. Jaki port może dać ci pewniejsze schronienie niż obszerna biblioteka? Z pewnością taka biblioteka znajdzie się w mieście, z którego wyruszyłeś i dokąd powróciłeś po odbyciu podróży dokoła świata, w pogoni od jednej książki do drugiej. Pozostaje ci jeszcze nadzieja, że dziesięć powieści, które ulotniły ci się z rąk, zaledwie rozpocząłeś ich lekturę, odnajdzie się w tej bibliotece.
Nareszcie zapowiada się wolny i spokojny dzień. Idziesz do biblioteki, zaglądasz do katalogu i z trudem powstrzymujesz okrzyk radości, a raczej dziesięć okrzyków radości: otóż wszyscy autorzy i wszystkie tytuły, których poszukujesz, znajdują się w katalogu, starannie zapisani. Wypełniasz rewers i oddajesz go. Informują cię, że do katalogu musiał wkraść się błąd i książki nie sposób odnaleźć, niemniej jednak będą jej szukać. Prosisz o następną — okazuje się, że jest w czytaniu, lecz nie wiadomo, kto ją zamówił ani kiedy. Trzecia, o którą prosisz, jest w introligatorni, wróci za miesiąc. Czwarta znajduje się w skrzydle biblioteki zamkniętym z powodu remontu. Wypełniasz następne rewersy, ale z takiego czy innego powodu żadna z poszukiwanych przez ciebie książek nie jest dostępna.
W czasie kiedy personel prowadzi poszukiwania, ty cierpliwie czekasz przy stole w towarzystwie innych czytelników, którzy mieli więcej szczęścia i teraz siedzą pogrążeni w lekturze swoich tomów. Wyciągasz szyję, patrzysz raz w prawo, raz w lewo, aby zerknąć w cudze książki. Kto wie, czy któryś z nich nie czyta jednej z zamówionych przez ciebie książek. Spojrzenie czytelnika z naprzeciwka, zamiast spoczywać na otwartej książce, błądzi dokoła. Nie są to jednak rozbiegane oczy, w ruchu niebieskich tęczówek maluje się wyraźne skupienie. Co pewien czas wasze spojrzenia się spotykają. W pewnej chwili on zwraca się do ciebie, czy też raczej mówi jakby w próżnię, chociaż z pewnością zwraca się do ciebie:
— Proszę się nie dziwić, że tak nieustannie błądzę wzrokiem. W istocie taki mam sposób czytania i tylko taka lektura wydaje mi się owocna. Jeśli jakaś książka naprawdę mnie zainteresuje, potrafię prześledzić zaledwie parę linijek, a skoro tylko wyłowię jakąś myśl poddaną przez tekst, jakieś wrażenie, pytanie czy obraz, już wpadam na boczny tor, biegnę wzdłuż linii stycznej, przeskakuję od jednej myśli do drugiej, od obrazu do obrazu, podążam meandrycznym tokiem własnego rozumowania i fantazji, aż do całkowitego ich wyczerpania, a przy tym oddalam się od książki tak bardzo, że tracę ją z oczu. Niezbędny jest mi do tego bodziec lektury, i to mądrej lektury, nawet jeśli udaje mi się przeczytać zaledwie parę stron. Ale już te parę stronic zawiera dla mnie taką mnogość światów, że nie potrafią ich zgłębić.
— Dobrze pana rozumiem — zabiera głos inny czytelnik, unosząc znad kartek swojego tomu woskową twarz o zaczerwienionych oczach — lektura jest procesem nieciągłym i fragmentarycznym. Albo lepiej: przedmiotem lektury jest materia złożona z punktów i z mgławicy pyłu. W rozległej przestrzeni utworu literackiego uważny czytelnik rozróżnia najdrobniejsze człony, zestawienia wyrazów, przenośnie, związki składniowe, kroki logiczne, osobliwości leksykalne, które odznaczają się wyjątkowo stężonym ładunkiem myśli. Są to jakby cząstki elementarne tworzące jądro dzieła, wokół którego obraca się cała reszta. Lub też jest to jakby próżnia wytworzona przez wir, który wsysa i