Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capote Truman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Capote Truman. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 czerwca 2013

Nietypowe zdjęcia pisarzy (3)

Charles Bukowski - "A teraz widać, a?"

Vladimir Nabokov - "Gdzie on mi zwiał?"

Julio Cortazar i ... przejście do fantastycznego świata?

Anthony Burgess - "Niby to wszystko ja napisałem?"

Philip Roth - "Dobry był ten kawał o zajączku?"

Vladimir Nabokov -"Którego to dzisiaj mamy?"

wtorek, 28 maja 2013

"Capote", czyli zderzenie dwóch Ameryk



Ostatnio wpadł mi do głowy pomysł oglądania raz w tygodniu filmów, które od dawna już chciałem obejrzeć, ale nie miałem jakoś nigdy na to czasu. Postanowiłem też, że swoje wrażenia będę opisywał na blogu. Filmy staram się oglądać w wersji oryginalnej, aby przy okazji poćwiczyć trochę angielski, dlatego też, przynajmniej na razie, będą to głownie filmy w tym języku. Nie wykluczam jednak wyjątków od tej reguły, bo lubię również kino polskie, szczególnie to stare z lat 60-tych i 70-tych.
 
Jako pierwszy film obejrzałem "Capote" Bennetta Millera z 2005 roku. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie. To co z pewnością długo zostanie mi w pamięci, poza samą sensacyjną historią, to rola Philipa Seymoura Hoffmana, który wcielił się w postać Trumana Capote'a, słynnego pisarza, autora klasycznej już powieści "Śniadanie u Tiffany'ego". Zrobił to znakomicie, wspaniale odtworzył gesty, mimikę oraz charakterystyczny dziecinny głos Capote'a, głównie dzięki nagraniom wywiadów, jakie przeprowadził z pisarzem jego biograf Gerald Clarke. Capote powiedział kiedyś Clarke'owi: "Jest jeden, jedyny Truman Capote. nie było takiego przede mną i nie będzie po mnie". Miał całkowitą rację. Jednak na czas trwania filmu Hoffman wskrzesił pisarza, niemal stał się nim. Za swoją rolę zdobył zresztą w 2005 roku Oscara oraz Złoty Glob.

Listopad 1959 roku. Truman Capote czyta w "The New York Timesie" artykuł poświęcony morderstwu dokonanemu w Holcomb w stanie Kansas. Sprawa dotycząca czteroosobowej rodziny Clutterów przykuwa uwagę pisarza. Capote przekonuje wydawców pisma "The New Yorker", aby zlecili mu przygotowanie o niej tekstu. W tym celu udaje się do Kansas. W zbieraniu materiałów pomaga mu przyjaciółka z czasów dzieciństwa, Nelle Harper Lee, która kilka miesięcy później zdobędzie Nagrodę Pulitzera za powieść "Zabić drozda". Początkowo jego dziecinny głos, maniery i niekonwencjonalny sposób ubierania wzbudzają nieufność wśród mieszkańców Holcomb. Wkrótce jednak Capote zdobywa ich zaufanie. Złapani w Las Vegas zabójcy - Perry Smith i Dick Hickock - zostają sprowadzeni do Kansas, osądzeni i skazani na karę śmierci. W ich przypadku nie było wątpliwości dotyczących winy. Przysięgli musieli jedynie wybrać rodzaj kary: życie czy śmierć. Capote odwiedza ich w więzieniu, poznaje, rozmawia z nimi, zaprzyjaźnia się. W pewnym momencie zdaje sobie sprawę z tego, że planowany wcześniej artykuł rozrasta się do rozmiarów książki. Powieści, która zapoczątkuje nowy gatunek literacki, literaturę faktu.

