piątek, 30 grudnia 2011

"Wysoki Zamek" Stanisław Lem


"Wysoki Zamek" należy do nielicznych "niefantastycznych" książek Stanisława Lema. Są to wspomnienia z dzieciństwa i wczesnej młodości jakie pisarz spędził w polskim Lwowie, mieście, którego właściwie już nie ma. Mamy tutaj wspaniale opisane, w "lemowskim" stylu i z dużą dawką autoironii, pierwsze lata życia pisarza.
 
Jakim dzieckiem był Stanisław Lem? Mimo wszelkich podobieństw i zachowań wspólnych dla wszystkich dzieci na świecie, z pewnością był wyjątkowy i trochę się od swoich rówieśników różnił. Psychologowie uważają, że wszystkie dzieci rodzą się geniuszami, a dopiero warunki w jakich się rozwijają do 3 roku życia powodują, iż wykorzystują one swój potencjał w pełni lub też nie. W tym wypadku, z perspektywy czasu i na podstawie tego co dostarczył nam autor, można powiedzieć, że rozwijał się on w bardzo sprzyjającym i stymulującym środowisku.

Lem sam o sobie pisze w książce, że był potworem i jako dziecko-tyran terroryzował całe swoje otoczenie. Z premedytacją wykorzystywał okresy kiedy był chory aby otrzymać od rodziców to co chciał. Jeść godził się tylko wówczas kiedy jego ojciec stojąc na stole otwierał i zamykał parasol, notorycznie niszczył swoje zabawki, a raz nawet, sam nie wiedząc dlaczego, nasikał do szkatułki z pozytywką. Jednocześnie już w wieku czterech lat potrafił czytać i pisać przynajmniej niektóre proste wyrazy i zdania. Autor "Solaris" wspomina swoje pierwsze lektury oraz opisuje ulubioną pozycję w jakiej oddawał się czytaniu. Biblioteczka domowa dzięki ojcu lekarzowi zawierała między innymi atlasy anatomiczne i encyklopedie, które kilkuletni Staś w tajemnicy przed rodzicami zawzięcie studiował. Lem w dzieciństwie był raczej pulchnym dzieckiem z tendencją do tycia, w czym mu znacznie pomagała jego namiętność do chałwy, marcepanów i wszelkich innych słodyczy. Był za to, jak na tak młody wiek, bardzo kochliwy. W wieku zaledwie ośmiu lat został przyłapany przez ojca jak szczypie służącą w zadek. Typ raczej samotnika, miał kilku kolegów, ale ani jednego przyjaciela.

Stanisław Lem, 1933

Rzeczą zasługującą na szczególną uwagę jest tworzenie przez kilkunastoletniego Lema legitymacji. Były to wytwarzane z różnych materiałów małe książeczki, mające nawet swoje stemple i pieczęcie. Z czasem powstało całe państwo legitymacyjne.
"Co to były za legitymacje? Wszelkiego rodzaju - obdarzające określoną władzą terytorialną, mniej lub bardziej ograniczoną, drukowałem też ręcznie nadania, tytuły, specjalne uprawnienia i przywileje, a na blankietach wydłużonych - różne rodzaje książeczek czekowych czy też obligacji, równoważne kilogramom kruszcu, przeważnie platyny i złota, lub asygnaty na kamienie szlachetne. Stwarzałem dowody osobiste wielkorządców, poświadczałem tożsamość cesarzy i monarchów, przydawałem im dostojników, kanclerzy, z których każdy mógł się na pierwsze żądanie wylegitymować, rysowałem w znoju herby, wystawiałem przepustki nadzwyczajne, zaopatrywałem je w klauzule prawomocne, a ponieważ miałem dużo czasu, legitymacja ukazała mi kryjącą się w sobie otchłań"
W tej swojej twórczości legitymacyjnej młody Lem był bardzo blisko "źródeł sakralnych, z których bije sztuka". Wszystkie jego ówczesne "dzieła" przepadły w zawierusze dziejów, ale pozostała droga, wyraźny i obiecujący kierunek. Tak jak tworzeniem legitymacji Lem zajmował się na lekcjach historii, geografii, a nawet, o zgrozo, polskiego, tak po szkole wyłącznie liczyły się dla niego wynalazki. Z zakupionych lub znalezionych części tworzył silniki, perpetuum mobile i różne inne urządzenia. Nie były one może doskonałe ale liczył się sam fakt stworzenia czegoś co działa raz uruchomione jego ręką.

Stanisław Lem w "Wysokim Zamku" wspomina także Lwów i ludzi, którzy w nim żyli. Odtwarza na fotografii pamięci trasę jaką pokonywał z domu do szkoły, wszystkie ważne dla niego i jego kolegów miejsca, których już pewnie nie ma. To wszystko jednak nie zostało utracone lecz żyje w nim i w tej książce.
Każdy fan SF, a szczególnie twórczości Lema, powinien przeczytać "Wysoki Zamek". Pomimo, że nie należy on do gatunku jaki uprawiał autor, w dużym stopniu pomaga zrozumieć Lema jako pisarza i człowieka, ukazując go w nowym świetle. A dla tych, którzy nie lubią SF, jest to jedna z bardziej przystępnych pozycji mistrza.