wchłania prądy. Przez te właśnie szczeliny, w zaledwie dostrzegalnych przebłyskach, ujawnia się prawda, którą być może książka zawiera, ujawnia się to, co stanowi w niej istotę rzeczy. Mity i tajemnice utworzone są z ziarenek równie nieuchwytnych jak pyłek na łapkach motyli: tylko ten, kto to pojął, może oczekiwać i objawienia i olśnienia. Dlatego też nie mogę, przeciwnie niż pan, oderwać uwagi od zapisanych linijek nawet na chwilę. Nie mogę się rozpraszać, jeśli nie chcę przeoczyć jakiejś cennej wskazówki. Za każdym razem, kiedy natrafiam na jeden z takich znaczących okruchów, muszę nieustępliwie drążyć dokoła, aby przekonać się. czy znaleziona bryłka nie okaże się zapowiedzią żyły. Dlatego też moja lektura nigdy nie dobiega końca: czytam i wciąż odczytuję ponownie, szukając potwierdzenia każdego nowego odkrycia pomiędzy wierszami.
— Ja również odczuwam potrzebę ponownego przeczytania książek, które już czytałem — mówi trzeci czytelnik — lecz za każdym razem wydaje mi się, że czytam zupełnie nową książkę. Czy to ja podlegam nieustannej przemianie i widzę rzeczy, których przedtem nie dostrzegałem? Czy też lektura jest konstrukcją, której kształt ostateczny zależy od zestawienia wielkiej liczby zmiennych elementów i nie może powtórzyć się dwukrotnie według tego samego schematu? Za każdym razem, kiedy próbuję raz jeszcze odtworzyć emocje poprzedniej lektury, wydobywam wrażenia odmienne i nieoczekiwane, nie odnajduję zaś wrażeń wcześniejszych. Chwilami wydaje mi się, że w kolejnych lekturach dostrzec można pewien postęp, w tym sensie, że w większym stopniu udaje się zgłębić istotę tekstu czy też zwiększyć krytyczny dystans. Innym razem odnoszę wrażenie, że zachowane w pamięci lektury tej samej książki nie przystają do siebie, są entuzjastyczne lub obojętne czy nawet wrogie, rozrzucone w czasie, pozbawione wspólnej perspektywy, pozbawione spajającej więzi. Doszedłem właśnie do wniosku, że lektura jest procesem bezprzedmiotowym albo że prawdziwym jej przedmiotem jest ona sama. Książka jest zaledwie wspierającym filarem czy też jest zwykłym pretekstem.
Odzywa się czwarty czytelnik: — Jeśli chcecie się upierać przy lekturze subiektywnej, mogę się z wami zgodzić, ale rzecz ujmując inaczej, nie na zasadzie działania siły odśrodkowej, jak to jej przypisujecie. Każda nowa książka, jaką czytam, staje się częścią tej pełnej i scalonej księgi, którą tworzy suma moich lektur. Nie przychodzi mi to bez trudu: aby ułożyć tę podstawową księgę, każda z cząstkowych książek musi ulec przetworzeniu, musi wejść w związek z książkami, które przeczytałem wcześniej, stać się ich uzupełnieniem lub rozwinięciem, zaprzeczeniem lub glossą czy punktem odniesienia. Od lat korzystam z tej biblioteki, studiuję tom za tomem, przeglądam półkę za półką, lecz mógłbym wam wykazać, że przez cały czas kontynuowałem lekturę jednej, jedynej księgi. 
 — Także i mnie wszystkie książki, które czytam, prowadzą do jedynej księgi — mówi piąty czytelnik, wychylając się zza stosu oprawionych tomów — lecz ta księga należy do minionego czasu i zaledwie majaczy w moich wspomnieniach. Dla mnie ta opowieść poprzedza wszystkie inne opowieści, toteż wszystkie opowieści, które czytam, wydają mi się jej dalekim echem, natychmiast ginącym. W moich lekturach nieustannie poszukuję tej księgi przeczytanej w dzieciństwie, lecz pamiętam ją zbyt słabo, aby móc ją odnaleźć.

