![]() |
| Fot. André Kertész |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołakowski Leszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołakowski Leszek. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 maja 2013
Cytat tygodnia (1)
wtorek, 4 września 2012
O nudzie
"Spróbujmy nie-nudno o nudzie napisać. Nie-nudno, a więc, między innymi krótko. Sama sprawa nudy nie jest nudna ani błaha, jako że chodzi w niej o doświadczenie powszechnie znane, takie mianowicie, które jest na ogół postrzegane negatywnie, a jednak nie daje się nazwać cierpieniem (wyjąwszy skrajne przypadki, jak sztuczne pozbawienie ludzi bodźców na czas dłuższy w doświadczeniach psychologicznych. Podobnie jak jakości estetyczne, nuda jest takim zjawiskiem, które zachodzi, jeśli jest doświadczane, ale zarazem może być przypisane przedmiotowi postrzeganemu, a nie tylko temu, kto postrzega („nudzi mnie ta powieść”, „ta powieść jest nudna”); nadaje się zatem, jak to się wzniośle powiada, do „fenomenologicznego” obejrzenia. Kiedy zatrzymujemy się na potocznym użyciu tego słowa, zauważamy natychmiast, po pierwsze, że przypisujemy nudę temu tylko, czego postrzeganie rozciąga się w czasie: bywa nudne przedstawienie teatralne, nudny utwór muzyczny, nudna rozprawa historyczna, nudna praca, na ogół jednak nie mówimy o nudnym dziele malarskim, które z reguły ogarniamy jednym spojrzeniem. Pejzaż jest nudny, czyli monotonny, pozbawiony kontrastów, jeśli oglądamy go przez czas dłuższy, na przykład jadąc koleją przez zasypaną śniegiem równinę. Z punktu widzenia przedmiotu nuda jest bądź powtarzaniem tego samego, bądź chaosem, brakiem artykulacji i sensu ( ale powieść lub dramat przedstawiające świat w chaosie wcale nie muszą być nudne: przykładem Ulisses Joyce'a, teatr Becketta i mnóstwo innych ). Z punktu widzenia postrzegającego nuda jest niezdolnością do oczekiwania czegokolwiek nowego, poczuciem przebywania (choćby tymczasowego) w świecie, gdzie nic się nie stanie, tj. gdzie albo będzie to samo, albo, jeśli coś się stanie, postrzegającemu jest wszystko jedno, czyli taki się stanie, jakby się nic nie stało. Można by twierdzić, że nic samo w sobie nie jest nudne, jako że ludzie różnią się pod tym względem w odbiorze rozmaitych kawałków świata, a ich poczucie nudy zależy od przypadku, zwłaszcza zaś od minionych doświadczeń. Całkiem interesujący film staje się nudny, gdy go po raz wtóry obejrzymy, natychmiast po pierwszym obejrzeniu, jako że co tam się stało, dla nas już się stało. Nawet bardzo słabo edukowany muzycznie człowiek nie uzna z nudny koncertu skrzypcowego Paganiniego, koncertu skrzypcowego Czajkowskiego, koncertu fortepianowego Chopina, ale nudzić go mogą niektóre symfonie Brahmsa, za co znawca, opinii takiej ani poczucia nie podzielając, na pewno nieudactwo jego zgani. Może mnie o nudę przyprawić jakieś dzieło historyczne, które komu innemu ekscytujące się wyda, mój bowiem odbiór tym się tłumaczy, że temat żadnych we mnie nie budzi skojarzeń, że kontrastów nie widzę, że nie umiem odróżnić, co tam ważne, co nieważne, co nowe, a co stare itd. Zajęcie nudne dla tego, który je długo i rutynowo uprawia, nie musi być takie dla debiutanta. Stwórzmy sobie sztuczną nudę i czytajmy przez godzinę książkę w niezrozumiałym języku: może to być przecież powieść Agaty Christie. Rzeczywiście, jest w nudzie czy tez w znudzeniu znaczny obszar, który całkiem od naszych prywatnych skłonności i doświadczeń zależy i co do którego jednomyślności nie ma. Kwestia, czy coś może być „samo w sobie” nudne, jest zatem podobna do kwestii jakości estetycznych: czy zawsze i bez reszty są projekcją osobniczą, czy jakoś w „rzeczy” są odkrywane? W obu przypadkach jest zakres zgody i zakres niezgody, to pewne. W obu także chodzi o pewne jakości kulturalnie wykształcone; może jednak nie ma nic absurdalnego w przypuszczeniu, że gdy się te jakości postrzega, zawsze jest oddziaływanie wzajemne rzeczy i umysłu i że nie bardzo jest sensowne pytanie, co było absolutnie pierwotne. Na ogół sądzimy, że nuda jest nie tylko powszechnie ludzkim zjawiskiem- nie zaś przywilejem Baudelaire'a czy Chateaubrianda- ale że też jest swoiście ludzka i że zwierzęta jej nie doświadczają (jeśli, jak sobie wyobrażamy, doświadczają jej jednak psy domowe- choć skąd to wiedzieć?- to pewnie od nas się nauczyły); gdy ich fizjologiczne potrzeby są zaspokojone, a zagrożeń nie ma, bezczynnie się wylegują, by energii na próżno nie wydatkować, nie ma powodu mniemać, że się nudzą. Co więcej, nie jest jasne, kiedy i dlaczego nuda się narodziła; nie wydaje mi się, by przed dziewiętnastym wiekiem był to temat literacki lub filozoficzny (jeśli się mylę, niech mnie poprawią) choćby słowo istniało. Czy doświadczali nudy chłopi w tradycyjnych prymitywnych wsiach, od rana do nocy harujący ciężko, by tylko przeżyć, w jednostajności codziennych zajęć, w jednym miejscu spędzający życie? Nie wiem tego, ale wyobrażam sobie, że nawet taki los, bez perspektywy zmian, niemal bezczasowy, nie musiał powodować stałego uczucia nudy; coś się zawsze działo poza rutyną: dzieci się rodziły, dzieci umierały, sąsiedzi dopuszczali się cudzołóstwa, były burze, susze, powodzie, pożary, różne rzeczy się zdarzały nieprzewidywalne, tajemnicze, groźne albo dobroczynne. Słowem, nawet w takich pozornie stagnacyjnych warunkach ludzie mieli chyba wrażenie, że życie zdane jest na łaskę przypadków, których przewidzieć niepodobna.
sobota, 21 lipca 2012
Po pierwsze przyjaciele
![]() |
| Żródło |
ZBIÓR ZALECEŃ ŻYCIOWYCH LESZKA KOŁAKOWSKIEGO
"Po pierwsze przyjaciele.
A poza tym:
- chcieć niezbyt wiele
- wyzwolić się z kultu młodości
- cieszyć się pięknem
- nie dbać o sławę
- wyzbyć się pożądliwości
- nie mieć pretensji do świata
- mierzyć siebie swoją miarą
- zrozumieć swój własny świat
- nie pouczać
- iść na kompromis ze sobą i światem
- godzić się na miernotę życia
- nie szukać szczęścia
- nie wierzyć w sprawiedliwość świata
- z zasady ufać ludziom
- nie skarżyć się na życie
- unikać rygoryzmu i fundamentalizmu".
Sonia Raduńska "Solo", Dobra Literatura, 2011, s.247.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