Źródło zdjęcia: Lem.pl
 

sobota, 17 grudnia 2011

Kanon fantasy

A tak Wojtek Sedeńko pisze o swoim kanonie fantasy:

Krąży taka opinia, że jestem przeciwnikiem fantasy. Błąd! Wolę klasyczną sf, nie ukrywam tego, ale czytuję też fantasy – a już na pewno „spróbowałem” przynajmniej po jednym tomie każdego cyklu (a to więcej niż wielu miłośników fantasy uczyniło). W moim kanonie fantasy chcę polecić wam dzieła ważne, nie zgrywające jedynie utartych schematów tej literatury (tzn. stwórz krainę, drużynę prawych gości, paskudnego wroga, kilka ras inteligentnych, czary, magiczne artefakty i parę smoków na okrasę). Do znalezienia się w poniższym kanonie predysponowały: oryginalność, niezwykli bohaterowie, brak sztampowości, epickość wizji i niezerowa wiarygodność przedstawionego świata. Z racji tego, że w fantasy właściwie nie ma książek pojedynczych, a minimum trylogie – podawałem nazwy cykli.


A
antologia  Pieśni umierającej Ziemi
antologia Legendy
antologia Legendy 2
B
Beagle Peter S.  Ostatni jednorożec
Bradley Marion Zimmer Mgły Avalonu
C
Cook Glen Czarna Kompania (10 tomów)
Crowley John Małe, duże
Crowley John Aegipt (4 tomy)

Kanon SF



 Kiedyś kiedy byłem jeszcze młody czytałem prawie wyłącznie fantastykę, książki SF i fantasy, a sztandarowym czasopismem dla mnie była "Fantastyka", potem przekształcona w "Nową Fantastykę" a także "Feniks". Teraz tych magazynów jest wiele, nie jestem nawet w stanie ich wszystkich śledzić. Do tego dochodzą portale internetowe i blogi. Z wiekiem i ilością przeczytanych książek jednak mój stosunek do fantastyki uległ zmianie. Stałem się bardziej wybredny. Sprawdzałem wartość książki, która bardzo mi się spodobała poprzez ponowną jej lekturę po jakimś długim czasie. Nie oszukujmy się, dużo powstało w tym gatunku literackim rzeczy słabych i niskich lotów. Nie oznacza to jednak, że całą fantastykę można po prostu wyrzucić do kosza. Wiele pozycji należących do fantastyki jest wybitnych i uznawanych przez krytyków oraz pisarzy głównego nurtu jako arcydzieła. Pewnego razu przypadkowo na blogu Wojtka Sedeńki natknąłem się na jego kanon książek SF i fantasy. W 90% zgadzam się z nim, dlatego pozwoliłem sobie skopiować go i umieścić na swoim blogu.

czwartek, 15 grudnia 2011

Blogerzy książki piszą

Na blogach okołoksiążkowych pojawiła się nowa akcja: Blogerzy książki piszą.

Pozwalam sobie skopiować notkę promującą akcję z bloga młoda pisarka czyta, a sam będę kibicować inicjatywie i mocno trzymać kciuki za piszące blogerki i piszących blogerów :)

Nowa akcja wymyślona przez blogerki: Avo_lusion i Krainaczytania jest bardzo interesująca. Warto zapoznać się z zasadami i w miarę swojego talentu i odwagi wziąć w niej udział lub pomóc ją rozreklamować.
Oto co piszą do nas pomysłodawczynie:
 
Kochani Blogerzy (nie tylko książkowi),
Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się zbiory opowiadań, których autorami są nie tylko osoby znane w świecie literackim, ale także i ci, którzy mają wyobraźnię i potrafią zrobić z niej użytek, przelewając wymyślone przez siebie historie na papier. Tego typu opracowania zbiorowe wydawane są głównie w formie e-booków, natomiast czasami zdarza się, że także w formie tradycyjnej (papierowej). Motywacją do podejmowania takich projektów są rozmaite okazje, na przykład: Światowy Dzień Książki („Książki Moja Miłość”), Halloween („31.10. Halloween po polsku”), a ostatnio środkiem dopingującym stało się Boże Narodzenie, które zaowocowało powstaniem antologii 22 opowiadań o tym, jak przetrwać święta („O, choinka! Czyli jak przetrwać święta”)
W związku z powyższym Kraina Czytania i Książki Zbójeckie organizują akcję dla wszystkich Blogerów (nie tylko książkowych) polegającą na napisaniu opowiadania o tematyce dowolnej, które następnie zostaną zebrane w jedną całość i wydane w formie e-booka, a jeśli los będzie łaskawy, być może uda się wydać je także w formie papierowej. Wszystko zależy od ilości Waszych zgłoszeń. Dlatego też wszystkich zainteresowanych akcją Blogerów z wyobraźnią, dla których pisanie nie stanowi większego problemu, zapraszamy do wzięcia udziału w tym projekcie. Swoje prace można podpisywać prawdziwym nazwiskiem, bądź też pseudonimem, podając tytuł swojego bloga. Na Wasze opinie i zgłoszenia czekamy do dnia 31 grudnia 2011 roku. Swoje zgłoszenia możecie pozostawić w komentarzu do niniejszego wpisu lub przesłać pod wybrany adres mail’owy:
Kraina Czytania: aga510@op.pl
Książki Zbójeckie: odoj86@tlen.pl
Natomiast na gotowe już opowiadania czekamy do dnia 31 stycznia 2012 roku. Wszystkich zainteresowanych prosimy o poważne potraktowanie niniejszego projektu. Mamy nadzieję, że będzie nas jak najwięcej. Prosimy Was również o zamieszczenie niniejszej notki na swoich blogach w ramach dotarcia do jak najszerszego grona Blogerów.
Agnieszka i Danusia


Lista #2, czyli najlepsze książki wg Guardiana

Ta lista 100 nailepszych książek wszech czasów została stworzona przez norweskie Kluby Książki i opublikowana w Guardian'ie. Poprosili oni 100 autorów z 54 krajów z całego świata aby nominowali 10 książek, które miały największy wpływ na historię kultury świata i ich własne myślenie. 