"Z zimną krwią", bo o niej mowa stanie się najlepszą książką Trumana Capote'a i podobnie jak "Śniadanie" klasyką. Sam pisarz wierzył, że to przeznaczenie sprawiło, że w jego ręce trafiła właśnie ta historia, był pewien, że książka jaką napiszę będzie wspaniała i wyjątkowa. "Gdy myślę o tym, jak dobra może być ta książka wręcz tracę oddech" - pisał do przyjaciela. Jej tematem jest zderzenie dwóch Ameryk: bezpiecznego, spokojnego kraju, mniej lub bardziej zamożnych przedstawicieli klasy średniej, wierzących w Boga, uczciwie pracujących, oraz kraju, w jakim żyli zabójcy Clatterów, pozbawionego zasad i moralności. Ci zabójcy nie wzięli się znikąd. Ukształtowały ich warunki w jakich się wychowali, brak opieki w dzieciństwie i młodości, alkoholizm rodziców, w końcu porzucenie i odrzucenie. Jestem przekonany, że podobne postaci i historie znaleźć można wszędzie na świecie, także w Polsce. Capote zastanawia się czym kierowali się mordercy, dlaczego dokonali tej zbrodni, dlaczego tam, w małym miasteczku w Kansas. W końcu otrzymuje odpowiedź, zrobili to dla pieniędzy (w sumie dla jakichś 40-50 dolarów, tyle znaleźli w domu Clutterów), a zabili, ponieważ ojciec tej rodziny był gentlemenem, spokojnym, dobrym człowiekiem, który troszczył się i bał o swoją żonę i dzieci. To przypomniało jednemu z nich jego własne życie, jego rodzinę, matkę która go porzuciła, ojca, którego nigdy nie miał, wyprowadzając go tym z równowagi. Potem już nastąpiła reakcja łańcuchowa, wypadki potoczyły się błyskawicznie aż do tragicznego finału.

Truman Capote był gayem i wcale się z tym nie krył. W czasach, gdy homoseksualizm był przyjmowany w Ameryce z dużą niechęcią, on z nonszalancją obnosił się ze swoją odmienną orientacją, na niej opierał w pewnym sensie swoją karierę pisarza. Na przyjęciach zwracał na siebie uwagę, będąc wspaniałym gawędziarzem, duszą towarzystwa. Był bliskim przyjacielem wielu bogatych i sławnych kobiet. Zbierając materiał do swojej książki Capote przez wiele lat, zanim nastąpiła egzekucja skazanych, odwiedzał ich w więzieniu, zaprzyjaźnił się z nimi, szczególnie z jednym, Perrym Smithem, z którym wiązało go nawet coś więcej niż przyjaźń. W filmie zostały wykorzystane autentyczne listy jakie pisali do Trumana Capote'a zabójcy, także filmowe dialogi odzwierciedlają to co powiedzieli. Z kolei wiele ujęć jest wierną kopią autentycznych filmów dokumentalnych lub zdjęć z tamtego okresu. Pisarz był obecny podczas egzekucji Perry'ego, bardzo to przeżył. "Z zimną krwią" przyniosło Trumanowi Capote'owi olbrzymią sławę, pieniądze i szacunek. Była punktem zwrotnym w jego karierze przyczyniając się także do jego upadku. Pisanie tej książki zabrało mu 6 lat z życia, w trakcie jej pisania zaczął dużo pić. Mimo, że jeszcze później zaczynał pisać wiele rzeczy, nie udało mu się już ukończyć żadnej powieści.

 

sobota, 7 stycznia 2012

"Śniadanie u Tiffany'ego" Truman Capote


"Zawsze w ciemnych okularach, zawsze zadbana, zawsze gustownie ubrana w granaty i popiele, których konsekwentna prostota i brak ozdobników sprawiały, że ona sama wprost promieniała. Można ją było wziąć za modelkę, może młodą aktorkę, choć sądząc z jej rozkładu dnia, nie miała czasu ani na jedno ani na drugie." [s. 14]
"Śniadanie u Tiffany'ego" Trumana Capote'a to niewielka objętościowo powieść, właściwie nowela, opublikowana w 1958 roku. Trzy lata później książkę przeniósł na ekran Blake Edwards, co w dużej mierze przyczyniło się do jej ogromnej popularności i trafienia na listy bestsellerów. Główną rolę w filmie zagrała przyjaciółka pisarza Audrey Hepburn (początkowo Capote chciał żeby była to Marilyn Monroe). Z filmu pochodzi słynna i nagrodzona Oskarem piosenka "Moon River" Henry'ego Manciniego. 

Pomimo niewielkiej liczby stron, tylko 86, autorowi znakomicie udało się przedstawić barwne życie Nowego Yorku, Amerykę lat 40-tych z jej problemami i kolorytem oraz stworzyć całą galerię wspaniałych postaci, z których Holly Golightly na długo zostaje w pamięci każdego czytelnika. Już samo brzmienie jej nazwiska sprawia, że poprawia nam się humor i widzimy w wyobraźni młodą, szczupłą i wesołą dziewczynę o jasnym spojrzeniu wielobarwnych (niebiesko-zielono-brązowych) oczu, z jaką chętnie chcielibyśmy się zaprzyjaźnić.