piątek, 10 sierpnia 2012

Labirynt książek

A zatem przeczytałeś w gazecie, że ukazała się powieść Jeśli zimową nocą podróżny, nowa książka Italo Calvina, pisarza, który od wielu lat niczego nie opublikował. Zaszedłeś do księgarni i kupiłeś egzemplarz. Postąpiłeś słusznie.

Jeszcze w oknie wystawy dostrzegłeś okładkę z poszukiwanym tytułem. Podążając tym widocznym tropem, utorowałeś sobie drogę poprzez zwarte zasieki Książek Nigdy Nie Przeczytanych, które spoglądały na ciebie ponuro z księgarskich stołów i półek, usiłując cię onieśmielić. Lecz ty wiesz, że nie powinieneś dać się zbić z tropu, że pośród nich rozciągają się całe hektary Książek Których Równie Dobrze Możesz Nie Czytać, Książek Przeznaczonych Do Innych Celów Niż Lektura, Książek Przeczytanych Jeszcze Zanim Je Otwarto Gdyż Należą Do Kategorii Tych Co Zostały Przeczytane Jeszcze Przed Napisaniem. Pokonujesz pierwszy obwód przedmurza i oto rusza na ciebie piechota Książek Które Z Pewnością Byś Przeczytał Gdybyś Miał Przed Sobą Więcej Niż Jedno Życie Ale Niestety Dni Ci Przeznaczonych Jest Tyle Ile Jest. Jednym susem przeskakujesz przez nie i kierujesz się pomiędzy zastępy Książek Które Masz Zamiar Przeczytać Chociaż Przedtem Powinieneś Przeczytać Inne, te Nazbyt Drogie Które Będziesz Mógł Kiedyś Kupić Za Pół Ceny. Książek Idem Jak Powyżej Gdy Ukażą Się W Wydaniu Kieszonkowym, Książek Które Przeczytali Już Wszyscy A Zatem Jest Tak Jakbyś Ty Przeczytał Je Także. Udaremniając te ataki, zmierzasz pod wieże fortyfikacji, gdzie stawiają opór

 Książki Które Od Dawna Zamierzasz Przeczytać, 
 Książki Których Od Lat Poszukujesz Bez Powodzenia, 
 Książki Które Dotyczą Tego Czym Właśnie Się Zajmujesz, 
 Książki Które Chcesz Mieć Pod Ręką Na Wszelki Wypadek. 
 Książki Które Mógłbyś Odłożyć Na Wakacyjną Lekturę, 
 Książki Którymi Mógłbyś Zapełnić Wolne Miejsce W Twojej Bibliotece, 
 Książki Które Rozbudzają W Tobie Ciekawość Niespodziewaną Gwałtowną I Niezbyt Wyraźnie  Usprawiedliwioną.

Tak oto zdołałeś ograniczyć siły zbrojne do zbioru z pewnością nadal pokaźnego, lecz dającego się sprowadzić do skończonej liczby, chociaż to uczucie względnej ulgi nadal nękają podjazdy Książek Dawno Temu Przeczytanych Które Należałoby Przeczytać Ponownie, a także podjazdy Książek Pozornie Przez Ciebie Przeczytanych Które Najwyższy Czas Byłoby Przeczytać Naprawdę.