1984 by George Orwell, England, (1903-1950)

A Doll's House by Henrik Ibsen, Norway (1828-1906)

A Sentimental Education by Gustave Flaubert, France, (1821-1880)

Absalom, Absalom! by William Faulkner, United States, (1897-1962)

The Adventures of Huckleberry Finn by Mark Twain, United States, (1835-1910)

The Aeneid by Virgil, Italy, (70-19 BC)

Anna Karenina by Leo Tolstoy, Russia, (1828-1910)

Beloved by Toni Morrison, United States, (b. 1931)

Berlin Alexanderplatz by Alfred Doblin, Germany, (1878-1957)

Blindness by Jose Saramago, Portugal, (b. 1922)

The Book of Disquiet by Fernando Pessoa, Portugal, (1888-1935)

The Book of Job, Israel. (600-400 BC)

The Brothers Karamazov by Fyodor M Dostoyevsky, Russia, (1821-1881)

Buddenbrooks by Thomas Mann, Germany, (1875-1955)

Canterbury Tales by Geoffrey Chaucer, England, (1340-1400)

The Castle by Franz Kafka, Bohemia, (1883-1924)

Children of Gebelawi by Naguib Mahfouz, Egypt, (b. 1911)

Collected Fictions by Jorge Luis Borges, Argentina, (1899-1986)

Complete Poems by Giacomo Leopardi, Italy, (1798-1837)

The Complete Stories by Franz Kafka, Bohemia, (1883-1924)

The Complete Tales by Edgar Allan Poe, United States, (1809-1849)

Confessions of Zeno by Italo Svevo, Italy, (1861-1928)

Crime and Punishment by Fyodor M Dostoyevsky, Russia, (1821-1881)

Dead Souls by Nikolai Gogol, Russia, (1809-1852)

The Death of Ivan Ilyich and Other Stories by Leo Tolstoy, Russia, (1828-1910)

Decameron by Giovanni Boccaccio, Italy, (1313-1375)

The Devil to Pay in the Backlands by Joao Guimaraes Rosa, Brazil, (1880-1967)

Diary of a Madman and Other Stories by Lu Xun, China, (1881-1936)

The Divine Comedy by Dante Alighieri, Italy, (1265-1321)

Don Quixote by Miguel de Cervantes Saavedra, Spain, (1547-1616)

Essays by Michel de Montaigne, France, (1533-1592)

Fairy Tales and Stories by Hans Christian Andersen, Denmark, (1805-1875)

Faust by Johann Wolfgang von Goethe, Germany, (1749-1832)

Gargantua and Pantagruel by Francois Rabelais, France, (1495-1553)

Gilgamesh Mesopotamia, (c 1800 BC)

The Golden Notebook by Doris Lessing, England, (b.1919)

Great Expectations by Charles Dickens, England, (1812-1870)

Gulliver's Travels by Jonathan Swift, Ireland, (1667-1745)

Gypsy Ballads by Federico Garcia Lorca, Spain, (1898-1936)

Hamlet by William Shakespeare, England, (1564-1616)

History by Elsa Morante, Italy, (1918-1985)

Hunger by Knut Hamsun, Norway, (1859-1952)

The Idiot by Fyodor M Dostoyevsky, Russia, (1821-1881)

The Iliad by Homer, Greece, (c 700 BC)

Independent People by Halldor K Laxness, Iceland, (1902-1998)

Invisible Man by Ralph Ellison, United States, (1914-1994)

Jacques the Fatalist and His Master by Denis Diderot, France, (1713-1784)

Journey to the End of the Night by Louis-Ferdinand Celine, France, (1894-1961)

Leaves of Grass by Walt Whitman, United States, (1819-1892)
                   
The Life and Opinions of Tristram Shandy by Laurence Sterne, Ireland, (1713-1768)

Lolita by Vladimir Nabokov, Russia/United States, (1899-1977)

Love in the Time of Cholera by Gabriel Garcia Marquez, Colombia, (b. 1928)

Madame Bovary by Gustave Flaubert, France, (1821-1880)

The Magic Mountain by Thomas Mann, Germany, (1875-1955)

Mahabharata, India, (c 500 BC)

The Man Without Qualities by Robert Musil, Austria, (1880-1942)

The Mathnawi by Jalal ad-din Rumi, Afghanistan, (1207-1273)

Medea by Euripides, Greece, (c 480-406 BC)

Memoirs of Hadrian by Marguerite Yourcenar, France, (1903-1987)

Metamorphoses by Ovid, Italy, (c 43 BC)

Middlemarch by George Eliot, England, (1819-1880)

