środa, 12 lutego 2014

"Prąd czasem jest, a czasem go nie ma"

Portret Stanisława Lema, Kraków, 1997, Fot. Elżbieta Lempp.

List Stanisława Lema do Sławomira Mrożka
 
Kraków, 1 lutego 1963

Droga Sieci!!

(Wyjaśnienie niżej). My Was rozumiemy W domku za to naszym gwar i ruch. Jedno chodzi i numerki, ładnie na papirku wypisane, do szaf przykleja i stołów. Drugie czerwonym ołówkiem znaczy, odkąd się najpirwi rżnąć zacznie. Trzecie zaś do Banku PKO biega, TEŻ z dolarami, ale na węgiel. I już obiecują, ale nas tak zasypało, że mam dwie pierzyny śniegu za oknem, a w domu ogólny mróz. Zanim wyjdę dziś, Droga Sieci, włożę gacie elektryczne i Yubkę takąż z NRD, kilka koszul, trzy-cztery pary skarpetek, spodnie narciarskie, buty, a wewnętrzną wolną przestrzeń wypcham mymi felietonami wyciętymi z „Przeglądu Kulturalnego". Co do tych felietonów, to pisze teraz najstraśniejsze makabry, w których cybernetalia różne. Ruchu literackiego spoza zasp nie dostrzegam. Sam ostatnio jeździłem z łopatą, ale więcej pomaga Pych. Piszę też, gdzie się da, zażalenia na Królową Zimę, która w szał wpadła widać i robi nowe tytuły do „Herald Tribune", w rodzaju Cold Wave Hits Europe, Venice in Snow and Ice itp.

Poza tym nie wiem nic. Czytam sobie o samoorganizujących się systemach, studiuje xięgi galaktyczne, a jak mi nos odpadnie, zaraz klejem wodoodpornym przylepiam i czytam dalej. Z ZSRR przychodzi co dzień parę listów od tych, co mnie kochają, przysyłają mi też Sztuki do oceny, utwory wierszowane, prozę podrzucą. Listonosz na czworakach spod zaspy się wyłania, salutuje i podaje co ranka. Poza tym już wszystko przymarzło. O mały włos (różnica jednego numeru) bylibyśmy wygrali teraz na PKO warszawę - oddycham z ulgą, bo gdzie bym ja ją podział???

Prąd czasem jest, a czasem go nie ma, ale dostałem Gromnice, więc nie jest całkiem źle. Nad Gromnicą można i jajko na miękko ugotować. Woda jeszcze leci, zresztą śniegu kupy, W życiu nie widziałem tyle śniegu. „New Ice Age" - piszą.

O Mickiewiczu chętnie poczytam. Ale żeby było pikantne, to krew rozgrzewa. Przypominam: żonę bił, kazał się przypatrować, jak p. Xawerze Deybel tu i tani temperaturę mierzy, sposobem naturalnym bądź innym. Takoż widzenia miewał Zboczone. Całego Pana Tadeusza można językiem psychoanalizy na jedno świństwo przełożyć. Poza tym namawiał wierszową mową dziewczynki, aby słuchały, jak ich mamy postępują ze śtym Franciszkiem, co wszystko drukuje się w masowych nakładach. Namawiał, aby mu dano Pierś ucałować, itp. zwyrodnialstwa. Więc pisz śmiało, Droga Sieci.

Sieć, znaczy, z neuronów, znaczy mózg. Czytałem Ci ja Twój Deszcz, za którego przysłanie z pięknym autogramatem jaszczem nie podziękował, co i czynię. Moja Xięga przymarzła gdzieś, nie ma. A może w elektrowni nią palą i nakład mi pomaga w twórczości; napięcie podnosząc. [...]

Marzec w Zakopanem dobry, tylko tłok i do żadnej kolejki, wyciągu itd. bez papierów Ministerialnych się nie dopchasz. Ale jak się ma serce i kulasy zdrowe, można na każdą górę nogami wrąbać.

Luty ma być, słyszę, tylko mało co gorszy. Dobrze, że ino 28 dni. Widziałem zdjęcia regionu dubrownickiego pod śniegiem. Hvar pod śniegami, przedstawiasz sobie? Na Sycylię nawet spadło coś. Br.

Więc ja właściwie nie wiem, czy ty sursum corda, eppur si muove, credo, quia absurdum, kupujesz tego VW, czy jak? Ale jak chcesz, Droga Sieci, byleś ino mógł.

Już mnie wszystko zamarzło, ręce zgrabiałe w klawisze nie trafiają, to i koniec pisania tego lodowatego.

Twój powyżej zera

St. 
Kraków
Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, Listy 1956–1978, Wydawnictwo Literackie 2011, s. 216-218

Źródło: Płaszcz zabójcy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...