"To zabrzmi strasznie drętwo, ale dobre rzeczy zdarzają ci się tylko jeśli sam jesteś dobry. Dobry? Może raczej uczciwy. Nie żeby zaraz przestrzegać prawa - dla rozrywki obrabowałabym grobowiec i ukradła monety z oczu nieboszczyka - chodzi o uczciwość wobec siebie. Rób co chcesz, bylebyś nie został tchórzem, kłamcą, emocjonalnym oszustem, dziwką: wolałabym mieć raka niż nieszczere serce." [s. 65]
Truman Capote w 1948
 Jaka tak naprawdę była Holly Golightly? Dowiadujemy się tego stopniowo. Przedstawia nam ją pisarz-narrator, jej sąsiad i przyjaciel. Zrazu może się wydawać, iż jest to jeszcze jedna historia o młodej Amerykance wiodącej hulaszcze życie w Nowym Yorku, łamiącej serca wielu mężczyznom, wodzącej ich za nos playgirl, polującej na męża milionera. Postać ta ma w sobie z pozoru wiele sprzeczności: jest cyniczna a zarazem romantyczna aż do bólu, raz wydaje się rozkapryszonym dzieckiem by za chwilę zachowywać się bardzo dorośle. Mimo to jest bardzo sympatyczna i lubimy ją od pierwszych stron książki. Wszystkie sprzeczności w jej zachowaniu wynikają z dwóch rzeczy. Z lęku przed prozą dorosłego życia, ułożoną i spokojną egzystencją i stabilizacją. Manifestuje to poprzez dopisek "w podróży" na swojej wizytówce. Ale jednocześnie szuka poczucia bezpieczeństwa, które symbolizuje jej marzenie o zjedzeniu śniadania w sklepie u Tiffany'ego, największego jubilera na świecie. Przez całą opowieść dziewczyna szuka miejsca dla siebie. Powieść kończy się niedopowiedzeniem. Holly ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. Nie wiemy czy żyje, gdzie jest i co się z nią dzieje. Możemy jedynie się domyślać i mieć nadzieję, że znalazła wreszcie swoje miejsce w świecie.
"Wreszcie odkryłam, co mi najbardziej pomaga: muszę wsiąść do taksówki i pojechać do Tiffany'ego. Tam od razu się uspokajam, to takie ciche i dostojne miejsce. U Tiffany'ego nic ci nie grozi, nie ze strony tych uprzejmych sprzedawców w eleganckich garniturach i cudownego zapachu srebra i portfeli z wężowej skóry. Jeśli uda mi się znaleźć miejsce gdzie będę się czuła jak u Tiffany'ego, kupię meble i nadam kotu imię" [s. 33]
Truman Capote w 1959
Książka napisana jest bardzo żywym, pełnym subtelnego humoru językiem co nadaje jej trochę specyficznego magicznego nastroju. "Śniadanie u Tiffany'ego" nie jest pierwszą książką Trumana Capote jaką miałem przyjemność przeczytać. Bardzo podobały mi się jego sentymentalne opowiadania "Pośród ścieżek do raju" i uważam, że jest mistrzem tego gatunku. Czytałem także "Inne głosy, inne ściany" autobiograficzną historię o dojrzewaniu chłopca. Przede mną jest jeszcze powieść dokumentalna "Z zimną krwią", podobno jego najlepsza pozycja. Kanwą książki stały się okoliczności bestialskiego morderstwa. Pisarz drobiazgowo zrelacjonował mord, odwiedził miejsce zbrodni, rozmawiał a nawet zaprzyjaźnił się z zabójcami i uczestniczył w ich egzekucji. Capote był z pewnością bardzo dobrym pisarzem i interesującym człowiekiem. Tym, którzy chcą się z nim bliżej zapoznać polecam pozycję "Truman Capote. Biografia" Geralda Clarke'a, rewelacja.
"Wszyscy ją lubią, ale wielu jej nie znosi. Lubię ją. To dlatego, że jestem wrażliwy. Trzeba być wrażliwym, żeby ją docenić, trzeba mieć w sobie duszę poety. Ale powiem ci prawdę. Możesz stawać dla niej na rzęsach, a ona i tak zrobi cię na szaro. Na przykład, kogo ci dziś przypomina? Dziewczynę co skończy na dnie butelki z prochami. Widywałem już takie rzeczy w życiu, ile razy, ale tamte dzieciaki nie były nawet stuknięte. Ona jest stuknięta."  [s.26]
"Śniadanie u Tiffany'ego" (Breakfast at Tiffany's) Truman Capote, tłum. Rafał Śmietana, Mediasat Poland, s. 87.