Midnight's Children by Salman Rushdie, India/Britain, (b. 1947)

Moby-Dick by Herman Melville, United States, (1819-1891)

Mrs. Dalloway by Virginia Woolf, England, (1882-1941)

Njaals Saga, Iceland, (c 1300)

Nostromo by Joseph Conrad, England,(1857-1924)

The Odyssey by Homer, Greece, (c 700 BC)

Oedipus the King Sophocles, Greece, (496-406 BC)

Old Goriot by Honore de Balzac, France, (1799-1850)

The Old Man and the Sea by Ernest Hemingway, United States, (1899-1961)

One Hundred Years of Solitude by Gabriel Garcia Marquez, Colombia, (b. 1928)

The Orchard by Sheikh Musharrif ud-din Sadi, Iran, (c 1200-1292)

Othello by William Shakespeare, England, (1564-1616)

Pedro Paramo by Juan Rulfo Juan Rulfo, Mexico, (1918-1986)

Pippi Longstocking by Astrid Lindgren, Sweden, (1907-2002)

Poems by Paul Celan, Romania/France, (1920-1970)

The Possessed by Fyodor M Dostoyevsky, Russia, (1821-1881)

Pride and Prejudice by Jane Austen, England, (1775-1817)

The Ramayana by Valmiki, India, (c 300 BC)

The Recognition of Sakuntala by Kalidasa, India, (c. 400)

The Red and the Black by Stendhal, France, (1783-1842)

Remembrance of Things Past by Marcel Proust, France, (1871-1922)

Season of Migration to the North by Tayeb Salih, Sudan, (b. 1929)

Selected Stories by Anton P Chekhov, Russia, (1860-1904)

Sons and Lovers by DH Lawrence, England, (1885-1930)

The Sound and the Fury by William Faulkner, United States, (1897-1962)

The Sound of the Mountain by Yasunari Kawabata, Japan, (1899-1972)

The Stranger by Albert Camus, France, (1913-1960)

The Tale of Genji by Shikibu Murasaki, Japan, (c 1000)

Things Fall Apart by Chinua Achebe, Nigeria, (b. 1930)

Thousand and One Nights, India/Iran/Iraq/Egypt, (700-1500)

The Tin Drum by Gunter Grass, Germany, (b.1927)

To the Lighthouse by Virginia Woolf, England, (1882-1941)

The Trial by Franz Kafka, Bohemia, (1883-1924)

Trilogy: Molloy, Malone Dies, The Unnamable by Samuel Beckett, Ireland, (1906-1989)

Ulysses by James Joyce, Ireland, (1882-1941)

War and Peace by Leo Tolstoy, Russia, (1828-1910)

Wuthering Heights by Emily Brontë, England, (1818-1848)

Zorba the Greek by Nikos Kazantzakis, Greece, (1883-1957)

wtorek, 13 grudnia 2011

Ciekawy cytat (1)

"Nie wiem, czy jest już zupełnie jasne, że byłem tyranem. Norbert Wiener zaczął swoją autobiografię od słów I was a child prodigy, (byłem cudownym dzieckiem); ja mógłbym tylko I was a monster, (byłem potworem)."

"Wysoki Zamek. Wiersze młodzieńcze" Stanisław Lem, Wydawnictwo Literackie Kraków, 1991.

niedziela, 11 grudnia 2011

Teaser Tuesdays - zabawa cytatami

Na jednym z anglojęzycznych blogów poświęconych książkom Should Be Reading znalazłem cotygodniową zabawę literacką, która nazywa się Teaser Tuesdays i odbywa się co wtorek, mającą na celu zachęcenie innych do przeczytania danej książki. Każdy może się do niej przyłączyć. Należy tylko:
  • wziąć do ręki aktualnie czytaną książkę
  • otworzyć na przypadkowo wybranej stronie
  • podzielić się dwoma zachęcającymi do przeczytania jej zdaniami wybranymi z tej właśnie strony
  • należy przy tym uważać na spoilery (nie chcemy psuć przyjemności z czytania innym)
  • podzielić się tytułem i autorem, tak aby inni uczestnicy mogli dodać książkę do swoich wish list, jeżeli się im te zdania spodobają
Mnie osobiście podoba się ten pomysł. Czytając od kilku lat polskie blogi poświęcone książkom nie spotkałem się jak dotąd z Teaser Tuesdays w polskim wydaniu. Ale może mi coś umknęło. Jeżeli tak to przepraszam, nie było tematu. Co Wy sądzicie o tym pomyśle moim zdaniem pożytecznym a nie zajmującym dużo czasu? Można oczywiście zmienić nazwę na np. "Wtorkowy cytat" lub po prostu "Cytat tygodnia".

sobota, 10 grudnia 2011

"Dom z papieru" Carlos Maria Dominguez



"Wiosną 1998 roku Bluma Lennon kupiła w pewnej księgarni  w Soho używany egzemplarz "Poezji" Emily Dickinson i kiedy doszła do drugiego wiersza, na skrzyżowaniu potrącił ją samochód."
Mam przed sobą "Dom z papieru" Carlosa Marii Domingueza, niewielką objętościowo, ale bardzo ładnie wydaną książkę z reprodukcją obrazu "Księgarz" Giuseppe Arcimboldiego na okładce. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to książka o książkach, o czytaniu, bibliofilach i bibliomani co samo w sobie jest bardzo interesujące. Z drugiej jednak strony, kiedy skończyłem ją czytać, poczułem się trochę oszukany. Już sam początek, a szczególnie bardzo dobre pierwsze zdanie zapowiadało historię, która mogłaby się okazać powieścią kryminalną, fantasy lub nawet należącą do realizmu magicznego (Dominguez jest bowiem argentyńskim pisarzem).

