niedziela, 17 stycznia 2016

Dekalog recenzenta książkowego



Tekst pochodzi z bloga Poczytane
  1. Nie musisz czytać omawianej książki, wystarczy ją sobie obejrzeć. Statystyczna ilość miejsca na recenzje książkowe w prasie kurczy się z roku na rok, teraz waha się gdzieś w okolicy trzech zdań (dwóch, jeśli jedno będzie podwójnie złożone), więc poza notkę z okładki i opinię: „Warto” / „Strata czasu” i tak nie wyjdziesz. Jeśli już naprawdę musisz, przeczytaj najwyżej pierwsze 50 stron. Jeśli chcesz książkę pochwalić, to znajdziesz na nich tyle, ile potrzebujesz, żeby sklecić parę komplementów, a dalsza lektura mogłaby wykazać, że rzecz się robi z czasem nudna, więc po co to komu. Jeśli chcesz książkę schlastać, to też lepiej się nie wgryzać, bo a nuż okaże się, że rzecz nie jest taka zła, rozkręca się itd. – no i będzie Ci łyso.
  2. Jeśli już musisz czytać do końca, to pamiętaj, żeby zdradzić wszystkie fabularne niespodzianki i wolty, które autor skrupulatnie układał, żeby uatrakcyjnić lekturę i zaskoczyć czytelnika. No bo co, czemu tylko on ma czerpać z tego profity, glorię i chwałę?
  3. Pamiętaj, by w Twojej recenzji przynajmniej 60% tekstu pochodziło wprost z materiałów wydawcy. W końcu wydawca chyba wie, co wydaje, no to co się będziesz męczył i wyskakiwał przed szereg.
  4. Zadbaj, aby te partie tekstu, które pochodzą od Ciebie, nie pozwalały tak do końca zrozumieć, czy książka Ci się podobała, czy jednak nie, a jeśli już musisz się zdeklarować, to przynajmniej nie podawaj żadnych argumentów czy powodów: pisz, że w sumie niby fajna, ale może jednak nie tak do końca, albo że raczej niefajna, no bo taka, tego, jakaś taka nieteges.
  5. Jeśli masz skłonności poetyckie – nie żałuj sobie. Serwuj gęsto frazy wieloznaczne, z zakłóconą składnią, poprzestawianymi związkami frazeologicznymi i wydumanymi porównaniami, niech ci też ręka nie zadrży przed metaforą. Jeśli piszesz recenzję tomu wierszy – tym bardziej. Pokaż, że jesteś lepszym poetą niż właściwy poeta.
  6. Jeśli piszesz do publikacji o tzw. pretensjach intelektualnych zawsze miej pod ręką Słownik pisarzy świata, Słownik wyrazów obcych i Słownik terminów literackich. Pamiętaj, aby w każdym zdaniu pojawiało się jedno nieznane szerzej nazwisko, jeden wyraz obcy i jeden termin zaczerpnięty z każdego z nich, dzięki czemu uzyskasz tzw. głębię tekstu i wykażesz się tzw. szeroką erudycją.
  7. Wybieraj do recenzji książki należące do konwencji, których z definicji nie lubisz. Jeśli jesteś smutasem i uważasz, że dobra powieść musi koniecznie wstrząsnąć sumieniami narodów albo przynajmniej zmusić czytelnika do rachunku sumienia, pisz o książkach lekkich i zabawnych – i wicewersa. Bo najfajniej jest schlastać fantasy za to, że są tam smoki i faceci z mieczami, a powieść eksperymentalną za to, że fabuła jest nietransparentna.
  8. Staraj się nie czytać innych książek autora, dobrze by też było, żebyś nie miał pojęcia o literaturze, do jakiej jego dzieło należy, na cholerę komu jakieś tam konteksty. Jeśli już naprawdę musisz coś tam dodać, bo samo streszczenie fabuły nie wypełni wymaganej ilości znaków, sięgaj tylko do Wikipedii i tylko do polskiej edycji.
  9. Recenzując książki tłumaczone wspomnij jednym zdaniem o przekładzie, ale najlepiej, żebyś nie znał języka oryginału. Jeśli akurat pechowo znasz, to w żadnym razie do oryginalnej wersji nie zaglądaj i nie porównuj. No chyba, że chcesz być bardzo proprzekładowy, to wtedy zerknij, znajdź jakieś słówko, napisz, że tłumacz to słówko źle przełożył – tylko nie pakuj się w wyjaśnienia dlaczego! – i podsumuj, że przekład jest do bani i w ogóle fuj. Nie martw się, czytelnikowi nie będzie się chciało tego sprawdzać.
  10. Pamiętaj, nieprzestrzeganie tych zasad narazi Cię na zarzut nieprofesjonalizmu. A w Internecie czają się setki osób piszących recenzje książek wyłącznie dla frajdy i to bez honorarium, więc miej się na baczności!
Tomasz Pindel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...