Uwalniasz się biegnąc zygzakiem i jednym skokiem wpadasz do twierdzy Nowości Których Autor Bądź Tematyka Wzbudzają Twoją Ciekawość. W samej warowni również możesz zrobić wyłom wśród oddziałów obrońców, dzieląc je na Nowości Których Autor Bądź Tematyka Nowymi Nie Są (dla ciebie lub w ogóle) oraz na Nowości Których Autorzy Bądź Tematyka Są Zupełnie Nieznani (przynajmniej tobie), możesz także zbadać przyczyny swojego zainteresowania, określić, w jakim stopniu rozbudzają je twoje potrzeby i oczekiwania wobec tego, co jest nowe, i wobec tego, co nowe nie jest (wobec nowości, której poszukujesz w tym, co nie jest nowe, i wobec tego, co nie jest nowe, a czego poszukujesz w nowości).

Wszystko po to, aby powiedzieć, że kiedy już przebiegłeś wzrokiem tytuły książek wystawionych w księgarni, skierowałeś swoje kroki do sterty świeżych od farby tomów Jeśli zimową nocą podróżny, porwałeś jeden egzemplarz i zaniosłeś go do kasy, aby przypieczętować swoje prawo własności.

Rzuciłeś jeszcze jedno zagubione spojrzenie na leżące wokół książki (albo lepiej: to książki spoglądały na ciebie z wyrazem zagubienia, niczym psy, co wyglądają z klatek miejskiej psiarni, i widzą, jak ich były współtowarzysz oddala się na smyczy swego pana, który przyszedł go wykupić), po czym wyszedłeś.

Świeżo wydana książka sprawia ci szczególną przyjemność, unosisz ze sobą nie tylko książkę, lecz także jej nowość, choć mogłoby ci chodzić jedynie o nowość rzeczy świeżo wyprodukowanej, o urodę pierwszej młodości, którą błyszczą także i książki dopóty, dopóki we wczesnej jesieni bibliotek nie pożółknie okładka, nie załamią się rogi, u góry nie osiądzie warstwa kurzu. Lecz ty ciągle masz nadzieję, że natrafisz na prawdziwą nowość, taką, która nigdy nie utraci swej pierwotnej świeżości. Lektura dopiero co wydanej książki już od pierwszej chwili pozwoli ci zawładnąć tą nowością, uniknąć późniejszej za nią pogoni, późniejszego tropienia. Czy tym razem dopisze szczęście? Nigdy nie wiadomo. Zobaczmy, jak się zaczyna".

Italo Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny", przełożyła Anna Wasilewska, PIW, Warszawa 1989, s.9-11.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rytuał czytania

"Zabierasz się do czytania nowej powieści Italo Calvina Jeśli zimową nocą podróżny. Rozluźnij się. Wytęż uwagę. Oddal od siebie każdą inną myśl. Pozwól, aby świat, który cię otacza, rozpłynął się w nieokreślonej mgle. Drzwi lepiej zamknąć: tam zawsze gra telewizor. Powiedz im to od razu: „Nie, nie chcę oglądać telewizji!” Podnieś głos, inaczej cię nie usłyszą: „Czytam! Nie chcę, aby mi przeszkadzano!” Może cię nie usłyszeli przy całym tym hałasie, powiedz głośniej, krzyknij: „Zaczynam czytać nową powieść Italo Calvina!” A jeśli nie chcesz, nic nie mów, miejmy nadzieję, że zostawią cię w spokoju.

Przybierz najwygodniejszą pozycję: usiądź, wyciągnij nogi, połóż się, zwiń się w kłębek. Połóż się na plecach, na boku, na brzuchu. Usiądź na krześle, na kanapie, w fotelu na biegunach, na leżaku, na pufie. Na hamaku, jeśli masz hamak. Połóż się, oczywiście, na łóżku albo do łóżka. Możesz nawet stanąć na głowie, w pozycji jogi. Z książką do góry nogami, rzecz jasna. 