"Często jest mi trudniej pozbyć się jakiejś książki niż zdobyć nową.  Tomy przylepiają się do półek w tym pakcie konieczności i zapomnienia, jakby były świadkami pewnej chwili w naszym życiu, do której nie powrócimy. Ale podczas gdy tam nadal są, uważamy je za część nas samych."
"Dom z papieru" to opowieść o obsesji. Carlos Brauer, bibliofil - zbieżność imion z autorem jest być może nieprzypadkowa - uwierzył, że książki mogą wpływać na rzeczywistość i losy ludzi, mieć osobowość i oddziaływać między sobą oraz, że istnieje jakiś magiczny związek pomiędzy książką a jej właścicielem. Bauer próbował stworzyć katalog i system klasyfikacyjny swojej biblioteki według innych kryteriów niż podział tematyczny. Aby umieścić książkę na właściwym miejscu badał jej wzajemne związki z innymi książkami i autorami starając się wykorzystać system liczb fraktalnych. Książki traktował jak ludzi, jadł z nimi kolację, układał je tak, że tworzyły ludzkie sylwetki, by w końcu zbudować sobie w odległym zakątku kraju dom, którego ściany składały się z książek.
"Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie. Nigdy nie jest to suma poszczególnych książek"
Najciekawsze w tej książeczce są rozważania na temat niebezpieczeństw związanych z posiadaniem, gromadzeniem i zbytnim przywiązaniem do książek. Uświadamia nam ona jak łatwo jest przekroczyć granicę pomiędzy miłością do książek, a obłędem. Coś co było tylko hobby może stać się dziwactwem, a w końcu szaleństwem. Bauer był samotny, może warto więc mieć przy sobie kogoś kto przeszkodzi nam w budowaniu "domu z papieru".

Przychodzi mi też na myśl jeszcze inna powieść o obłędzie na punkcie książek, "Auto da fe" Eliasa Canettiego. Książki są tajemnicze, zagadkowe i magiczne. Szkoda, że Dominguez nie wykorzystał w pełni możliwości jakie daje ten temat. Cóż może czeka on na swojego Marqueza, Eco czy Zafona.
"W ciągu kilku dni przyłapałem się na tym, że patrzę na książki z lękiem, walczyłem z pokusą przy stołach z ofertami, a co najgorsze odsyłałem do magazynu biblioteki, niemal nie rzuciwszy na nie okiem, książki, które docierały do biura z odległych krajów. Przerażała mnie możliwość, że zainteresuję się jedną z nich, wezmę ją do domu i zacznę dodawać nowe członki do tej gigantycznej koloni, która przywierała do ścian i posuwała się wzdłuż korytarzy."

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Michael Frayn,"Na oślep"


"Na oślep" (Headlong) Michaela Frayna to esej z historii malarstwa, powieść detektywistyczna i komedia omyłek w jednym. Nie jest to też taka sobie przeciętna powieść, została bowiem zauważona i otrzymała nominację do Booker Prize oraz Whitebread Prize w 1999 roku. 

Osobiście nie przywiązuję dużej wagi do nagród literackich. Wiadomo, że różnie to z tymi nagrodami bywa. Poza tym czasami nikomu nieznana i słabo rozreklamowana książka potrafi bardziej przemówić i całkowicie zauroczyć. „Na oślep” nie cieszyła się wielką popularnością wśród czytelników, nie miała też specjalnej oprawy medialnej czy reklamy. Do tego niezbyt ładna okładka, na przykład wydanie angielskie ma na okładce fragment reprodukcji obrazu Bruegla. Wielka szkoda, bo książka jest naprawdę świetna i warta rozreklamowania.  
 
W "Na oślep" mamy opowiedzianą historię pewnego odkrycia. Martin Clay, młody naukowiec, wyjeżdża z rodziną na wieś, aby dokończyć swoją książkę o nominalizmie. Tam poproszony przez miejscowego właściciela ziemskiego, Tony'ego Churta, o wycenę kilku obrazów, natyka się na - jego zdaniem - zaginione dzieło Bruegla. W ten sposób zaczyna się jego obsesja, z powodu której Martin wystawia na próbę swoje małżeństwo, prestiż zawodowy i oszczędności całego życia.
 
Jak już wcześniej wspomniałem "Na oślep" można także czytać jako esej poświęcony życiu i twórczości Pietera Bruegla napisany prostym językiem i w przystępny sposób. Martin próbując potwierdzić autentyczność bawi się w detektywa, analizuje wszystkie szczegóły odkrytego obrazu i próbuje powiązać go z innymi dziełami oraz właściwym okresem w twórczości artysty. Osobiście polubiłem Bruegla za to, że poprzez swoje obrazy zawsze opowiada jakąś historię, przed czymś nas przestrzega, chce nas czegoś nauczyć, coś chce nam powiedzieć. Zupełnie jak gdyby pisał opowiadanie lub powieść. Warto też podczas lektury mieć pod ręką jakiś album z reprodukcjami ważniejszych dzieł Bruegla. Im większe reprodukcje tym lepiej. Michael Frayn w powieści nazywa Bruegla Mistrzem Misternego Listowia. Na jego płótnach zawsze coś się dzieje, przedstawiają wiele postaci i szczegółów, które coś znaczą lub symbolizują.
 
"Na oślep" wciąga już od pierwszych stron niczym rasowa powieść detektywistyczna. Chcemy dowiedzieć się co będzie dalej i jak to wszystko się skończy. Czy obraz jest autentyczny? Czy został namalowany przez Pietera Bruegla czy może jednego z jego synów lub naśladowców? Czy Martinowi uda się utrzymać w nieświadomości właściciela obrazu i zdobyć go? Przekonajcie się sami.

wtorek, 29 listopada 2011

Gianrico Carofiglio,"Świadek mimo woli"

Biorąc do ręki tę książkę nie wiedziałem zupełnie czego mogę się po niej spodziewać. Okazało się, że trafiłem na prawdziwą perełkę. "Świadek mimo woli" Gianrico Carofiglio należy do gatunku zwanego kryminałem sądowym. Można zaliczyć do niego np. "Klienta" Johna Grishama. Nic więcej jakoś nie chce mi przyjść do głowy. Dotąd nie był to mój ulubiony rodzaj kryminałów. No cóż, teraz już jest. Carofiglio wie dobrze o czym pisze, ponieważ sam jest prokuratorem. Występował jako oskarżyciel w procesach przeciwko mafii, przestępczości zorganizowanej i handlarzom ludźmi. Poza tym obdarzony jest nieprzeciętnym talentem pisarskim. Jako pisarz odniósł sukces dzięki trylogii z mecenasem Guerrierim. "Świadek mimo woli" jest jego debiutem, i pierwszą z trzech ksiązek. Dwie kolejne to "Z zamkniętymi oczami" (W.A.B. 2009) oraz "Ponad wszelką wątpliwość" (2010).

Akcja tej powieści nie jest szybka czy też zbyt skomplikowana. W pewne sierpniowe popołudnie sprzed nadmorskiej willi w Bari zostaje porwany a następnie zamordowany dziewięcioletni chłopiec. O popełnienie tej strasznej zbrodni zostaje oskarżony Senegalczyk, Abdou Thiam, który nie przyznaje się do winy. Grozi mu dożywocie. Jego obrony podejmuje się mecenas Guido Guerrieri. Ale oczywiście to nie wszystko co jest istotne w tej powieści. Guerrieri jako adwokat zna od podszewki włoski system sądowniczy, metody pracy sędziów, policji oraz prokuratury. Zauważa ich wady i często je komentuje. Dostaje się wszystkim po trochu. Nawiasem mówiąc, po tej lekturze nie dziwi mnie już tak znakomite prosperowanie mafii  oraz zorganizowanej przestępczości we Włoszech.

Ważnym wątkiem w powieści i być może najbardziej interesującym są problemy osobiste mecenasa Guerrieriego. Odchodzi od niego żona, a on zaczyna pogrążać się w coraz większej depresji. Nękają go bezsenność, ataki paniki podczas jazdy windą, a także niekontrolowane wybuchy płaczu w miejscach publicznych. Guerrieri jest bardzo smutny i coraz częściej wyłącza się, traci kontakt z rzeczywistością co grozi utratą klientów i upadkiem jego firmy. Czytając "Świadka mimo woli" śledzimy walkę mecenasa z chorobą, razem z nim przechodzimy jak gdyby terapię grupową. Odrzucając bowiem leki i wskazania otrzymane od psychiatry, nasz bohater nieświadomie  poddaje się pewnego rodzaju terapii. Postanawia powrócić do boksu, który uprawiał jako młody chłopak. Stopniowo przypominają mu się różne wydarzenia z dzieciństwa i młodości, które zmieniły go i sprawiły, że jest takim a nie innym człowiekiem. Podświadomie szuka przyczyn stanu w jakim się znalazł i obecnej sytuacji życiowej. Pomimo tych wszystkich smutnych rzeczy, książka wcale nie jest ponura i sporo w niej humoru. Carofiglio potrafi bowiem pisać w lekki sposób o trudnych, skomplikowanych i często bolesnych sprawach.

Gianrico Carofiglio "Świadek mimo woli", Wydawnictwo W.A.B.

środa, 23 listopada 2011

Carlos Ruiz Zafon "Cień wiatru"


Carlos Ruiz Zafon, urodzony w 1964r barceloński dziennikarz, już jako młody chłopak uczęszczający do kolegium jezuickiego zaczytywał się w ponurych i tajemniczych opowieściach. Napisał cztery powieści dla młodzieży, ale dopiero "Cień wiatru" uczynił go sławnym na całym świecie. 