To nie ulega wątpliwości, nie jest łatwo dobrać pozycję do czytania. Niegdyś czytano na stojąco, przed pulpitem. Pozycja stojąca była czymś zwyczajnym. Odpoczywano w ten sposób po zmęczeniu jazdą konną. Nikomu nie przyszło nigdy do głowy czytać siedząc na koniu, a jednak teraz myśl, by czytać w siodle z książką rozłożoną na końskiej grzywie lub też zawieszoną przy pomocy specjalnej uprzęży na końskich uszach, wydaje ci się pociągająca. Czytanie ze stopami w strzemionach powinno być bardzo wygodne. Uniesione nogi to pierwszy warunek do czerpania przyjemności z lektury. 

Dobrze zatem, na co czekasz? Wyciągnij nogi, stopy ułóż na poduszce albo na dwóch poduszkach, na poręczy kanapy, na oparciu fotela, na stoliku do herbaty, na biurku, na fortepianie, na globusie. Przedtem zdejmij buty. Oczywiście jeśli zechcesz unieść nogi, bo jeśli nie zechcesz, włóż je z powrotem. Nie siedź tak z butami w jednej ręce, a z książką w drugiej. 

Ustaw światło tak, by nie męczyło oczu. Zrób to teraz, bo zaledwie pogrążysz się w lekturze, nie sposób cię będzie od niej oderwać. Postaraj się, aby strona nie pozostawała w cieniu, to skupisko czarnych liter na szarym tle przypomina monotonią stado myszy. Uważaj jednak, żeby na kartkę nie padało zbyt mocne światło, aby nie odbijało się od okrutnej bieli papieru, podgryzając cienie czcionek niczym pełne południowe słońce. Postaraj się już teraz przewidzieć wszystko, co mogłoby przerwać ci lekturę. Papierosy połóż w zasięgu ręki, jeśli palisz, a także popielniczkę. Co jeszcze? Może chcesz zrobić siusiu? Dobrze, sam będziesz wiedział. 

Nie chodzi o to, abyś spodziewał się czegoś szczególnego po tej szczególnej książce. Jesteś jednym z tych, którzy z zasady nie spodziewają się niczego od czegokolwiek. Wiele młodszych od ciebie osób, lub mniej młodych, żyje w oczekiwaniu niezwykłych doznań czerpanych z książek, innych ludzi, z podróży, wydarzeń, z tego, co kryje w sobie dzień jutrzejszy. Natomiast ty nie. Ty wiesz, że najlepszym, czego można oczekiwać, jest uniknięcie najgorszego. Oto wniosek, do jakiego doszedłeś, zarówno w życiu osobistym, jak i w sprawach ogólnych, wręcz dotyczących porządku świata. A co z książkami? Ponieważ wykluczyłeś to uczucie z każdej innej dziedziny, sądzisz, że możesz sobie jeszcze pozwolić na tę młodzieńczą radość oczekiwania w sferze tak wyodrębnionej, jaką jest świat książek, gdzie może ci pójść dobrze albo źle, lecz gdzie ryzyko rozczarowania nie będzie niczym dotkliwym".

Italo Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny", przełożyła Anna Wasilewska, PIW, Warszawa 1989, s. 7-9.

niedziela, 22 kwietnia 2012

W labiryncie książek wg Italo Calvino - zabawa


Z serii "Wszystko już było ..." chciałbym przypomnieć Wam dzisiaj jedną z miliona zabaw jakie pojawiły się dotąd w sieci. Kiedyś cieszyła się ona dużym powodzeniem, szczególnie na blogach poświeconych książkom. Pomysł zabawy zaczerpnięty został z fragmentu powieści "Jeśli zimową nocą podróżny" Italo Calvino, opisującego wizytę głównego bohatera w księgarni. Czytelnik chce dotrzeć do wybranego przez siebie regału z książkami. Musi jednak przejść obok całej rzeszy przyciągających jego uwagę i mamiących swymi okładkami książek. Calvino wymienia "nazwy-etykietki" jakie nadał książkom, w zależności od roli jaką odgrywają w życiu bohatera, Czytelnika.