"Cień wiatru" to książka w książce oraz o książkach. Posiada kilka cech które osobiście bardzo lubię w powieściach: sekret, nastrój tajemniczości, humor. Głównym bohaterem książki Zafona jest Daniel Sempre, chłopiec, który bardzo wcześnie w życiu stracił matkę. Kiedy Daniel kończy 10 lat, jego ojciec - księgarz i antykwariusz -  uważając syna za wystarczająco dorosłego i odpowiedzialnego, zabiera go na Cmentarz Zapomnianych Książek, miejsce ukryte w samym sercu średniowiecznej Barcelony, gdzie znajdują schronienie książki zapomniane i przeklęte. Daniel doświadcza szczególnej inicjacji. Rodzinna tradycja powtarzana przez pokolenia wymaga aby wybrał jedną i tylko jedną książkę i ocalił ją od zapomnienia, stając się opiekunem jej dalszych losów. Jest to zadanie na całe życie. Cmentarz Zapomnianych Książek okazuje się być owalnym pomieszczeniem w jednym z barcelońskich domów, z promieniami światła wpadającymi do środka przez świetliki w dachu, wijącymi się korytarzami pomiędzy wysokimi regałami pełnymi książek, półkolistymi przejściami połączonymi ze sobą mostkami. Przyciągnięty przez magię Daniel, spośród setek tysięcy tomów, wybiera "Cień wiatru" nieznanego nikomu autora, Juliana Caraxa.

 

Tak właśnie zaczyna się ta powieść. Arkady, tajemne przejścia, wąskie uliczki Barcelony spowite mgłą tajemnicy. Akcja książki na dobre zaczyna się gdy osiemnastoletni już Daniel postanawia odnaleźć każdy ślad prowadzący do autora książki. Zafon wprowadza kolejne postacie: Fermina Romero de Torres, włóczęgę i miłośnika książek zabranego przez Daniela z ulicy, z którym on się zaprzyjaźnia, tajemniczego i złowieszczego inspektora Fumera, depczącego im po piętach, zamaskowanego mężczyznę próbującego zniechęcić go do poszukiwań a także kobietę, w której zakochuje się Daniel. 

 

Relacje między bohaterami są skomplikowane i pełne sekretów. A sama opowieść jest tajemnicą ukrytą w następnej tajemnicy, jak w powieści szkatułkowej. Otwarcie pierwszej zewnętrznej warstwy ujawnia inne. Mnóstwo wątków pobocznych przenika się wzajemnie. Mimo to powieść wciąga od pierwszego zdania i czyta się ją bardzo dobrze. Według tłumacza książki, Carlosa Marodana Casasa, wzorem dla zafona podczas pracy była dziewiętnastowieczna powieść pisana w odcinkach dla gazet. Konstrukcja książki oraz dbałość o szczegóły są na to dowodem. Zafon jest miłośnikiem powieści dziewiętnastowiecznej, a za swych mistrzów uznaje Dickensa, Tołstoja i Dostojewskiego.

 

Tym co urzeka czytelników najbardziej i nadaje książce szczególny nastrój są wspaniałe i pełne uroku opisy starej średniowiecznej architektury Barcelony, wąskich uliczek, antykwariatów i licznych kafejek. Ich atmosfera została uchwycona i przedstawiona za pomocą fotografii Francesc Catala-Roca, jednego z najznamienitszych fotografów świata. "Cień wiatru" jest szczególnym rodzajem książki. Muszę Was ostrzec. Zapomnicie o całym świecie i nie odłożycie jej dopóki nie skończycie czytać. Potem długo jeszcze będziecie o niej myśleć i pozostaniecie pod jej urokiem przez całe życie. Jeżeli się nie boicie, przeczytajcie ją!


 

Na koniec jeszcze kilka cytatów z "Cienia wiatru":
"Jak wywodzi nam Freud, kobieta pragnie czegoś wręcz przeciwnego, niż myśli lub mówi, co, jak dobrze się temu przyjrzeć, nie jest wcale czymś przerażającym, jeśli zważyć, że mężczyzna, jak wywodzą nasi rodzimi uczeni w piśmie, ulega z kolei dyktatowi swego narządu płciowego lub trawiennego." 
"Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później – i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć – wrócimy."
"Mężczyzna (...) rozgrzewa się jak żarówka: trzask prask i już jest rozżarzony do czerwoności, i kolejne trzask prask lub pstryk, jak kto woli, i w sekundę jest sopel lodu. Płeć niewieścia zaś, i to jest naukowo dowiedzione, rozgrzewa się jak ruszt, rozumiemy się? Powolutku, pomalutku, na wolnym ogniu, jak dobra escudella. Ale gdy się już rozgrzeje, nie ma siły, która by to zatrzymała." 
"Telewizja (...) to antychryst i ośmielam się twierdzić, że wystarczą trzy lub cztery pokolenia, a ludzie nie będą wiedzieć, jak się samemu bąka puszcza, człowiek wróci do jaskiń, do średniowiecznego barbarzyństwa i do stanu zidiocenia, z którego pierwotniak pantofelek wyrósł już w okresie plejstocenu. Ten świat nie zginie od bomby atomowej, jak prorokują gazety, ale umrze ze śmiechu, ze strywializowania, z obracania wszystkiego w żart, na domiar złego w kiepski żart" 
"– Tak naprawdę to niewiele wiem o kobietach.
– Wiedzieć to nikt nie wie, ani Freud, ani one same, ale to jest jak elektryczność, nie trzeba wiedzieć, jak działa, żeby cię kopnęło."


Carlos Ruiz Zafon "Cień wiatru".

poniedziałek, 21 listopada 2011

Zielone światełko


"Wielki Gatsby", wydana w 1925r najsłynniejsza powieść Francisa Scotta Fitzgeralda, jest jedną z moich ulubionych powieści. Kiedyś uważałem tę książkę za nudny romans, banalną historię jakich wiele. Trzeba się dopiero wczytać, zwrócić uwagę na szczegóły, znaleźć ukryte symbole i znaczenia aby naprawdę docenić tę niepozorną książkę. Autor zawarł w niej wiele istotnych spraw, z których wiele jest ponadczasowych. To książka o Ameryce szalonych lat 20-tych, dążeniu do bogactwa za wszelką cenę, spełnianiu się amerykańskiego snu nie zawsze w uczciwy sposób, materialistycznym podejściu do życia.

Tytułowy bohater, Jay Gatsby,  próbuje dzięki nielegalnie zdobytemu bogactwu odzyskać miłość pochodzącej z dobrego domu, pięknej i rozpieszczonej Daisy, która wiele lat wcześniej porzuciła go dla bogatszego Toma Buchanana. W tym jest trochę podobny do Wokulskiego z "Lalki" Prusa. Gatsby podobnie jak Wokulski stara się za wszelką cenę zbliżyć do swojej ukochanej, wejść do "lepszej" sfery. Obaj ponoszą klęskę, ich marzenia pozostają niespełnione, kończą tragicznie. Historię Gatsby'ego opowiada Nick Carraway, który jest chyba jedyną pozytywną postacią w tej książce, tzw. "porządnym człowiekiem".

W "Wielkim Gatsbym" można znaleźć wiele ukrytych symboli i znaczeń. Przeciwstawione są sobie East Egg i West Egg (dzielnice Nowego Jorku) oraz wschodnie i zachodnie stany Ameryki. Te pierwsze (wschodnie stany i East Egg) są złe, symbolizują nieuczciwe interesy, kult pieniądza, zepsucie, wyścig szczurów, podczas gdy zachód jest tradycyjny, porządny. Inne symbole to dolina popiołów, oczy doktora T.J.Eckleburga, pan Sowie Oczy, samochody, czy też zielone światełko na końcu pomostu w posiadłości Daisy, które można chyba odczytać jako marzenie czy może szczęście.
 "Gatsby wierzył w zielone światło, w orgiastyczną przyszłość, która rok po roku ucieka przed nami. Wymknęła się nam wówczas, lecz to nie ma znaczenia - jutro popędzimy szybciej, otworzymy ramiona szerzej...I pewnego pięknego poranka....." *
Kolor zielony jest bardzo ważny w tej powieści podobnie jak i pogoda w czasie ważnych wydarzeń. Deszcz, wilgoć, soczysta zieleń podczas ponownego po latach spotkania Gatsby'ego i Daisy czy okropnie nagrzany od upału i duszny pokój hotelowy, w którym dochodzi do konfrontacji Toma Buchanana, męża Daisy, i Gatsby'ego.
  
Francis Scott i Zelda Fitzgerald, styczeń 1921.
Książka zawiera wiele wspaniałych i pięknych zdań, które zapadają głęboko w pamięć oraz chyba najlepsze drugie zdanie jakie kiedykolwiek czytałem:
"Ile razy masz ochotę kogoś krytykować (...) przypomnij sobie, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie możliwości jak ty."
I jeszcze jeden, chyba najsłynniejszy cytat z tej powieści :
"Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który znosi nas w przeszłość."
Na podstawie "Wielkiego Gatsby'ego" nakręcono dwa filmy. Pierwszy, nakręcony w latach 70-tych i  bardziej znany, z  niezapomnianymi rolami Roberta Redforda i Mii Farrow oraz drugi z Mirą Sorvino, Tobym Stephensem i Paulem Ruddem. Ma ponoć powstać kolejna adaptacja z udziałem Leonarda DiCaprio w roli Gatsby'ego.

Francis Scott i Zelda Fitzgerald
To z pewnością bardzo dobra książka, warta przeczytania, napisana ładnym językiem, z zajmującą historią, interesującym bohaterem i atmosferą szalonych lat 20-tych. Książka. którą czyta się łatwo i przyjemnie, ale, która wcale nie jest lekturą lekką. W Ameryce dzieci w szkołach czytają tę powieść jako obowiązkową lekturę szkolną i mimo to Jay Gatsby pozostaje jednym z najbardziej lubianych bohaterów książkowych.


piątek, 18 listopada 2011

3...2...1...

Witam wszystkich na moim blogu poświęconym książkom. Jeżeli czytacie te słowa to znaczy, że lubicie czytać i znaleźliście się we właściwym miejscu. Mam zamiar umieszczać tutaj recenzje z przeczytanych przeze mnie książek, teksty poświęcone wyjątkowym książkom lub pisarzom. Moim celem jest także stałe dbanie o jakość mojego bloga, tj. "polepszanie" jego wyglądu i zawartości. Pomimo, ze dopiero zaczynam tworzenie bloga, to jestem od kilku lat wiernym czytelnikiem wielu wspaniałych blogów literackich. Mam zatem bardzo dobre wzory do naśladowania.
Oczywiście wybór i ocena lektur będą całkowicie subiektywne ale mam nadzieję, że Was zainteresują i będziecie czasem do mnie zaglądać. Proszę Was też o komentarze jeżeli coś Was zaciekawi, spodoba się lub też nie :)

Zapraszam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...